DROGI CZYTELNIKU

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?

Category: kasjer

Antycovidowcy szturmują sklepy – hejt na kasjerów

atrybut alt hejt na kasjerów

Kilka dni temu, na moim profilu FB pojawił się post (link do posta), który odnosił się do nagranego filmiku w jednej z sieci handlowej (link do filmiku). Moim celem było zwrócenie uwagi na zwyczajnie chamskie zachowanie autorki filmu, która miała niesamowitą frajdę z faktu nagrywania. Być może w ten sposób chciała zabłysnąć w internecie, gdzie jak wiadomo – wszystkie chwyty dozwolone. Hejt na kasjerów.

Na wstępie tego wpisu, pragnę ostatni raz podkreślić, że ja jako kasjer mam w totalnym nosie, czy klient nosi maseczkę, czy też nie. I choć mój przełożony kilkukrotnie powtarzał, aby zwracać klientom uwagę na to, aby zakładali oni maski – nigdy tego nie robiłam. I to jest kluczowe, bo pomimo tego, jaką przybieram postawę w pracy na co dzień – w internecie wylała się na mnie fala hejtu za wspomniany post. Jednocześnie, z szacunku do klientów, którzy mają zasłonięty nos i usta – jako kasjer podczas obsługi także maskę zakładam i nie robię z tego tytułu problemu, choć jak wiadomo – chodzenie w masce nie jest najłatwiejszym zadaniem.

Druga sprawa – wiem, że są sklepy, w których przełożeni nie odpuszczają i pod naciskiem różnych sankcji, nakładają na kasjerów obowiązek przestrzegania zaleceń związanych z COVID19 – i to właśnie o to cała wojna. Niemniej, nie potrafię zrozumieć, co kieruje ludźmi, którzy od kilku tygodni nawołują do gwałcenia elementarnych zasad współżycia społecznego (sekcja z komentarzami pod postem mówi sama za siebie). Zasłaniają się wolnością, a jednocześnie niszczą każdego, kto być może ma odmienne zdanie i poglądy. Nie ma tutaj miejsca na wzajemny szacunek. O empatii już nie wspomnę. Przychodzą do sklepu bez zasłoniętych ust i nosa, celowo pomimo braku potrzeby robienia zakupów, kupują coś na siłę, tylko po to, aby przy kasie powołać się na art. 135 KW:  

W grupie siła – w pojedynkę to już trudniej być bohaterem. Ewentualny mandat nakładany jest na kasjera, a nie na kierownictwo, które wymaga respektowania rozporządzenia. 

Wasza rada z komentarzy w interenecie jest jedna: ZWOLNIĆ SIĘ! Ok, zwolnijmy się wszyscy. Ciekawe, kto Was będzie obsługiwał. Co więcej – w mediach co rusz dudni o tym, że sanepid wraz z policją urządzają sobie wycieczki po sklepach i za brak zasłoniętych ust i nosa nakładane są mandaty. Czyli my kasjerzy mamy brać wszystko na siebie w imię Waszej wolności. Taka to właśnie wolność – JEDNOSTRONNA.

❗Warto jeszcze dodać, że antycovidowiec totalnie nie zna specyfiki pracy w sklepie. To, że on neguję noszenie maseczki, nie znaczy, że pozostała (większa) część klientów przebywająca w tym samym czasie w sklepie przybiera taką samą postawę. Kasjerzy są między młotem, a kowadłem i co rusz próbuję się nas pouczać:

… tak właśnie wygląda nasza rzeczywistość, a Wy jeszcze dolewacie oliwy do ognia.

SZTURM NA IKEA

Pan Tomasz N.V. – jest organizatorem wydarzenia na Facebooku, o którym mówi cała Polska. “Zakupy wolnych ludzi w IKEA Janki” – to tam można przeczytać o całej akcji, która miała miejsce 4 września 2020 r.  Autor pisze:

IKEA już o wszystkim wie i wystosowała oświadczenie, że nas nie wpuści bez masek. Na miejscu będą prawdopodobnie media i policja. Dlatego abyśmy mogli wejść do środka, trzeba się będzie dostosować na moment wejścia i zakryć czymś twarz. Dostaję też informacje od osób, które były ostatnio w IKEI, że każdemu kto nie miał maski towarzyszył jak cień ochroniarz, straszący wyproszeniem. Ciekawe jak będą nas pilnować jeżeli przyjdzie się tyle osób co deklaruje? Okazuje się też, że są sposoby, aby zrobić zakupy bez maski i wczoraj udowodnił to jeden z moich nowych znajomych. Także wchodzimy incognito, a w środku i tak się rozpoznamy 😉 Do nagranych relacji z zakupów dołączajcie #ZdejmijKaganiec

Rzeczywiście – istne bohaterstwo. Czyli jednak założenie maseczki na moment wejścia do sklepu nie jest dla nich zbrodnią i nie łamie ich wolności. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby całość została nagrana i wrzucona do sieci.

Takich akcji jest coraz więcej. Antycovidowcy gromadzą się w sklepach i tylko czekają, aby zrobić hałas wokół siebie. Ostatnio otrzymałam zabawną wiadomość:

Obsługiwałam dzisiaj klienta, który wszedł do sklepu bez maski. Trochę się po nim kręcił aż w końcu podszedł do kasy z małą wodą. Przy wydawaniu reszty zadał mi pytanie:
 Dlaczego Pani mnie obsłużyła, przecież jestem bez maseczki?
Był widocznie rozczarowany, bo chyba szykował się na jakąś zadymę, a ja niewzruszona nawet na niego nie spojrzałam.

