DROGI CZYTELNIKU🛒

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?
💪

Monthly Archive: czerwiec 2019

Kasjerzy, a fale upałów – pracodawco zlituj się!

Od kilku lat obserwujemy zmiany klimatu, które także dotykają naszego kraju. O ile w lato upały nikogo nie dziwią, tak trudno przyzwyczaić się do tropików już od początku czerwca. Jednych to cieszy, drugich drażni. Zwolennicy ciepłego klimatu to w większości urlopowicze, którzy marzą o pięknej pogodzie. Prawdziwe piekło natomiast dotyka tych, którym przyszło pracować w tak trudnych do zniesienia warunkach.

Jak zapowiadają synoptycy, czerwiec 2019 r. będzie najgorętszym czerwcem od ponad 200 lat. Tak wysokie temperatury w miesiącu czerwcu zanotowano, bowiem w 1811 r. W związku z powyższym, czas wziąć pod lupę warunki pracy, z którymi zmagają się kasjerzy, a także sprawdzić czy pracodawca wypełnia swoje zobowiązania i zapewnia optymalną higienę pracy.

“Upał, czy nie - pracować trzeba!” - o normach słów kilka

Upał to zjawisko, które potrafi wykończyć niejednego. Jeżeli tylko istnieje taka możliwość, w okresie wysokich temperatur najlepiej unikać słońca oraz wystrzegać się jakichkolwiek prac. Tak więc – najlepiej leżeć i pachnieć. 😉 Jednak bądźmy realistami. Każdy, normalny i zdolny do pracy człowiek musi wypełniać swoje obowiązki. Nie będę Einsteinem, jeśli stwierdzę że wysoka temperatura na stanowisku pracy ma negatywny wpływ na bezpieczeństwo i wydajność osób zatrudnionych. Według specjalistów z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, komfortowe temperatury otoczenia dla różnych rodzajów pracy wynoszą:

  • 20 – 22,8°C dla pracy lekkiej w pozycji siedzącej zimą,
  • 23,9 – 26,7°C dla pracy lekkiej w pozycji siedzącej latem,
  • 18,3°C dla pracy średnio ciężkiej,
  • 15,5°C dla pracy bardzo ciężkiej.

Państwowa Inspekcja Pracy określa jedynie dolną granicę temperatury, natomiast górna granica temperatury odnosi się tylko do pracowników młodocianych i wynosi ona 30°C . Wobec tego, nie istnieje żaden zapis prawny, który chroniłby pracownika przed największymi upałami. Niemniej jednak, PIP zwraca uwagę, że każdy pracodawca powinien dążyć do obniżenia temperatury na stanowiskach pracy, gdy ta jest zbyt wysoka. Mowa tutaj przede wszystkim o zapewnieniu sprawnej klimatyzacji. I na tym nie koniec. Pracodawca ma obowiązek do systematycznego odgrzybiania i czyszczenia klimatyzatorów, by te nie stanowiły dodatkowych zagrożeń. A jak to się ma w praktyce? W grupie Jestem Kasjerem, zadałam pytanie Użytkownikom:

W ankiecie wzięło udział 418 Użytkowników. Zdecydowana większośc (230 osób) stwierdziła, że Ich miejsce pracy wyposażone jest w klimatyzację. Jednak aż 95 Użytkowników, odpowiedziało że Ich miejsce pracy pozbawione jest klimatyzacji. Wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której czerwcowe upały sięgają do 30°C. Kasjer ze względu na swój charakter pracy jest w ciągłym ruchu. Każdy doskonale wie, jak w takich warunkach spada wydajność pracownika. Wysoka temperatura powoduje rozdrażnienie i zmniejsza koncentrację. Kontakt z klientem staje się trudniejszy, tym bardziej, że upał dotyka także klientów, którzy nie oszczędzają swoich frustracji i jeszcze chętniej wylewają je w stronę kasjera. 74 ankietowanych odpowiedziało, że klimatyzacja jest obecna, ale nie na całej sali sprzedaży. W komentarzach pod niniejszą ankietą przeczytać można:

Czytając te wypowiedzi na myśl przychodzi mi sytuacja z życia wzięta, którą opowiedziała mi koleżanka, pracująca w innej sieci. Każdy sklep nadzorowany jest przez tzw. dyrektorów regionalnych, którzy odpowiadają bezpośrednio przed centralą za funkcjonowanie sklepu. Wobec tego, co jakiś czas odbywają się wizyty regionalnych, celem dokonania kontroli. Podczas jednej z takich wizyt, dyrektor regionalny w czasie fali upałów zdecydował się wyłączyć pracownikom klimatyzację, która i tak ledwo dawała radę. Nie trudno wyobrazić sobie, jaka była mina pracowników, którzy znajdowali się na sali sprzedaży i którzy w pocie czoła próbowali zadbać o nieustanne towarowanie oraz obsługę klientów. Ręce mi opadają na tego typu zachowania. I o ile próbuję zrozumieć jego zamiary, bo może jest rozliczany za ponoszone koszty danej placówki (a klimatyzacja w utrzymaniu wcale tania nie jest), tak nie rozumiem wyżej opisanej sytuacji. W innym przypadku – gdyby na zewnątrz było ok. 22°C, mogłabym zrozumieć jego zachowanie. W przypadku, gdy mamy do czynienia z falą upałów sięgająca 30°C – nie mogę i nawet nie chcę rozumieć jego postępowania.

