DROGI CZYTELNIKU🛒

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?
💪

Monthly Archive: kwiecień 2019

Kasjer i Nauczyciel: przyganiał kocioł garnkowi

Ostatni wpis, dotyczący strajku nauczycieli, zyskał tak niesamowite zasięgi i sympatię wśród Czytelników  (ilość prywatnych wiadomości przerosła moje najśmielsze oczekiwania), że postanowiłam odpowiedzieć na sugestie niektórych z nich i przygotowałam zestawienie, porównujące zawód kasjera i nauczyciela. W poprzednim wpisie zadawałam zarówno sobie, jak i Wam pytania o wspólny mianownik tych dwóch zawodów. Przez kolejne dni, śledząc odpowiedzi nauczycieli na strajk oraz na mój apel, doszłam do wniosku, że niewielu jest takich, którzy cokolwiek rozumieją i walczą o wyższe dobro, bo jak zwykle chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Dlatego mniejsza o to. Już nie mam zamiaru rozwodzić się dłużej na temat formy przeprowadzanego przez Nich strajku. To, co chciałam, już przekazałam i to mi wystarczy.

Jednocześnie, aby choć trochę zakopać topór wojenny, który w sposób niewidzialny zawisł pomiędzy kasjerami i nauczycielami, spróbuję udowodnić, że tak naprawdę więcej nas łączy, aniżeli dzieli. Oto kilka przykładów, poprzez które wzajemną płaszczyzną porozumienia powinni obdarować się zarówno kasjerzy, jak i nauczyciele:

1. HAŁAS (bezpieczny poziom dźwięku 75 dB)

Nauczyciel: Narażony jest na hałas przede wszystkim na przerwach międzylekcyjnych, które mają różną długość: od 5 do 20 minut. Jak podaje portaloświatowy.pl długość dyżuru nauczyciela na przerwach międzylekcyjnych jest proporcjonalny do odbywanych przez niego zajęć w szkole. Dlatego, nauczyciel który odbywa 18 godzin lekcyjnych będzie dyżurował 120 minut,  12 godzin lekcyjnych – 67 minut dyżuru, 26 godzin lekcyjnych – 144 minuty dyżuru. Wg badań przeprowadzonych przez sanepid podczas przerwy międzylekcyjnej, poziom hałasu na korytarzach szkolnych sięga nawet do 85,2 dB.

Kasjer: W tym zestawieniu wydawać, by się mogło, że kasjer narażony jest na hałas przez całą swoją zmianę. Zmiany mogą być różne: 6 godzin, 8 godzin, a nawet sięgać do 12 godzin. Hałas jest odczuwalny przez cały czas pracy. Wiąże się to zarówno z puszczaną muzyką (przykład galerii handlowych), jak i klientami, którzy często zachowują się głośniej, niż dobiegające melodie z głośników. Do tego dochodzi także hałas z urządzeń chłodniczych (lodówki, klimatyzatory). Jak podaje portal tvnmeteo poziom hałasu w galeriach handlowych waha się od 70-90 dB.

Wobec tej sytuacji zarówno kasjer, jak i nauczyciel są narażeni na nadmierny hałas, przy czym kasjer pracuje w tych samych warunkach przez całą swoją zmianę, natomiast nauczyciel odnajdzie spokój w pokoju nauczycielskim lub podczas lekcji z uczniami. W tym miejscu mogę jedynie apelować do klientów, którzy robią zakupy, aby nie traktowali sklepów, jak dzieci – plac zabaw. A rodziców dzieci, o nieustanne przypominanie swoim pociechom, że przerwa w szkole nie zupełnie jest po to, by przekrzykiwać się jeden przez drugiego. Hałas męczy i źle wpływa na nasz układ nerwowy. To przez niego stajemy się często rozdrażnieni i zmęczeni. Dbajmy wzajemnie o siebie.

2. NIEUNIKNIONE PRETENSJE

Nauczyciel: O ile podczas zajęć lekcyjnych, nauczyciel jest w stanie swoimi umiejętnościami opanować gromadkę niesfornych uczniów (często wystarczy poprosić o wyciągnięcie karteczek w ramach tzw. kartkówek), tak kontakt z niezadowolonym rodzicem bywa sytuacją stresującą. Przyznajmy szczerze. Każdy, troskliwy rodzic, uważa swoje dziecko za najmądrzejsze i najgrzeczniejsze. Dlatego też, rodzice często nie dopuszczają do siebie ewentualnych odstępstw od normy, którą sami ustalili. Powodów do spięć może być bardzo wiele. Dziecko często wraca do domu i z żalem oznajmia, że za wypracowanie dostało mało satysfakcjonującą ocenę. Rodzic sam niedowierza, spodziewając się co najmniej oceny bardzo dobrej. Do tego dochodzi smutek w oczach dziecka i wojna gotowa. Wszystko zostaje wyładowane na nauczycielu, który w oczywisty sposób ma prawo do oceny uczniów wg pewnych wytycznych. Na nic idą próby wyjaśniania rodzicowi, że dziecko popełniło szereg błędów interpunkcyjnych lub stylistycznych, stąd taka gorsza ocena. Wszak rodzic wie lepiej, że jego pociecha jest najzdolniejsza w całej szkole i to nie w porządku, żeby schodziło poniżej średniej 5.0, a nauczyciel jest po prostu wredny, bo czasem mógłby przymknąć oko na tak “drobne” błędy. Teraz przez niego jego dziecko przeżywa skrajne załamanie i przestaje wierzyć w siebie. No tak… wszystko wina złego nauczyciela.