Nagle w Polsce okazuję się, że mamy samych prawników, lekarzy i naukowców. Jeden – mądrzejszy od drugiego. COVID19 w starciu z brakiem pokory nie ma sobie równych. Wzajemny szacunek, troska o słabszych, empatia to wartości, które nie mają najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko to, aby coś komuś udowodnić. I choć przepisy w sprawie zasłaniania ust i nosa nie są jednoznaczne, to czy to jest powód, aby poświęcać swój wolny czas i urządzać tak słabej jakości przedstawienie? Jeśli nie martwisz się o siebie, to pomyśl choć przez chwilę o innych, którzy są słabsi i być może chorują na coś przewlekle. Uszanuj też, że ktoś zwyczajnie boi się o swoich bliskich lub o siebie. Pomyśl, że kasjerka która odmawia Ci obsługi ma męża, który walczy o życie, a ona o przetrwanie, bo to ich jedyny dochód. Nie bądź tak ohydnym egoistą w imię tak śmiesznie powtarzanej przez Ciebie wolności. O prawdziwą wolność walczyli nasi przodkowie. A Ty odstawiasz zwyczajny kabaret.  W dobie tak prężnie rozwijającego się  modelu e-commerce – bez trudu możesz zrobić zakupy przez internet.

HEJT NA KASJERÓW

Po drugie, dlaczego szturmy odbywają się wyłącznie w sklepach? Dlaczego nie gromadzicie się w urzędach, na lotniskach lub na policji, gdzie zalecenia odnośnie noszenia maseczek są tak samo respektowane, jak w sklepach? Dlaczego od marca większość Waszych pracodawców zmieniła Wasz tryb pracy na zdalny z obawy na COVID19 i tryb ten podtrzymywany jest do dnia dzisiejszego? Skoro wirusa nie ma, to wszystko powinno wrócić do normy. Twierdzicie, że pracownicy handlu wykonują głupio polecenia swoich przełożonych. A Wy co robicie? Posłuszni, jak każdy, inny, kto odpowiedzialnie podchodzi do swoich obowiązków. Dlaczego nie pójdziecie pod Sejm i nie próbujecie tam forsować prawa? To kolejny raz, gdy obecny rząd funduję nam podziały. Robią z nami co chcą – doprowadzając do sporów. Politycy nami manipulują chcą, żebyśmy skakali sobie do gardeł. I tak się dzieję – atakujecie niewłaściwą grupę zawodową, która prawa nie tworzy. DLATEGO, STRAJK POD SEJMEM – NIE POD LIDLEM!

HEJT NA KASJERÓW

Na początku marca nie było mowy, aby ktokolwiek podważał obecność COVID19. My, sprzedawcy dostrzegliśmy to bardzo dobrze – klienci masowo robili zapasy, jakby nadciągała wojna. W późniejszym czasie, sklepy świeciły pustkami. Na horyzoncie – ani jednego antycovidowca. Minęło kilka miesięcy, wszyscy przywykli już i z koronawirusem są za pan brat. Bunt na obecną sytuację uruchomił w ludziach coś, czego nawet nie potrafię nazwać. Skutek jest taki, że obrywa się nam sprzedawcom – z komentarzy w internecie znowu wysypują się stereotypy, jakoby w handlu pracowali ludzie niewykształceni i bez ambicji. Od bohatera do idioty. Kasjer prawa nie tworzy. Po raz tysięczny powtórzę, że jeśli z prawem się nie zgadzasz, to idź pod Sejm i machaj flagą, a sklepom nie utrudniaj pracy. Kina i teatry świecą pustkami – na przedstawienia warto się tam wybrać. 

Nie jestem tutaj po to, aby twierdzić, że COVID19 istnieje lub nie. Dlatego też, nie zasypuj mnie swoją prawdą, na jego temat, bo ona mnie nie interesuje. Apeluję jedynie o szacunek dla pracowników handlu, licząc na zdrowy rozsądek każdego człowieka.

P.S. Szturm na Ikeę w Jankach pod Warszawą = 0 wystawionych mandatów

Materiał źródłowe: https://www.facebook.com/events/1032990767158571/

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

atrybut alt kobiety na zakupach
Kobiety na zakupach
atrybut alt dzień z życia kasjera
Dzień z życia kasjera
Wyznanie byłej kasjerki - Walić to! Jutro piątek!

Kobiety na zakupach. Okiem kasjera.

atrybut alt kobiety na zakupach

W ostatnim wpisie gościnnym, Paulina dokonała zabawnej charakterystyki mężczyzn, robiących zakupy. Po publikacji tego tekstu, męska część czytelników zaczęła protestować, broniąc swoich umiejętności organizacyjnych. Nie pozostało mi nic innego, jak wziąć pod lupę nas – kobiety i spróbować w podobny sposób opisać kilka charakterów pań na zakupach. Tak dla równowagi w naszej kasjerskiej społeczności.🙋‍♀️🙋‍♂️

KOBIETA JAKA JEST - KAŻDY WIDZI

Kilka lat pracy w handlu na różnych stanowiskach, pozwoliło mi opanować całkiem sprawnie umiejętność przewidywania tego, jakim typem klienta jest dany człowiek. Czasami wystarczy sam jego gest lub ledwo wypowiedziane pierwsze słowo – a czasem jego brak. Ludzie są różni i to jest fakt, jednak nie na tyle, żeby nie móc ich skategoryzować i przypisać do pewnej grupy klientów.
Na szczególną uwagę zasługują kobiety, które wprost UWIELBIAJĄ robić zakupy. Mam wrażenie, że dla niektórych jest to podstawowy sens ich życia. Kochają ubrania, kosmetyki, biżuterię, a nawet znajdą się i takie, które w spożywczym markecie będą odkrywały prawdziwe skarby tego świata.

Kobiety na zakupach - okiem kasjera:

MOJE DRUGIE IMIĘ TO PROMOCJA 🏷

I właściwie nagłówek mówi za wszystko. To klientki, które doskonale znają harmonogram zmiany gazetki, studiując ją na tyle bacznie, że żadna promocja nie jest w stanie im umknąć. Czasem potrafią zawstydzić swoją wiedzą nawet obsługę sklepu, która jeszcze nie zdążyła zapoznać się z nowym folderem promocyjnym. To klientki, które kupują wszystko z PROMOCJI. Warto dodać, że dany produkt nie jest im na ten moment w ogóle potrzebny (z poprzednich promocji mają spore zapasy, które wystarczą im na ładnych, kilka tygodni – o czym chętnie komunikują), no ale jak tu nie kupić, skoro nadażyła się TAKA OKAZJA.