I później się dziwić, że kasjer ma manko, albo klient nie jest zadowolony z obsługi, bo na ustach kasjera podczas obsługi nie klarował się uśmiech. A jak do diaska ma się klarować, skoro przyszło mu pracować często dłużej niż 8h w totalnym zaduchu i nikt nawet nie pomyśli, że należałoby coś zrobić, by polepszyć mu komfort pracy? Do tego dochodzą skargi klientów, którzy również rozdrażnieni otaczającą temperaturą czepiają się o wszystko i tylko święty przemilczy i machnie ręką. Warto nadmienić, że to kasjer jest wizytówką firmy. Ale jeżeli firma nie wykaże odrobiny zainteresowania szeregowymi pracownikami, to ta wizytówka w takim przypadku będzie mierna. Dobrze, by centrale wszystkich sklepów były świadome zaistniałej sytuacji. Chociaż trudno zrozumieć niezadowolenie kasjera, gdy biurowce centrali wyposażone są w wentylatory lub klimatyzatory – stąd może przytoczone zachowanie dyrektora regionalnego, który wychodząc z pomieszczenia biurowego chciał się wreszcie ogrzać na sali sprzedaży. 😉

Wg Państwowej Inspekcji Pracy pracodawca jest zobowiązany do dostarczenia wody pitnej pracownikom na stanowiskach pracy, gdy temperatura przekracza 28°C.  Kolejne pytanie, jakie zadałam grupie Jestem Kasjerem, brzmi następująco:

W ankiecie wzięło udział 269 Użytkowników grupy. W tym zestawieniu wyniki prezentują się już dużo lepiej, jednak nadal smuci fakt, że aż 33 osoby stwierdziły, że Ich pracodawca nie dostarcza im wody w czasie największych upałów. Warto podkreślić, że łamie on przepisy, gdy temperatura w miejscu pracy przekracza 28°C. 5 osób stwierdziło, że w czasie upałów, mają możliwość zakupu wody za zgodą kierownika – jednak jak się później okazało, na swój koszt.

PiP mówi wyraźnie:

Napoje mają być dostępne w ciągu całej zmiany roboczej, w ilości „zaspokajającej potrzeby” pracujących. Przepisy nie przewidują natomiast możliwości wywiązania się przez pracodawcę z obowiązku dostarczenia pracownikom płynów do picia w inny sposób, np. przez wypłacanie pracownikom w zamian ekwiwalentu pieniężnego. Takie rozwiązanie jest niezgodnie z prawem.

Jeżeli pracodawca nie spełni tego wymogu może zostać obciążony karą od 1 000 zł do 30 000 zł.

Jeżeli Wasz pracodawca nie wywiązuje się ze swojego obowiązku, sprawę należy zgłosić do Państwowej Inspekcji Pracy. Zgodnie z art. 44 ust. 3 ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (Dz. U. z 2017 r. poz. 786 ze zm.) inspektor pracy jest zobowiązany do nieujawniania informacji, że kontrola przeprowadzana jest w następstwie skargi, chyba że zgłaszający skargę wyrazi na to pisemną zgodę. W związku z powyższym skarga ta, będzie traktowana w pełni anonimowo. Skargę można wysłać przy pomocy e-skarga pod adresem https://www.pip.gov.pl/pl/kontakt-inne/57468,aby-przejsc-do-strony-formularza-nalezy-wybrac-odpowiednia-jednostke-panstwowej-inspekcji-pracy.html należy wybrać odpowiedną jednostkę i uzupełnić dane.

Nie wspomnę już o dobrej woli pracodawcy, który w czasie fali upałów bywa, że skraca czas pracy swoich pracowników i wysyła ich na dodatkowe przerwy. Nie jest to co prawda obowiązek (nie istnieje żaden zapis prawny), jednak mądry pracodawca wie, że upał powoduje spadek koncentracji i wydajności. Bywa więc, że godziny pracy stają się bezproduktywne. Kasjer w tym temacie nie może czuć się wyjątkowym, a szkoda. 😉 Nie spotkałam się w swojej karierze z możliwością pójścia wcześniej do domu lub zamknięciem sklepu z powodu upałów. Na wyjątkowość jednak zasługują głównie pracownicy budżetowi, którzy z roku na rok roszczą sobie coraz to więcej przywilejów, gdy tylko dosięga ich promyk słońca. I dobrze. Warto pochwalić takie zachowanie i modlić się, aby w handlu wreszcie zaczęto traktować ludzi z szacunkiem i z odrobiną empatii.