Kasjer: I tutaj z racji tego, że reprezentuję ten zawód, mogłabym przytoczyć mnóstwo przykładów, które pokazują niezadowolenie klienta względem kasjera. Mało tego, przykłady te są chwilami tak bardzo abstrakcyjne i niedorzeczne, że mimo kilku lat doświadczenia, klienci wciąż są w stanie mnie zadziwić. Powodem niezadowolenia klienta może być praktycznie wszystko. Począwszy od tego, że po prostu stoisz na kasie i wykonujesz ten zawód, skończywszy na frustracjach związanych z tym, że zakupiony przez niego produkt, tak naprawdę nie jest mu do niczego potrzebny i tak w ogóle, to dlaczego kasjer mu to sprzedał. Dziwne, prawda? To teraz zastanów się sam nad sobą i pomyśl, czy kiedykolwiek zdarzyło ci się coś podobnego? Myślę, że wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy ze swojego zachowania, uważając je za zupełnie naturalne. A to naturalne często może komuś sprawić przykrość. Ciężko niekiedy myśleć o innych, a szkoda.

3. PRACA GŁOSEM

Nauczyciel: Jeśli mówimy o pracy głosem, mamy najczęściej na myśli aktora, piosenkarza, lektora oraz nauczyciela. To zawody, które niewątpliwie  swoją pracę opierają na głosie. Nauczyciel należy do tej grupy zawodowej, u której występuje ryzyko choroby narządu głosu. Dlatego tak ważne, aby sale lekcyjne były odpowiednio przygotowane do zajęć. Co przez to rozumieć? Należy zadbać o odpowiedni mikroklimat pomieszczenia oraz o jego akustykę. Nauczyciele często skarżą się na występowanie echa w salach. Pogłos w sali powoduje często problem z komunikacją między nauczycielem, a uczniami. Im większe echo, tym nauczyciel jest zmuszony do zwiększenia siły głosu. O ile wykładowcy na uczelniach mają możliwość korzystania z mikrofonów, tak szkolny nauczyciel musi radzić sobie swoim aparatem mowy.

Kasjer: Tak naprawdę może się to wydawać krzywdzące, jeśli żadne źródła nie podają, że kasjerzy to także grupa zawodowa, która często nadwyrężą swój aparat mowy. A przecież to takie oczywiste. Każdy kasjer to potwierdzi. W moim przypadku to nie jest tylko obsługa kasowa, ale także obsługa klienta na sali sprzedaży. Czasami naprawdę trzeba się nagadać. Obsługa na kasie też nie polega na powiedzeniu “dzień dobry, dziękuję, do widzenia” – to na pewno coś więcej. 

W ostatnim czasie podczas akcji promocyjnej, obsługując KAŻDEGO klienta, miałam za zadanie zaprezentować 10 produktów dodatkowych. Prezentacja ta nie polegała na wyłącznym ich wskazaniu, ale na słownym przekazie. W między czasie pojawiały się kolejne pytania klientów, na które musiałam także odpowiedzieć. Na potrzeby niniejszego wpisu policzyłam ile słów musiałam wypowiedzieć obsługując tylko jednego klienta na stanowisku kasowym. Ilość słów może przyprawić o zawrót głowy:

to aż 96 wypowiedzianych słów do każdego klienta!

Lubię statystykę, dlatego pomnożyłam tę sumę przez średnią ilość klientów, co dało w ciągu jednej zmiany:

21 120 wypowiedzianych słów przy samym tylko stanowisku kasowym.

Oczywiście wynik ten jest szacunkowy, bo są klienci, którzy nie są zainteresowani skorzystaniem z dodatkowej oferty promocyjnej i przerywają całą prezentację. A co można powiedzieć o warunkach, w których pracuje większość kasjerów? Czy mikroklimat im służy? Myślę, że z całą pewnością NIE. Sale sprzedaży wyposażone są w klimatyzatory, które nieustannie wysuszają śluzówki. Nie ma możliwości wpuszczenia naturalnego powietrza, bo większość sklepów ma postać hal, do których nawet nie przedostają się promienie słoneczne. W mojej głowie rodzi się momentalnie pytanie, dlaczego te warunki nie są uważane za szkodliwe?