ZAPYTAM, ALE I TAK ZROBIĘ PO SWOJEMU🙆‍♀️

Czasami zdarzają się takie osoby w otoczeniu, które uwielbiają wręcz mówić. Można, by je określić mianem duszy towarzystwa. Jak to często z taką osobą bywa, po kilkudziesięciu minutach przebywania w jej obecności, nagle poczuć można lekkie zmęczenie.😉 Tak też jest w przypadku z klientkami, które mają miliony pytań do kogoś z obsługi odnośnie produktów. Pytania zadawane są z szybkością 🚀rakiety – na jednym wdechu, po których niemalże natychmiast następują samoistne odpowiedzi. A Ty kasjerze stój i przytakuj o ile zdołasz wtrącić się w te nanosekundy ciszy. Kobieta przecież ma zawsze rację i wszystko wie najlepiej.

JESTEM NA TAK!🆗

Niezależnie od tego, jakie mają potrzeby, zawsze zgodzą się na to, co im zaproponujesz. Nie są zbytnio dociekliwe i czasami odnoszę wrażenie, że takiej kobiecie można byłoby “wcisnąć” wszystko – nawet produkt z datą ważności sprzed 100 lat. Oczywiście nigdy tego nie robię! Niemniej, niektóre kobiety mają w sobie zbytnio rozbudowany pierwiastek braku asertywności przez co ich portfel zdaje się być szczupły, jak top modelki na światowych wybiegach.

POTRZEBUJĘ JESZCZE CO NAJMNIEJ GODZINY🕒

To klientki, dla których zakupy to nietykalna świętość. Zniszczą każdego, kto tylko spróbuje zakłócić ich tryb ustawiony na: “O rajuuuu, muszę to mieć!”.  Uznają zakupy za lekarstwo, a jak wiadomo – na zdrowiu się nie oszczędza. W jednym sklepie potrafią spędzić kilkadziesiąt minut, przebierając raz po raz w kolejnych produktach.  Co jakiś czas otrzymują telefon – i tu następują chwilę zgrozy.
– Przecież Ci mówiłam, że potrzebuje jeszcze co najmniej godziny! Zajmij się sobą i mi nie przeszkadzaj! – grymas na twarzy sugeruje wielkie niezadowolenie z faktu, że kobieta ta na zakupy wybrała się nie sama, a ze swoją drugą połówką, która jak widać w sklepie czuję się jak zagubione dziecko. Telefon rozbrzmiewa średnio co 10 minut, gdy wreszcie następuję apogeum emocji, które zmusza klientkę do radykalnych działań:
– Tak, jestem już przy kasie! Za 3 minuty będę!!! – rozłącza się i wchodzi jeszcze szybko w dwie ostatnie, sklepowe alejki, aby zebrać ostatkiem sił produkty, które tak bardzo kocha. 

KOBIETA - JA - KASJERKA❌🛒

To kobiety, do których ja się zaliczam. Czyli:
– Odkąd pracuję w handlu nienawidzę zakupów!!!!
I to jest święta prawda. Jeśli już przychodzą do sklepu, zakupy załatwiają szybko i konkretnie. Bez zbędnego przeciągania, wiedzą po co przyszły i nie wzruszają je żadne pomarańczowe cenówki. Mają ich na pęczki u siebie w pracy. To chyba dla nich został wymyślony rynek e-commerce – zero kontaktu z ludźmi + 1000000 dodatkowego szczęścia. Zakupy nigdy wcześniej nie były tak przyjemne.😉

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

PRZECZYTAJ TEŻ:

atrybut alt mężczyźni na zakupach
Mężczyźni na zakupach
atrybut alt dzień z życia kasjera
Dzień z życia kasjera
Wyznanie byłej kasjerki - Walić to! Jutro piątek!
https://jestemkasjerem.pl/jestem-kasjerem-i-zakladam-bloga/
Kasjer w obliczu koronawirusa - poradnik dla klienta.
atrybut alt praca kasjera
W pracy kasjera przeszkadzała mi presja otoczenia
atrybut alt jestem kasjerem
Na pierwszy rzut oka - klient buc?

Mężczyźni na zakupach – spostrzeżenia kasjera

atrybut alt mężczyźni na zakupach

Kilka lat pracy w handlu (różne działy) to wystarczający powód, aby móc napisać klika słów o tym, jak mężczyźni zachowują się na zakupach i jakimi są klientami. Mężczyźni na zakupach  spostrzeżenia kasjera

Przyznam szczerze, że jak widzę starania niektórych panów to z trudem udaje mi się zachować kamienna twarz i resztki profesjonalizmu, bo w głębi duszy śmieje się z nich do rozpuku. Z kolei jeszcze inni całkowicie rozmiękczają moje kasjerskie serce (chociaż nie mam pewności, czy je posiadam, ponieważ często słyszę: „Tak drogo? Nie ma Pani serca”). Są również i tacy, których podziwiam z całego serca. Pragnę w tym miejscu podkreślić, iż wpis ten absolutnie nie ma na celu obrazy żadnego osobnika płci męskiej. To tylko skrót moich wieloletnich obserwacji z przymrużeniem oka, a miniony tydzień był wybitnie inspirujący.

Wspomniałam już, że zdarza mi się dyskretnie śmiać z mężczyzn, przychodzących na zakupy do sklepu, w którym pracuje, ale gdy przywołam z pamięci obraz mojego Taty z tych wielkich wypraw to jest raczej śmiech przez łzy. Taticzek ochoczo wybierał się na rajd po sklepach od czasu do czasu – tak bardzo chciał mi pomóc, jednak zdecydowanie było to betonowe koło ratunkowe. Z jednej strony nie musiałam dźwigać ciężkich siatek, ale przygotowanie ojca do tego przedsięwzięcia kosztowało mnie zbyt wiele energii. Nie tworzyłam mu tylko zwykłej listy zakupów… Cały ten spis zawierał również alternatywy , gdyby nie było tego konkretnego produktu, preferowane przeze mnie marki, kolory opakowań, a co najważniejsze –  musiałam zawsze rozrysować plan sklepu i zaznaczyć, gdzie dana rzecz się znajduje. Sami teraz rozumiecie dlaczego niechętnie przyjmowałam jego „pomoc”.