Kasjer ≠ Robot!

A jak Wasz pracodawca pomaga Wam przetrwać największe upały? Czekam na Wasze komentarze!💬

[player id=932]

*Materiały źródłowe: https://www.pip.gov.pl/pl

FANPAGE FACEBOOK

Dołącz do mojej społeczności

 

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Jestem kasjerem🛒

Archiwa

Newsletter

Dlaczego kasy samoobsługowe nigdy nie zastąpią człowieka?

Są wszędzie. Otaczają nas z każdej strony. Mogłoby się wydawać, że są doskonałe, dlatego niebawem opanują nasze życie całkowicie. Tak doskonałe, jak żaden człowiek. A przecież wyszły spod jego dłoni. Sztuczna inteligencja, technologia, nowoczesne rozwiązania – jak zwał, tak zwał.

Spotkałam się z wieloma opiniami na temat kas samoobsługowych. Często w kontekście sporów o rzekomo zbyt wysokie wynagrodzenia dla pracowników handlu.

Jednak, czy aby na pewno? Jestem kasjerem i codziennie obserwuje zachowanie klientów, którzy bywa, że nie rozumieją mechanizmów podstawowych promocji. ⬇🤦‍♀️

Dlatego, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której to przychodząc do sklepu, klient ma styczność wyłącznie z maszyną. Oczywiście są tacy, którzy radzą sobie świetnie i żadna wyższa technologia nie stanowi dla nich problemu. Jednak to nieliczna grupa osób – rzekłabym pasjonatów, którzy lubują się w nowinkach technologicznych.

W sklepie, w którym pracuje, na całe szczęście nie ma jeszcze tego typu rozwiązań. Piszę na całe szczęście, bo nie wyobrażam sobie pracy w takich warunkach, gdzie co rusz jestem odrywana od swoich obowiązków, bo pojawić się mogą problemy, o których wspomnę niebawem.

Tymczasem, warto zwrócić uwagę, skąd w ogóle trend na kasy samoobsługowe i dlaczego nie we wszystkich sklepach mogą się one sprawdzić. Mastercard w 2017 r. przeprowadził badanie*, w którym zapytał respondentów m.in. o to, co Polacy myślą o samodzielnym skanowaniu produktów. Ponad 51% ankietowanych uważa, że kasy samoobsługowe to świetny pomysł i powinny być one dostępne w każdym sklepie.

Respondenci wskazali także, że najbardziej frustrujące podczas robienia zakupów jest:
  • stanie w zbyt długich kolejkach (45%),
  • nieuprzejmy sprzedawca (26%),
  • powolny kasjer (25%),
  • sprzedawca, który nie ma drobnych, aby wydać resztę (12%),
  • osoby, które wyszukują gotówkę przy kasie (10%).

Wszystkie te odpowiedzi sprowadzają się do jednego wniosku:

WSPÓŁCZESNY KLIENT, CHCE ROBIĆ ZAKUPY SZYBKO, BEZ STRATY CZASU.

Stąd odpowiedź, niektórych sieci handlowych na istniejący trend. I o ile, warto badać potrzeby klientów, które z roku na rok wciąż się zmieniają, tak nierozsądnym byłby fakt, brania ich jako pewnik do tworzenia nowych standardów. Skąd taka myśl? Chyba każdy z nas, miał do czynienia z kasami samoobsługowymi. Jeżeli nawet nie zdecydowałeś się na samodzielne skanowanie produktów, to na pewno byłeś świadkiem tego chaotycznego przedsięwzięcia, czekając w sąsiedniej kolejce. Chyba każdy, mógłby przyznać, że kasy samoobsługowe na chwilę obecną mają znacznie więcej wad, aniżeli zalet.

Zalety kas samoobsługowych:
  • świetne rozwiązanie dla osób z jednym produktem,
  • rozładowanie kolejek tworzonych przy tradycyjnych kasach,
  • brak konieczności dialogu z kasjerem.
Wady kas samoobsługowych:
  • konieczność obecności pracownika, który autoryzuje produkty 18+,
  • bywają powolne,
  • długie wyszukiwanie z listy produktów (np. rodzaj pomidora lub bułki),
  • nie do końca czytelny interfejs systemu,
  • problemy wynikające z ważenia produktów,
  • nie dla wszystkich osiągalne (nie wszyscy klienci są na nie przygotowani – podążanie za trendami).