4. KREATYWNOŚĆ

Nauczyciel: Aby zainteresować dzieci i młodzież danym tematem, dobrze jest, aby nauczyciel przekazywał wiedzę w sposób ciekawy i nietuzinkowy. Współcześnie świat posługuje się często językiem obrazkowym, który jest łatwiej przyswajalny niż słowo mówione. Dlatego też, nauczyciel musi wykazać się kreatywnością, aby nauczanie szło razem w parze z tym, co współczesne. Tylko w ten sposób odpowie on na potrzeby uczniów i zdobędzie ich uznanie i szacunek. To, w jaki sposób nauczano 10 lat temu, niekoniecznie sprawdzi się dzisiaj. Nauczyciel musi być elastyczny i dopasowywać wiedzę do aktualnych standardów.

Kasjer: O poziomie kreatywności kasjera wspominałam także w ostatnim wpisie. Polega on nie tylko na samej obsłudze klienta, ale także na rozwiązywaniu problemów, które leżą po stronie rzeczy martwych. Każdy kasjer potwierdzi, że jak się coś sypie, to sypie się wszystko i to najczęściej w momentach najmniej pożądanych. Dlatego trzeba się sporo nagimnastykować, aby rozwiązać dany problem i wyjść z twarzą, spełniając oczekiwania klientów. Sama obsługa klienta, też wymaga olbrzymiej kreatywności. I nie chodzi tu już nawet o samo przekonanie go do zakupu danej rzeczy, a bardziej o rozwianie jego wszelkich wątpliwości i umiejętność myślenia o krok przed nim, by czuł, że jest kimś wyjątkowym.

5. SZKOLENIA

Nauczyciel: W minionym tygodniu, niczym grzyby po deszczu, pojawiały się komentarze ze strony nauczycieli, które odnosiły się do mojego poprzedniego wpisu. Komentarze te zawierały negatywny wydźwięk, który przypominał nieustannie o tym, że nauczyciele to grupa zawodowa, która musiała włożyć bardzo dużo wysiłku, aby zdobyć odpowiednie wykształcenie. A to nie wszystko, bo jak twierdzą nauczyciele, wciąż muszą się doszkalać, a ich edukacja właściwie nigdy nie będzie wystarczająca. Myślę, że to logiczne i nie należy uważać się za wyjątkowych, akurat w kwestii szkoleń. Rozwój osobisty ma to do siebie, że praktycznie nigdy nie ma końca. To bardzo ważne, aby stale szkolić się w różnych dziedzinach. To czyni nas mądrzejszych i bardziej otwartych na innych. Drodzy nauczyciele, uwierzcie mi, że nie tylko Was dotyka widmo nieustannych szkoleń. Ale czy to powód, żeby narzekać?

Kasjer: To prawda, że aby zostać kasjerem nie jest wymagane wyższe wykształcenie. Ale umówmy się, współcześnie przeciętny pracownik handlu, to osoba w trakcie studiów lub świeżo upieczony absolwent studiów wyższych. Oczywiście wciąż zdarzają się przypadki, gdzie pracownicy nie posiadają wyższego wykształcenia, ale to nie oznacza, że są idiotami. Tym bardziej, że każdy pracodawca, co jakiś czas organizuje szkolenia z zakresu obsługi klienta, stanowiska kasowego i wiele innych. Ciągle zmieniający się asortyment sklepu zmusza do nieustannych szkoleń, często na własną rękę, aby posiąść niezbędną wiedzę, której klient nie ma. W moim przypadku, często ta wiedza związana jest z takimi dziedzinami nauki, jak chemia lub biologia. Szkolenia produktowe często bazują na prezentacjach zjawisk fizycznych, które pomagają lepiej zrozumieć działanie danego produktu. Współcześnie klient wymaga dużo więcej, nie wystarczy tylko treść, którą zawarł producent na opakowaniu. Każdy widzi, że dany produkt będzie do rąk, a inny do twarzy. Chodzi o coś więcej, o jego właściwości i działanie. To wcale nie jest tak oczywiste i łatwe, bo gdyby było, nie spotykałabym się na co dzień z milionem pytań ze strony klientów. Dlatego, to nie jest tak, że tylko nauczyciele muszą nieustannie się dokształcać. Podczas, gdy próbuję dowieść pewnych racji, na myśl przychodzi mi sytuacja sprzed kilku lat, gdy pracowałam w przedszkolu jako pomoc nauczyciela. Awaria ksera. Nauczycielka rozkłada ręce – twierdzi, że się zepsuło, że “nic się nie da”. Nie uważam siebie za alfę i omegę, absolutnie! Ale wystarczyło tylko wpiąć kabel do prądu, by urządzenie w cudowny sposób zaczęło działać. Nie wspomnę już o większych “awariach”, które zawsze były dla nich problematyczne. Po drugie, kim jest współczesny klient? To często osoba podróżująca z innego kraju, która w oczywisty sposób posługuje się językiem angielskim. Kasjer musi znać co najmniej podstawy tego języka, aby móc mu doradzić oraz przeprowadzić sprawną obsługę kasową.