Ustalmy jedną rzecz… Mężczyźni raczej niechętnie towarzyszą nam w zakupach odzieżowych, czy kosmetycznych. Dla nich to strata czasu i nuda, a wyjątki stanowią niewielki procent męskiej populacji. W związku z tym, że mam dużo większe doświadczenie w spożywce, to swoje typy opiszę właśnie na przykładach tej gałęzi handlu. Mężczyźni na zakupach  spostrzeżenia kasjera

Faceci, którzy przekraczają bramy piekielne sklepu z reguły są wysłani w delegację przez swoje mamy, teściowe, żony, narzeczone czy dziewczyny. I albo biorą udział w grze „Milionerzy” (opcje: telefon do przyjaciela, pół na pół oraz pytanie do publiczności), albo chcą zostać bohaterem w swoim domu. Cel jest naprawdę szczytny, a ze skutkami bywa różnie.

Mężczyźni na zakupach spostrzeżenia kasjera:

Jestem bohaterem, bo jestem kasjerem (kliknij, aby sprawić sobie kubek) i zapewniam, że niejedno męskie istnienie już uratowałam przed zagładą.🦸‍♀️🤸‍♀️🛒

Autor: Paulina Obara

Przesłane przez Was zdjęcia z gadżetami dla kasjera:⬇

Mężczyźni na zakupach  spostrzeżenia kasjera

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

https://jestemkasjerem.pl/jestem-kasjerem-i-zakladam-bloga/
Kasjer w obliczu koronawirusa - poradnik dla klienta.
Wyznanie byłej kasjerki - Walić to! Jutro piątek!
premia dla kasjerów koronawirus
Premia kartą przetargową w dobie koronawirusa.

Relacja kasjer – kierownik, czyli o motywacji słów kilka

Każdego dnia, będąc w pracy, wszyscy jesteśmy poddawani ciągłej ocenie. I to nie ważne, czy jesteś kasjerem (jak ja), czy jesteś kierownikiem. Możesz nawet być przedsiębiorcą jednoosobowej firmy. Zawsze znajdzie się osoba, która będzie chciała Ci coś wytknąć lub powiedzieć: “No stary, świetna robota!”. Dzisiaj tematem rozważań będzie relacja kasjer – kierownik. Opiszę trochę z własnego punktu widzenia – zaznaczam jednak, że każdy może mieć odmienne zdanie i się ze mną nie zgadzać.🙂

Chciałabym się tym razem skupić na relacji kasjer – kierownik. Czyli, jak to jest z motywacją pracownika – co nas motywuje, a co odbiera chęć do czegokolwiek? I nie będzie to wpis coachingowy, bo żadnym coachem nie jestem. To wpis oparty na własnych obserwacjach, przeżyciach i być może na oczekiwaniach. To wpis, który tkwił we mnie mocno od kilku miesięcy. Myślę, że i tak będzie on zbyt łagodny, ale musicie brać poprawkę na to, że bloga czytają moi przełożeni. I choć myślę, że doskonale znają moje przemyślenia, bo nie należę do grona, osób, które boją się wyrażać własne zdanie – mimo to czuję się nieco ograniczona. Tymczasem…

Właściciela firmy, w której sam sobie jest szefem, motywują niewątpliwie wyniki, na które sobie zapracował. Z biegiem czasu bywa i tak, że dana firma zaczyna przynosić duże profity i w naturalny sposób rozwija się do tego stopnia, że ów szef postanawia zatrudnić pracowników. I tu zaczynają się schody… Bo nie wystarczy podpisanie umowy, rozdanie niezbędnych narzędzi, które ułatwią pracownikom pracę i stałe wynagrodzenie, przelewane na konto 10-go każdego miesiąca. Potrzeba czegoś więcej…

Przypomina mi się opowieść sprzed kilku miesięcy, która będzie świetnym przykładem:

Moja znajoma pracuje w firmie, w której jest zatrudnionych ok. 20 osób. Szefem jest mężczyzna, który rzadko się uśmiecha. Niektórzy czuję przez to do niego duży respect. Inni niemalże się go boją. Pod koniec roku, jak w wielu firmach, szef ten rozdaje premie, które są zwieńczeniem ciężkiej, rocznej pracy. Nigdy nie ma jakichś wzruszających przemówień. Po prostu rozdanie kasy i tyle. W minione święta było jednak inaczej… nastąpił przełom!
– Beata, nie uwierzysz! Pracuje tam 10 lat i po raz pierwszy usłyszałam od swojego szefa słowo “dziękuję”.
Uwierzcie mi, moja znajoma opowiadała o tym w tak przejęty sposób, jakby co najmniej Jej szef wspiął się na najwyższy szczyt – to był widocznie Mount Everest jego możliwości. 

Po co o tym wspominam? Zawsze potrzebowałam wiedzieć, czy praca którą wykonuję, satysfakcjonuje moich przełożonych. Być może chodzi tu o moje ego, które bez ustanku potrzebuje łechtania. Ale, czy jest w tym coś złego? I nie chodzi mi tutaj o nieustanne chwalenie – zwyczajnie nie wyobrażam sobie zlecić komuś jakiejś pracy i nawet nie sprawdzić, czy została ona wykonana. 