Pierwsza kasa samoobsługowa w Polsce pojawiła się już 13 lat temu. Pionierami w tej dziedzinie były sklepy sieci Auchan. Jednak należy zadać sobie kolejne pytanie, czy kasa samoobsługowa jest nią tak w 100%? Pomimo upływu lat, nic nie zmieniło się w tej kwestii, nadal wymagana jest interwencja pracownika przy tego rodzaju kasach. Dlatego nie ma całkowitej pewności, że transakcja przebiegnie bez jego udziału.

Świadczyć to może o kilku faktach - częste problemy podczas:
  • skanowania produktów,
  • przechodzenia do płatności,
  • nieodpowiedniego ważenia produktów,
  • przekładania produktów w nieodpowiednie miejsce.

To wszystko powoduje, że kasy samoobsługowe nie sprawdzają się na tyle, na ile życzyłby sobie tego klient.

Kasy samoobsługowe często wprawiają w jeszcze większą irytację klientów, którzy zdecydowali się wybrać tę formę płatności. Z pozoru szybka transakcja może okazać się dłuższą, niż sam klient mógłby to przewidzieć. Oczywiście nie jest to reguła, ale warto podkreślić, że pomimo upływu lat i rozwoju technologii, nie wszystkie sieci handlowe decydują się na tego typu rozwiązania. Największe koncerny wolą rozwijać strefę e-commerce, która w ostatnich latach zyskuje coraz to większą rzeszę odbiorców. Zakupy przez internet stają się na tyle powszechne, że obecnie nikogo nie dziwi już fakt, realizowania potrzeb bez konieczności wychodzenia z domu. Jednak warto zwrócić uwagę, że są nadal klienci, którzy nie wyobrażają sobie robienia zakupów w prosty i jak dotąd standardowy sposób – przy pomocy koszyka oraz obsługi kasjera. Na towar zamówiony przez internet, trzeba czekać 1-3 dni, albo i dłużej. Po drugie, jeżeli jest to odzież – nigdy nie ma się pewności, czy dana bluzka lub buty, będą pasowały. Oczywiście istnieje możliwość zwrotu zakupionego towaru, ale to wszystko rozkłada się w czasie, a klienci lubię mieć wszystko tu i teraz.

Przedstawione argumenty świadczyć mogą jedynie o tym, jak istotnym pracownikiem jest kasjer. I choć w ogólnej opinii wciąż można spotkać się z przeświadczeniem, że kasjerem może być każdy, to warto mieć świadomość tego, że nie każdy się do tego nadaje. Trzeba być bardzo odpornym psychicznie, gdy klienci oczekujący w kolejce zaczynają wywierać nacisk, bo akurat im się spieszy. Jeśli jest możliwość, mogą oczywiście wybrać kasę samoobsługową – ale czy rzeczywiście każdy się na to decyduje?

Nie tak dawno spotkałam się z sytuacją, w której klient chciał być szybszy i wyszedł z kolejki do tradycyjnej kasy, by przejść do samoobsługowej. Gdy zaczął skanować swój towar, nagle spostrzegł, że jeden produkt nie posiada kodu kreskowego. Przez plecy (prawie w niebiosa) oznajmiał to na głos i rozpaczliwym tonem oczekiwał pomocy. Pracownik, który nadzorował kasy samoobsługowe, był zajęty pomaganiem przy innej i nie mógł momentalnie zainterweniować. Klient się wkurzył, zaczął fuczeć, zawinął towar i wrócił na sam koniec kolejki do tradycyjnej kasy. Wyszedł na tym, jak Zabłocki na mydle.😉

I teraz niektórzy, mogliby stwierdzić, że każda kasa samoobsługowa powinna mieć przypisanego pracownika, który w razie potrzeby interweniuje. No, ale nie oszukujmy się. Zastąpienie pracowników kasami samoobsługowymi to oczywiście tańsze rozwiązanie, które ma na celu zwiększenie zasobów prezesa.

Nie po to więc pracodawca stawia na sztuczną inteligencję, żeby do niej zatrudniać dodatkowych pracowników – dlatego licz kliencie na siebie w największych godzinach szczytu, albo bądź cierpliwy i stój w kolejce do tradycyjnej kasy bez focha na twarzy. W końcu nie jesteś sam na tej planecie i każdy musi spełniać swoje potrzeby. A już najmniej winien temu jest kasjer – pomyśl o tym przy kolejnych zakupach, zostawiając po sobie uśmiech, a nie odwieczny grymas, który pięknie żłobi zmarszczkę.

*badanie Mastercard i Maison&Partners: „Czy Polacy są gotowi na sklepy bez kas?”, 2017 r.

[player id=885]

FANPAGE FACEBOOK

Dołącz do mojej społeczności

 

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Jestem kasjerem🛒

Archiwa