Czy wiecie, że nauczyciel w swojej karierze zawodowej, może trzykrotnie skorzystać z tzw. urlopu dla poratowania zdrowia? Z takiego urlopu może skorzystać wówczas, gdy przepracuje co najmniej 7 lat. Mało tego, jeżeli urlop ten przypada w okresie ferii lub wakacji, nauczyciel zyskuje prawo do urlopu uzupełniającego. O długości urlopu decyduje nauczyciel (maksymalnie może trwać rok). Czyli można przyjąć, że nauczyciel w całej swojej karierze może przez 3 lata przebywać na dodatkowym, PŁATNYM urlopie. Taki przywilej jest podyktowany pracą, która narażona jest na szkodliwe warunki, o których wspominałam wyżej. Przepisy o urlopie na poratowanie zdrowia reguluje Karta Nauczyciela. Pytanie nasuwa się samo. Czy w/w szkodliwe warunki występują tylko i wyłącznie wśród nauczycieli? Więcej w tej sprawie pisać chyba nie trzeba, a komentarz do tego wywodu pozostawiam Wam.

[player id=866]

Materiały źródłowe:
https://www.ciop.pl
https://www.portaloswiatowy.pl
https://tvnmeteo.tvn24.pl

Newsletter

FANPAGE FACEBOOK

Dołącz do mojej społeczności

 

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Jestem kasjerem🛒

Archiwa

Newsletter

Drodzy nauczyciele proszę, odczepcie się od kasjerów

Nawiązując do obecnej sytuacji w naszym kraju (strajk nauczycieli), czuję się niejako wywołana do tablicy. Nie sposób przejść obojętnie obok tego tematu, kiedy podczas wypowiedzi polityków, debat społecznych, czy też we wpisach na forach lub w komentarzach internautów, tak bezkarnie i lekko przychodzi wszystkim stwierdzenie:

Dlaczego walka nauczycieli o lepsze pensje nieustannie porusza kontekst wynagrodzeń pracowników handlu? Co ma wspólnego kasjer z nauczycielem? Dlaczego nauczyciele tak uwielbiają porównywać się do kasjerów, ale tylko i wyłącznie w kwestii zarabianych pieniędzy? Wystarczy w Google wpisać “strajk nauczycieli”, wejść w pierwszy, lepszy link, przejść do komentarzy i wojna gotowa:

Kliknij, aby powiększyć ⬇

Fot. Facebook.com / natemat.pl

Każda grupa zawodowa w oczywisty sposób ma prawo do zorganizowania strajku, jeżeli tylko wynika taka potrzeba. I absolutnie nie odbieram tego prawa nauczycielom. Nawet ich popieram. Być może jest tak, że ich pensja nie jest adekwatna do pracy jaką wykonują. Piszę “być może”, bo nigdy nauczycielem nie byłam, dlatego nie mam porównania. Pracowałam jednak jako pomoc nauczyciela w przedszkolu. Podczas, gdy ja odbywałam 8 h zmianę w tej samej sali co nauczyciel wraz z 25 dzieci, to on przychodził zaledwie na 4 h. Przez 1 h prowadził zajęcia z dziećmi, a reszta czasu polegała na zabawie, posiłkach i leżakowaniu. Jeżeli w tej sytuacji nauczyciel uważa, że jego płaca jest za niska, bo warunki, w których pracuje uważane są za szkodliwe, to dlaczego pomoc nauczyciela zarabia najniższą krajową i nie jest brana pod uwagę w strajku?

W odniesieniu do znalezionego i przytoczonego komentarza
JA, JAKO KASJER:
  • nie zarabiam 3 tysięcy (mogę tylko pomarzyć o takim wynagrodzeniu),

  • wciąż się dokształcam (w minionych 2 miesiącach odbyłam 8 szkoleń z czego 5 było realizowane w moim czasie wolnym “pro publico bono”, a tylko 3 były wliczone w mój czas pracy – wszystko po to, by odpowiedzieć na potrzeby klientów),

  • mój zawód także nie daje mi żadnej pozycji społecznej,

  • to, że rekruterzy wypisują w ogłoszeniach, że kasjer zarobić może nawet 3000 zł wcale nie oznacza, że takie są realia. Zachęcam do dołączenia do mojej grupy na FB, gdzie pracownicy różnych sklepów szybko prostują te bzdury pisane na potrzebę rekrutacji,

  • a co do satysfakcji – czasami mam jej przebłyski, gdy obsługa przebiega w miłej atmosferze. Czasami mam poczucie bycia potrzebnym, gdy klient z wdzięcznością żegna się i mówi, że wróci do nas, bo tak chętnie komuś pomogłam. Czasami czuję się fajnie, gdy Szef stwierdzi, że zrobiłam kawał, dobrej roboty – to tylko słowa, ale jakże ważne i potrzebne, żeby nie zwariować. A czy w Tobie drogi Nauczycielu brakuje już kompletnie pasji i misji w stosunku do dzieci i młodzieży, które potrzebują przekazywania wiedzy oraz podstawowych wartości?