Motywacja w pracy odgrywa dla mnie fundamentalną rolę. Każdego z nas będą motywowały inne rzeczy. Dla jednych, tylko odpowiednio wysokie wynagrodzenie będzie satysfakcjonującym czynnikiem, dzięki któremu każdego dnia będzie istniał sens wykonywanej pracy. Jednak nie ma co się oszukiwać – w handlu pracując na szeregowych stanowiskach, takich jak: kasjer, konsultant, obsługa sklepu – kokosów zarobić się nie da. I tu pojawia się problem, bo jeśli nie pieniądze mają wodzić nas za nos, to co? Wszystko zatem w rękach kierownika, managera lub dyrektora – niepotrzebne skreślić.🙂

W swoim zawodowym życiu spotkałam się z wieloma charakterami, które próbowały w lepszy lub gorszy sposób zarządzać ludźmi. W moim odczuciu kluczem do sukcesu jest zbudowanie odpowiedniej relacji z personelem, tak aby każdy wiedział na co może sobie pozwolić, a na co nie. Wytyczenie granic jest niezwykle ważne. Nie jestem zwolennikiem nadmiernego spoufalania się z przełożonym. Nie dlatego, że go nie lubię, ale ciężko jest wyegzekwować cokolwiek, kiedy z szefem omawia się  prywatne perypetie popijając kawę. To budzi w pracowniku poczucie, że skoro jest w tak bliskiej relacji ze swoim szefem, to co by się nie stało – on i tak będzie po jego stronie. I o ile pracownikowi może to nie przeszkadzać (Ba! Nawet to się podoba!), tak w pewnym momencie szef, może zacząć mieć kłopoty z egzekwowaniem swoich poleceń. I o ile mnie – kasjera mało to powinno obchodzić, kto jak sobie zarządza, tak nie mogę czasami poradzić sobie z własnym systemem wartości, gdy reguły które w moim odczuciu są fundamentalne – dla innych, nagle przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

A co Was motywuje w pracy na stanowisku kasjer / konsultant?

Być może jest to kontakt z klientem. Są osoby, które czerpią z tego niesamowitą energię i to daje im wystarczającą satysfakcję. Ja raczej nie zaliczam się do tej grupy. Lubię ludzi, ale czasem mam ich po uszy i szukam wytchnienia w swoich 4 ścianach. Dlatego, dla mnie zawsze niezwykle ważną rolę odgrywał kierownik, który wyznaczał drogę, kierował pracą innych i jasno komunikował sens danej pracy.

Pamiętam doskonale swój zapał do pracy w pierwszych latach w firmie, w której pracuję do dzisiaj (lata 2015 – 2018). Co roku, robiłam wszystko, aby zacny tytuł “Pracownika roku” należał do mnie. Wtedy jeszcze, istniała możliwość wzniesienia skrzydeł i awansu. Teraz po zmianach w strukturze organizacyjnej – można sobie tylko o tym pomarzyć. Z biegiem czasu, zrozumiałam także, że nie warto dawać z siebie więcej, bo to zwyczajnie może się nie opłacić. Oczywiście należy pracować i wykonywać swoje obowiązki. Mam na myśli raczej wychylanie się przed szereg i pracę na 200%. Ucierpieć na tym może tylko Twoje zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Tym bardziej, gdy Twój trud nie zostaje nawet zauważony – bo już nie wspomnę o jakimkolwiek pozytywnym feedbacku, a Twój kierownik zamiast świecić przykładem, świeci odbiciem ekranu telefonu. Potrzebowałam naprawdę wielu lat, aby to wreszcie zrozumieć i poukładać sobie pewne rzeczy w głowie. Czasem już tak bywa, że zespół CHCE I MOŻE dać z siebie dużo więcej, jednak brak odpowiednich umiejętności skutecznie powoduje to, że w pewnym momencie odechce się wszystkiego. Kiedyś mocno to przeżywałam. Teraz, jest mi już wszystko jedno. Przychodzę do pracy, wykonuje swoje obowiązki – zdecydowanie wrzuciłam na luz. Nie ma co walczyć z wiatrakami.✌

Na szczęście jest jeszcze parę osób, dla których warto nie odpuszczać, choć z pozoru, to co napisałam może wydawać się totalną masakrą. Pomimo tego wszystkiego, są ludzie, których zdolności przywódcze i kierownicze potrafią zmotywować tak ciężki przypadek – którym ja jestem. Niestety, nie ma co się oszukiwać – takich Kierowników jest bardzo niewielu, ale dopóki jest chociaż jeden, który potrafi przywracać wiarę i sens tego, co się robi – to warto. Ty wiesz, że piszę właśnie o Tobie. Dziękuję, dobrze, że już jesteś.😉🐱‍👤

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Dzień z życia kasjera – codzienność na sali sprzedaży

Praca na kasie to jeden z bardziej niewdzięcznych zawodów świata. Utożsamiana jest często z brakiem wykształcenia, niską kulturą osobistą oraz znikomym poziomem ambicji i aspiracji życiowych. Problem jednak polega na tym, że to często sami klienci snują tak fałszywy obraz kasjera, zapominając że za każdym człowiekiem, stoi osobna historia. Artykuł ten dedykuję wszystkim tym, którzy spędzili choć jeden dzień na sali sprzedaży – bo nie ukrywajmy… to prawdziwa szkoła życia. Zapraszam do przeczytania: DZIEŃ Z ŻYCIA KASJERA.

Artykuł ten, powstał na skutek wieloletnich obserwacji, jakie miały miejsce w centrach handlowych oraz pozostałych marketach lub mniejszych, osiedlowych sklepach. Czyli wszędzie tam, gdzie być może klient czyni z siebie pana – bo skoro już przyszedł i ma pieniądze, to może wszystko. Zaznaczam jednak, że nie chciałabym uogólniać – wszak nie każdy klient zachowuje się w dziwny i mało wytłumaczalny sposób. Jest też cała masa kulturalnych i miłych klientów. Jednak są i tacy, których postawa względem kasjera lub sprzedawcy pozostawia wiele do życzenia… – właśnie o takich, zdecydowałam się napisać. 

Klienci, jak dzieci błądzące we mgle

Każdy człowiek ma prawo do pewnych frustracji. Przyczynia się do tego wiele aspektów życia. Być może szef Cię zdenerwuje niesłuszną uwagą lub uciekający termin oddania sprawozdania, napędza Twój układ nerwowy w tak niepohamowany sposób, że sam tracisz nad nim kontrolę. Zakupy to rzecz normalna, każdy je robi.  I teraz Ty – wchodzisz do sklepu, nie do końca świadomy i skupiony. W głowie masz setki myśli, a gdzieś pomiędzy jest ta, że musisz kupić masło i pewnie całą masę innych rzeczy, o której i tak zapomnisz. Jak zwykle jesteś nieprzygotowany i nie zrobiłeś listy zakupów. W sklepie oprócz Ciebie jest sporo innych klientów, co jeszcze bardziej natęża frustracje. W końcu dostrzegasz kogoś z obsługi. Nie witasz się z nim (bo i po co), tylko od razu atakującym tonem pytasz o masło. Sprzedawca zwraca się w Twoją stronę z uśmiechem i mówi do Ciebie “Dzień dobry.” Zaczyna Ci być głupio przez kilka sekund, bo dał Ci do zrozumienia Twój brak kultury. To jeszcze bardziej wyprowadza Cię z równowagi. W końcu sprzedawca odprowadza Cię do półki, gdzie leży masło, wskazując na nie. Okazuje się, że leży ono tuż obok wejścia i wystarczyło się zwyczajnie rozejrzeć, by bez trudu je odnaleźć. Jeszcze bardziej zażenowany zaistniałą sytuacją, zapominasz podziękować za pomoc. Większość sklepów ma formułę samoobsługową, jednak klienci, niemalże jak dzieci – błądzą we mgle i od wejścia, zamiast do półek, kierują się wprost do obsługi, która ma całą masę innych obowiązków, od których jest odrywana. 

– pyta klientka, znajdująca się na dziale z farbami i akcesoriami do włosów. Każdy sklep podzielony jest na działy i logicznym jest fakt, że ów papier znajdzie na dziale z chemią. Takich klientów dziennie jest cała masa… ale przecież kasjer/sprzedawca po to jest, by służyć pomocą. 😉

Na szczególną uwagę zasługują również klienci płci męskiej, których żony lub partnerki życiowe, wysyłają na zakupy z kilkunasto punktową listą zakupów. ¾ z listy, stanowią kosmetyki i artykuły dla kobiet, o których przeciętny mężczyzna nie ma zielonego pojęcia. Taki klient bezbronny, jak dziecko nie ma wyjścia. Musi poprosić o pomoc obsługę – i o ile robi to w grzeczny i nienachalny sposób, to wszystko w porządku. Gorzej jednak, gdy od wejścia wymachuje kartką i bez słów przywitania niemalże taranuje kasjera, by z płaczliwym głosem oznajmić “mam listę zakupów…” – w tym miejscu należałoby mu serdecznie pogratulować, odwrócić się na pięcie i wrócić do swoich obowiązków.

Doliczyć reklamówkę?

Przeciętny człowiek, niezwiązany z handlem, nie ma pojęcia o zasadach funkcjonowania sklepu. Każdy z nich ma swoje zasady i procedury, które są ściśle przestrzegane przez każdego pracownika – w przeciwnym razie, za brak ich respektowania grozi nawet zwolnienie, czy utrata premii (która często stanowi znaczący dodatek do i tak ubogiej płacy). I teraz Ty – klientka w średnim wieku, dobrze ubrana, podchodzisz do kasy z wypchanym po brzegi koszykiem. Nie zdążyłaś go wypakować na ladę, bo w międzyczasie zadzwonił Ci telefon, który oczywiście odebrałaś. Z rozmowy wynika, że dzwoni Twoja najlepsza przyjaciółka, która opowiada Ci, jak to bardzo nie może doczekać się wieczornego wyjścia. Ty jej przytakujesz i obie niczym nastolatki chichotacie, obgadując jednocześnie swoich partnerów. Cała rozmowa jest na tyle głośna, że słyszy ją nie tylko kasjer, który próbuje nawiązać z Tobą choć minimum kontaktu (zupełnie nieskutecznie), ale także pozostali klienci, którzy ustawili się w długiej kolejce. Wg procedur kasjer zadaje Ci pytanie o to, czy posiadasz kartę lojalnościową oraz czy doliczyć reklamówkę – Ty kompletnie oderwana od rzeczywistości, nawet nie mrugniesz, odwracając głowę od lady:

– odchodzisz od kasy i biegniesz z telefonem przy uchu w poszukiwaniu rajstop. Kasjer nie może wycofać paragonu, bo rozpoczął transakcję, więc czeka potulnie na Twój powrót. Klienci w kolejce rozpoczynają batalię. Kasjer tylko czeka, aż cała ta sytuacja obróci się przeciw niemu. I jest… trzeci klient z kolejki wymachując ręką, krzyczy, czy nie można otworzyć kolejnej kasy. Niestety nie można – jest godzina 10:00, a kolejny kasjer przychodzi dopiero o 11:00, o czym informuje kasjer. Atmosfera się zagęszcza. Część klientów nie kryje niezadowolenia z faktu braku możliwości otwarcia drugiej kasy. Pozostali przewracają oczami, dając znać kasjerowi, że go rozumieją i swoje żale kierują w stronę klientki, która zablokowała całą płynność kolejki. Wreszcie jesteś. Znalazłaś rajstopy o czym informujesz koleżankę przez telefon. Kasjer kończy transakcję i wręcza Ci paragon. W tym samym momencie rozłączasz rozmowę i kierujesz słowa pretensji w stronę kasjera:

Kasjer spokojnym tonem informuje Cię, że wcześniej zadał pytanie o kartę lojalnościową i reklamówkę, ale Ty nic nie odpowiedziałaś, na co nie wytrzymujesz i wybuchasz:

Klientowi z kolejki również puszczają nerwy i wygłasza swoje niezadowolenie względem kasjera. Prawdziwa wojna dopiero się zaczyna… Kasjer dolicza nieszczęsną reklamówkę za 50 groszy na kolejnym paragonie i przez cały czas trwania transakcji wysłuchuje jeszcze pretensje klientki, której nie zostały naliczone punkty (bo zajęta rozmową przez telefon, nie wyciągnęła karty lojalnościowej), a przecież zrobiła tak duże zakupy (za całe 76,99 zł). Jest godzina 10:05, klientka z grymasem na twarzy opuszcza sklep. Na do widzenia rzuca zdanie:

– a to jest dopiero początek kolejnego dnia z życia kasjera.