  • zawsze ktoś się przychrzani, zawsze będzie mało” – mam wrażenie, że w poprzednim życiu nauczyciel, którego cytuję był kasjerem. 😉 Podczas prowadzonych zajęć to nauczyciel jest szefem, to on przewodzi. Nauczyciel musi posiadać umiejętność prowadzenia lekcji w taki sposób, aby ujarzmić dzieci i młodzież. I rozumiem, że młodzież może przysporzyć wielu problemów. To czas burzy hormonów. Pamiętam doskonale swoją klasę i niektóre lekcje, na których “mogliśmy sobie pozwolić”. Wynikało to jednak z tego, że nauczyciel pozbawiony był cech, które są pożądane w tym zawodzie.  A kasjer? Nie może stanąć w swojej obronie, podczas gdy klient bluzga na niego z bliżej nieznanych przyczyn. Nie ma dnia, żeby nie pojawił się klient, który w niemiły sposób odniesie się do kasjera. A cięcia etatów, to już standard. Dlatego zawsze będzie mało. Nie ważne ile włożysz wysiłku i zaangażowania. Praca w handlu to wciąż syzyfowa praca.

Oczywiście pomijam tutaj kwestie kreatywności, charyzmy i energii. To cechy, które ewidentnie musi posiadać nauczyciel, aby dobrze wcielił się w swój zawód. Nie oznacza to jednak, że ja jako kasjer nie mam tych umiejętności. Może to nie zabrzmi zbyt skromnie, ale każdego dnia czuję, że poziom mojej kreatywności wzrasta. Przykładów na to może być wiele… Podczas, gdy nauczyciel przygotowuje się do zajęć z dziećmi / młodzieżą na dzień lub dwa przed (w perspektywie roku szkolnego zajęcia stają się powtarzalne), ja muszę działać tu i teraz. Muszę być przygotowana na wiele sytuacji krytycznych, wynikających z poziomu obsługi klienta oraz będących wynikiem zawodności systemu. Pewnych rzeczy nie da się wyuczyć. Pewne rzeczy nie są powtarzalne.

Spójrzcie dalej… (kliknij, aby powiększyć ⬇)

Fot. Facebook.com / natemat.pl

Drodzy Nauczyciele,

Wobec tego, dlaczego nieustannie porównujecie się do nas – do kasjerów, skoro pochodzimy z dwóch różnych klas zawodowych? My jako pracownicy fizyczni moglibyśmy się porównywać do kurierów, budowlańców lub do służb porządkowych. Jednak nie wychodzimy na ulice i nie pikietujemy, domagając się zwiększenia pensji, bo budowlaniec zarabia dwa razy więcej!

Po drugie, jeżeli już chcecie się tak porównywać, to znajdźcie taką klasę, która będzie Was godna. Dlaczego nie odwołujecie swoich zarobków do np. farmaceutów lub doradców finansowych (klasa średnia)? Skoro już chcecie oscylować wokół swojej klasy zawodowej, to może warto zwrócić uwagę na ilość włożonej pracy w to, aby pracować na danym stanowisku.

Po trzecie… jestem kasjerem i mam wykształcenie pedagogiczne.

Ukończenie tych studiów nie było jakoś strasznie wymagające. Może Ty także sprawdzisz się lepiej w roli kasjera? Może w tym zawodzie odnajdziesz satysfakcję i więcej zarobisz? Spróbuj! Zachęcam! Rynek jest bardzo otwarty. Nauczyciele zazwyczaj mają wieloletni staż i nie myślą o zmianie miejsca pracy. Dlatego o etat w szkole nie jest łatwo. Czy nie świadczy to o tym, że jednak nie jest aż tak tragicznie i źle, jak to opisujecie? Jeśli rzeczywiście warunki w jakich przyszło Wam pracować są na tak niezadawalającym poziomie, w Waszych kręgach byłaby nieustanna rotacja personelu. A tak się chyba nie dzieję? W handlu natomiast rotacje są standardem. Nie wszyscy wytrzymują godziny pracy, obelgi klientów i całą masę innych obowiązków, które nie sprowadzają się tylko i wyłącznie do stania na kasie. Być może właśnie dlatego, bywają przypadki, że to kasjer zarabia więcej niż nauczyciel. Piszę być może, bo wg moich informacji* jest tak:

"Moja ciotka pracuje już z 15 lat jako nauczyciel. Ma z 10 - 15 godz. w tyg!!!!!!! I zarabia ponad 3 tys. miesięcznie na wiosce, gdzie klasy liczą po uwaga 5-9 osób!"
- Justyna
"Siostra mówi, że do niej do zakładu w czasie okienek przychodzą nauczycielki włosy farbować i paznokcie robić."
- Angelika
"Jak im źle niech się przekwalifikują. Jeśli przeszkadza im program nauczania niech strajkują za zmianą programu, a nie że się nie wyrabiają i chcą za to pieniądze. Moje siostry po pracy tylko siedzą i uczą dzieci, bo nauczyciele nie wyrabiają. Nie chcę się denerwować."
- Natalia
"W szkole nie potrafią nauczyć, ale na korkach ten sam nauczyciel nauczy cię wszystkiego, co w szkole powinien."
- Małgorzata

*odpowiedzi udzielili moi znajomi, którzy pracują w różnych branżach (2 x administracja państwowa, 2 x prywatny przedsiębiorca). Pytanie brzmiało: „Co myślicie o strajku nauczycieli?”

Absolutnie nie jestem za tym, aby udowadniać Wam, że zarabiacie wystarczająco dużo i nie macie prawa do strajkowania. Róbcie to, może coś ugracie. Może dzięki temu, będzie Wam lepiej w życiu i wróci do Was chęć i pasja do zawodu. Chciałabym z ludzkiego punktu widzenia, aby każdy zarabiał tyle, by był w pełni usatysfakcjonowanym, jednak są to marzenia Piotrusia Pana, które nigdy nie będą prawdziwe. Ja sama też zarabiam marnie. Nie jest to szczyt moich marzeń. Czasem narzekam – nie powiem, że nie. Ale wiem, że całe moje życie składa się z wyborów, na które w dużej mierze to ja mam wpływ. Jeśli już dojdę do takiego momentu, że to narzekanie stanie się standardem – zmienię coś w swoim życiu. Nie wyjdę na ulicę i nie będę się porównywać do budowlańców, nie będę wymagać tego, żeby moje wynagrodzenie było takie, jak ich. Wiem, że bardzo ciężko pracują i zasługują na takie stawki. Zamiast narzekać może warto zacząć jakąś inną działalność, która przyniesie kolejne dochody. Ja sama nie utrzymuje się tylko z pracy na etacie. Robię całą masę innych rzeczy, żeby wypracować minimum przychodu, które umożliwi mi realizację moich potrzeb. Często mój dzień wolny jest 12h pracą. A Ty Nauczycielu, co robisz po zajęciach w szkole? Jak gospodarujesz sobie czas ferii lub wakacji?

Co więcej, nie zgadzam się na to, aby nieustannie i bez większego zastanowienia wciąż sprowadzać swoje negocjacje do porównywania zarobków nauczycieli z kasjerami. Oba zawody mają zupełnie inną specyfikę. Porównywania te praktycznie zawsze uwłaczają nam kasjerom. W komentarzach odnoszących się do Waszego strajku co rusz piszecie, że zostaliście upokorzeni i odarci z wszelkiej godności. Zapowiadacie, że po strajku nie będziecie już tymi nauczycielami, co kiedyś. Wygrażacie, że będziecie wykonywać minimum swojej pracy. Koniec z wyjściami z uczniami do kina, koniec z wycieczkami – nie będziecie nadmiernie angażować się w swoją pracę. No na litość boską! Gdzie się podziała Wasza misja? A co z uczniami? Bo to chyba oni powinni być na pierwszym miejscu. 

Oczywiście, walczcie o swoje, ale nie sięgajcie po tego typu zwroty, bo zaczyna się to robić bardzo niesmaczne. Nie sięgajcie także do sformułowań porównujących Wasz zawód do kasjerów, gdy robicie to w tak ohydny sposób. Dajecie nam (kasjerom) do zrozumienia, że jesteśmy gorszym sortem.  Kto, jak kto, ale to nauczyciel powinien być tolerancyjny, otwarty, empatyczny i w żadnym wypadku nie powinien on obrażać drugiego człowieka. To w jaki sposób prezentujecie swoje negocjacje, może wiele powiedzieć o sposobie przekazywania wiedzy dzieciom i młodzieży. Macie realny wpływ na kształtowanie ich osobowości i wypracowanie w nich wartości, które będą przez nie powielane aż do końca życia. Nie pozwólcie proszę, by stereotyp kasjera był przedłużeniem tego, na co zapracowali sobie Wasi koledzy po fachu w dalekiej przeszłości. Uczcie tego, że każdy zawód jest potrzebny i do każdego należy podchodzić z szacunkiem. Aktualnie na rynku pracy aż roi się od osób, które przed swoim imieniem i nazwiskiem posługują się na siłę skrótem mgr. Wykształcenie niewiele mówi o człowieku… Nie oceniajmy więc innych przez pryzmat studiów, które stały się na tyle powszechne, że już dawno przestały wywierać jakiekolwiek wrażenie.

Mimo wszystko, nie odbierajcie moich słów jako próby ataku i negację słuszności Waszego strajku. Pragnę jedynie podkreślić, jak bardzo często padają z Waszych ust słowa, które świadczą o braku poszanowania dla kasjerów. Z tym się nie godzę i to mnie bardzo złości! A Wam życzę wszystkiego, co najlepsze. Trzymam kciuki za pomyślne negocjacje. Oby strajk trwał jak najkrócej w imię dobra uczniów i ich rodziców… a od nas kasjerów, raz na zawsze, proszę – odczepcie się. 😉

[player id=844]

FANPAGE FACEBOOK

Dołącz do mojej społeczności

 

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Jestem kasjerem🛒

Archiwa

Na pierwszy rzut oka: klient buc, świr i bezczelny?

atrybut alt jestem kasjerem

Wpis ten dedykuję wszystkim Klientom...

Podchodzisz do kasy i bez słowa oczekujesz szybkiej transakcji. Nie uraczysz mnie spojrzeniem i automatycznym uśmiechem. Nigdy nie wiem, jak mam się wtedy zachować. Wyczuwam bowiem, że taka transakcja powinna być niema. Nie mogę jednak tak postąpić. Każdy klient, to kolejno wypowiedziane formułki zdań, które niczym mantra wybrzmiewają z ust kasjera, tylko po to by dopełnić procedury obsługi klienta. BUC. Zawsze jako pierwsze skojarzenie na niemego klienta przychodzi mi słowo: BUC. Swoją drogą to taki śmieszny, trzyliterowy wyraz. Ale jak inaczej określić kogoś, kto nie potrafi nawet odpowiedzieć na “dzień dobry”? Odchodzisz od lady, zabierając produkty i kierujesz się do wyjścia. Bez słowa pożegnania wychodzisz. A ja jeszcze przez chwilę stoję przy kasie i zastanawiam się, co jest z ludźmi nie tak oraz gdzie podziały się dobre maniery i i kultura osobista.

Kojarzę Cię. Jesteś częstym gościem w naszym sklepie. Nieco częstszym niż potrzeby przeciętnego klienta. Nie zawsze przychodzisz po zakupy. Obsługa sklepu wymienia między sobą znaczące spojrzenia. W ten sposób sygnalizuje, że na sali sprzedaży jest ktoś, przed kim należy uciekać. Jednak nie wszyscy mogą schować się w pomieszczeniu służbowym. Jeden kasjer musi zostać na posterunku. To było pewne, że podejdziesz do mnie i kolejny raz (myślę, że już tysięczny) zapytasz o to samo – o to, co zwykle. Wyprzedzam Twoje pytanie i odpowiadam bez zawahania, doskonale wiedząc, że i tak w żaden sposób nie wykorzystasz uzyskanej informacji. ŚWIR. Zawsze wtedy, przychodzi mi na myśl słowo: ŚWIR. Bo jak inaczej określić kogoś, kto minimum 4 razy w tygodniu przychodzi do sklepu, tylko po to, by zaczepić kogoś z obsługi i zadać mu wciąż powtarzające się pytania? Gdy wreszcie wychodzisz, reszta załogi z uśmiechem na twarzy współczuję mi, że akurat dzisiaj wypadło na mnie. A Ty zapewne tu wrócisz jutro lub pojutrze – a my jak zwykle będziemy gotowi.

Nie widzę Cię jeszcze, ale słysze z drugiego końca sklepu. Bawię się więc w detektywa i podążam kolejno alejkami, by wreszcie Cię wytropić. Poruszasz się w bardzo chaotyczny sposób. W jednej dłoni trzymasz telefon, przystawiony mocno do ucha. Mam wrażenie, że uchwyt jest tak silny, że za chwilę włożysz go sobie do wnętrza głowy. Mogłabyś być speakerem – Twój ton głosu jest taki silny. Nie zwracam uwagi na treść rozmowy, bo sposób jej prowadzenia wywiera na mnie negatywne emocje. BEZCZELNA. Zawsze wtedy do głowy przychodzi mi słowo: BEZCZELNA. Przychodzisz do sklepu i bez najmniejszego wstydu pozostawiasz w nim ułamek swojego życia. Nie obchodzą Cię inni. Każdym kolejnym słowem taranujesz wszystkich dookoła. Nie sposób nie zwrócić na Ciebie uwagi. Nie szanujesz pracowników obsługi, której głowa pęka od harmideru panującego w sklepie. Jasne… dołóż jej jeszcze kolejne decybele, których siła mam wrażenie przekracza wybuch bomby atomowej. Ok, przesadzam. Ale nie znoszę osób, które przychodzą do sklepu i rozmawiają przez telefon. Ty i tak się nie skupiasz na zakupach. Zrobiłaś obchód wszystkich alejek. W końcu machasz ręką i wychodzisz, a w Twoich oczach dostrzegam jakby łzę. To pewnie alergia na klimatyzację.