Zaraz, zaraz... w jakim sklepie ja to jestem?

Wspomnieliśmy wcześniej o obowiązujących procedurach i zasadach, jakimi rządzą się sklepy. Warto wspomnieć o audytach, które przeprowadzane są w każdym sieciowym sklepie. Jest to tzw. badanie tajemniczego klienta. Dlatego, nie zdziw się, jeżeli ktoś z obsługi, będzie chciał do Ciebie podejść, przywitać się z Tobą, zaproponować pomoc lub wręczyć Ci koszyk, jeżeli jeszcze go nie masz. Zawsze możesz odmówić. Nikt na siłę nie będzie chciał Cię przekonywać do skorzystania z pomocy – uwierz, ten element obsługi jest najmniej wdzięcznym dla kasjera, ale stanowi jego obowiązek. Dlatego, czasami możesz czuć się “atakowany” zaraz po tym, jak wejdziesz do sklepu. Pamiętaj jednak, że procedury pochodzą z centrali firmy i nie jest to wymysł pracownika obsługi.

Wyobraź sobie kolejną sytuację, która ma miejsce przy kasie. Nikt nie lubi stać w kolejce. Czas tak wolno wtedy płynie, a myśli krążą wokół kasjera, jakoby to on był winien wciąż wydłużającej się kolejce. Na nic idą jego starania i szybkie skanowanie kolejnych produktów, gdy pomimo czasu, który spędza się w  oczekiwaniu w kolejce każdy klient może przygotować się do transakcji. Czas w kolejce można przecież bez przeszkód spożytkować na wyciągnięcie karty lojalnościowej (jeżeli się ją posiada), pieniędzy lub karty płatniczej. To wszystko znacznie usprawnia kasowanie i przyczynia się do zmniejszenia kolejki. Niestety, większość klientów podchodząc do lady, pytana o kartę lojalnościową dopiero sobie o niej przypomina. I tu zaczyna się kolejna przygoda i zapytania ze strony klientów:

Gdy zostaje on uświadomiony pojawia się kolejny problem i pytanie:

Klient wyjmuje więc swój portfel i zaczyna wyciągać wszystkie karty, które się w nim znajdują. Standardowo pojawia się stwierdzenie:

 – jakoby miało go to usprawiedliwiać przed jego roztargnieniem i brakiem przygotowania. W międzyczasie kasjer tłumaczy, że może podać swój nr telefonu w celu odnalezienia go w bazie danych, jednak klient nie słucha go, uporczywie przeglądając całą zawartości portfela. W końcu zrezygnowany klient, dyktuje kasjerowi nr telefonu. Kasjer kończy całą transakcję, a Klient sięgając ręką do kieszeni triumfalnie oznajmia, że znalazł zaginioną kartę w płaszczu – cała transakcja zajmuje ok. 5 minut. W ten właśnie sposób tworzą się kolejki przy kasie – ale wiadomo… wszystkiemu winien jest kasjer.

Wy oszukujecie ludzi, już nigdy do was nie przyjdę…

Ile razy zdarzyło Ci się, że robiłeś zakupy i po zakończonej transakcji sprawdzasz paragon, by upewnić się, że na pewno zostały uwzględnione wszystkie promocje? Być może zdarzyła Ci się także nieprzyjemna sytuacja, gdy ku Twojemu zdziwieniu, produkt został policzony dwa razy, albo w znacznie wyższej cenie. Takie rzeczy się zdarzają i uwierz – czasami kasjerzy nie mają na to wpływu. Kasy działają w oparciu o wewnętrzne systemy, które często są zawodne. Na pulpicie kasjer może widzieć cenę promocyjną, a po przejściu do płatności, nagle cena zmienia się na cenę regularną (czyli wyższą). Stąd zdarzają się pomyłki. I oczywiście wymaga się w tym momencie od kasjera przeprosin i szybkiej korekty tak niefortunnego błędu, ale to nie uprawnia klientów do tego, aby oczerniać i nazywać kasjera oszustem lub złodziejem.

Każdemu przytrafiają się pomyłki i błędy – tym bardziej, jeżeli są to pierwsze dni pracy kasjera, a uwierz mi te mogą stanowić jedne z najtrudniejszych w jego życiu. Wszystko oczywiście zależy od tego na jakich klientów się trafi. Są i tacy, którzy nieśmiało zwrócą uwagę, choć oczywiście powinni odważnie domagać się zwrotu. W końcu są to ich pieniądze. Odważnie jednak, nie oznacza wulgarnie… a jeżeli już zdecydowałeś się głośno mówić o niezadowoleniu i stwierdzasz, że już nigdy nie przyjedziesz do danego sklepu na zakupy – bądź w tym konsekwentny. Obsługa doskonale Cię zapamięta i na pewno zauważy, że pomimo wygrażania, kolejny raz robisz u niej zakupy. 😉

Podsumowując… niezależnie od tego, jaki jest Twój status społeczny lub jaki zawód wykonujesz, okazuj zawsze szacunek drugiemu człowiekowi. To, że dana osoba pracuje na kasie, nie oznacza że jest to człowiek niewykształcony (co często jest zarzucane kasjerom). Często bywa, że to pracownicy obsługi wykazują się większym zrozumieniem i wyższą kulturą osobistą niż wydawać, by się mogło klient, którego wygląd z pozoru może świadczyć o tym, że jest kimś ważnym. Zapamiętaj, że to jak zachowujesz się przy kasie, odzwierciedla to, jakim jesteś człowiekiem. Jeżeli oczekujesz od innych szacunku i profesjonalizmu na co dzień, dawaj to samo od siebie na każdej płaszczyźnie życia.