Wbrew temu, co myślicie, nie będzie to kolejny wpis w obronie kasjerów, a jednocześnie przeciwko klientom. Zastanawiałam się długo, czasami sama nad sobą i swoim postępowaniem względem nich. Oczywiście wyżej wymienione przypadki, stanowią codzienność. Postanowiłam jednak przyjrzeć się temu zjawisku nieco bliżej, by choć trochę zrozumieć ich postępowanie. 

Ten niemy klient (BUC), którego wzrok nie uraczył moich oczu, a głos nie dotarł do mych uszu, być może – czysto hipotetycznie jest aspołeczny. Dla niego samo przyjście do sklepu jest niesamowitym wyzwaniem, a starcie przy ladzie stanowi sytuację niczym z filmu sensacyjnego. W jego głowie być może, już na dzień przed zakupami, klarują się obrazy i przypuszczenia ewentualnych zagrożeń. Zagrożeniem rzecz jasna jest obsługa klienta. Jego celem jest po prostu zakup niezbędnych produktów i jak najszybsza ewakuacja z niewygodnego dla niego miejsca. Wszelki dialog jest dla niego zbędny i właściwie nie do osiągnięcia. Choć być może, wciąż próbuje stawiać sobie wyzwania i któregoś dnia wróci, by samemu rozpocząć dyskusję – przezwyciężając lęk społeczny. Trzymam kciuki i nie mogę się doczekać!

Ten uprzykrzający wszystkim życie (ŚWIR) to klient, który być może w minionych miesiącach stracił osobę, która była dla niej najlepszym przyjacielem. Kimś, z kim mógł porozmawiać, wymienić się spostrzeżeniami, wyżalić, opowiedzieć po prostu o sobie. Jeśli człowiek zawęża swoje kręgi towarzyskie tylko i wyłącznie do partnera, pewnego dnia może się ocknąć i uświadomić sobie, że tak naprawdę poza nim nie ma nikogo, kto byłby dla niej przyjazny i bliski. Być może ten ŚWIR szuka wsparcia wśród obcych osób. Nie chce być szaleńcem w dosłowny sposób, dlatego nie zaczepia ludzi na ulicy. Przychodzi do sklepu, by choć przez chwilę skupić na sobie uwagę. Zadaje pytania o rzeczy, które tak naprawdę w ogóle go nie interesują. Chce zaspokoić potrzebę przynależności, która w ostatnich miesiącach jest na tak rozpaczliwym poziomie. Ten nazwany przeze mnie ŚWIR to osoba, od której bije wręcz poczucie samotności. Podczas 5 minutowej wizyty w sklepie pragnie zostać zauważony, bo tak bardzo tęskno mu za byciem potrzebnym.

A Pani BEZCZELNA? Wkurzam się, gdy wchodzisz z słuchawką przyklejoną do ucha i zapominasz o podstawowych formach savoir-vivre. Nie widzę jednak tego, że telefon, który otrzymałaś właśnie wywraca Ci świat do góry nogami. Zaplanowałaś sobie zakupy po ciężkim dniu w pracy. Realizujesz plan lecz po drodze dopada Cię nieszczęście. Dowiadujesz się, że Twoja Mama ciężko choruje i nie wiadomo, czy istnieje jakakolwiek forma ratunku. Przedzierasz się więc kolejno przez wszystkie alejki sklepu w poszukiwaniu wyjścia. Robisz to chaotycznie, nie zdając sobie z tego sprawy, bo najważniejsza dla Ciebie w tym momencie jest Twoja Mama. Masz w nosie obsługę i pozostałych klientów – i słusznie. Ja też miałabym ich w głębokim poważaniu, gdy w grę wchodzi zdrowie najbliższej osoby. Oczywiście, że wychodzisz z pustymi rękoma, bo jak do diaska można myśleć o płynie do wc lub kredce do oczu. A propos tych oczu… ta łza, która na pierwszy rzut oka wydawać by się mogła konsekwencją alergii na klimatyzator – wcale nią nie jest. To łza smutku i rozpaczy – ale tego kasjer nie widzi… tego kasjer nie dostrzega.

Myślę, że poczyniony przeze mnie wpis można przełożyć na wiele warstw życia. Takie sytuacje nie zdarzają się tylko nam kasjerom. Każdy, kto pracuje z drugim człowiekiem jest narażony na takie wypadkowe. I tylko od nas samych zależeć będzie, jak podejdziemy do tematu. Czy będziemy w myślach wyzywać danego człowieka, bo nie zachował się tak, jak my sami byśmy tego oczekiwali? Czy jednak wystarczy nam siły i zrozumienia na właściwą interpretację ludzkiego zachowania? Wszyscy jesteśmy równymi ludźmi. Bądźmy dla siebie dobrzy, tylko tyle. Z taką refleksją Was zostawiam… i do następnego wpisu. Trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie. 🤚

[player id=862]

Newsletter

FANPAGE FACEBOOK

Dołącz do mojej społeczności

 

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Jestem kasjerem🛒

Archiwa

Newsletter