Dołącz do naszej drużyny i stań się częścią kasjerskiej społeczności!⬇

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Współczesny kasjer: redukcja etatów, presja czasu

To będzie nieco inny wpis, tym razem być może strzelę sobie w stopę, ale to ważne, żeby zacząć uświadamiać sobie, że czasem nasze zachowanie, na pozór niewidoczne – może zostać zauważone… najgorzej, gdy dostrzeże je klient. Darku, dziękuję że do mnie napisałeś. I choć znamy się kupę lat, to jeszcze nigdy nie mieliśmy okazji pogadać o klientach w odniesieniu do bloga. A to ciekawe, gdy moi znajomi sprzed lat, odzywają się do mnie, by właśnie o tym pogadać – fajnie, zawsze to jakaś forma kontaktu, ale do sedna.

Mam sporo przemyśleń, które związane są z tym, jak zachowujemy się w pracy. I to nie chodzi wyłącznie o handel. Mam wrażenie, że tak jest wszędzie. Każdy bywa przepracowany, a natłok obowiązków potęguje jeszcze bardziej niechęć i być może czasem nieadekwatne komentarze.

Po odczytaniu Jego wiadomości miałam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiałam Darka frustrację, bo idąc na zakupy każdy chciałby po prostu kupić to co chce bez zbędnych komentarzy obsługi sklepu. To w oczywisty sposób mało profesjonalne, gdy obsługa wypowiada takie teksty, tym bardziej, gdy zawierają one wulgaryzmy. Na takie komentarze (w ramach odreagowania) można pozwolić sobie na zapleczu, tak aby nikt tego nie słyszał. W moim odczuciu niedopuszczalne jest to, aby prawić takie tezy w obecności klientów. To bardzo źle rzutuje nie tylko na osobę, która je wypowiada, ale także na wizerunek całej firmy – należy pamiętać, że każdy z nas reprezentuje jakieś logo i to od nas głównie zależeć będzie, jak dana firma będzie postrzegana przez osoby z zewnątrz. W kontrze do tego, chciałabym jednak zwrócić uwagę na jedną kwestię.

Richard Branson – brytyjski przedsiębiorca, miliarder i twórca Virgin Group twierdzi:

Klienci nie są najważniejsi. Pracownicy są najważniejsi. Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów.

I to jest święta prawda. Nie będzie dobrych pracowników, jeśli warunki w jakich przychodzi pracować pozostawiają wiele do życzenia. Redukcja etatów, zwiększenie wachlarza obowiązków, nieustanna presja – oto z czym współczesny kasjer / sprzedawca / konsultant musi się mierzyć. To stało się pewnego rodzaju normą. Niestety, prezesi czy dyrektorzy wielkich przedsiębiorstw zapominają, że takie działanie na pewno przełoży się na gorszą jakość obsługi klienta, a z czasem nawet jej brak. To rodzi frustracje, poczucie ciągłego niezadowolenia – liczy się ilość, a nie jakość i to jest PRZYKRE. Choć na co dzień jestem etatowym kasjerem, to po godzinach wcielam się w klienta. Nie trzeba rozległych analiz, by wysnuć wniosek, że właściwie w każdym, większym sklepie widoczny jest chaos. Palety, kartony, wózki widłowe na środku alejki – brak rąk do pracy. Oto współczesny sklep na miarę XXI w. Jest to mało komfortowa sytuacja zarówno dla pracowników, jak i dla klientów. Winę takiego stanu rzeczy ponosi zawsze centrala – nie dany pracownik, o czym warto pamiętać. Nie sztuka zredukować etaty do minimum. To zawsze będzie się równać z nieporządkiem i złą organizacją pracy. 

Z drugiej jednak strony należy wziąć też pod uwagę czynnik ludzki. Byłbym obłudna, gdybym powiedziała, że zawsze – każdego dnia wypełniam swoje obowiązki w należyty mi sposób. Nie mam na myśli migania się od pracy, bo tego raczej w handlu zrobić się nie da, tym bardziej, gdy jest się takim cholerykiem jak ja, którego wprost do szewskiej pasji doprowadza nieład panujący na zapleczu lub na sklepowych półkach.😉Chodzi mi głównie o to, że natłok klientów, potrafi czasem mocno nadszarpnąć nasz stan psychiczny i wtedy mogą dziać się cuda. Wszystko oczywiście zależy od tego, jak radzimy sobie ze stresem i emocjami. I tak jest wszędzie – nie tylko w handlu. Nasza praca jest szczególnie narażona na ocenę, gdyż nie jest to tylko np. zwykłe układanie produktów na półkach, ale nieustanne obcowanie z klientami. Chciałabym mimo wszystko zrozumieć kobietę, która w tak niedopuszczalny sposób zwróciła się do swojej koleżanki po fachu. Prawdopodobnie ten komentarz miał zostać usłyszany tylko przez pracowników sklepu, jednak stało się inaczej. 

Myślę, że warto wyciągnąć z tej sytuacji wnioski na przyszłość. Jeżeli czujemy, że po prostu mamy słabszy dzień, wszystko nas irytuję – no losie, jesteśmy tylko ludźmi! – to zejdźmy na zaplecze, wystosujmy kilka soczystych epitetów sami do siebie lub do zaufanego nam człowieka, tak by powrót na salę sprzedaży nie musiał przynieść nam kłopotów i być może niepotrzebnego wstydu. A Tobie Darku w imieniu tamtej dziewczyny – dziękuję, że nie poszedłeś na skargę. W tym wypadku, byłoby to całkowicie uzasadnione, wszak niektórzy klienci lubią pisać donosy z byle powodu…

Gadżety kasjera🛒

Kubek kasjera Jestem bohaterem bo jestem kasjerem!
Kubek: Jestem bohaterem, bo jestem kasjerem
Kubek kasjera Królowa na kasie jest tylko jedna
Kubek: Królowa na kasie jest tylko jedna!
https://jestemkasjerem.pl/jestem-kasjerem-i-zakladam-bloga/
Kubek: Kasa nieczynna, bo kawa stygnie
kubek kasjera
Kubek: Najlepszy kasjer na zmianie
kubek kasjera
Kubek: Jestem kasjerem i jest mi z tym dobrze
Kubek jestem kasjerem
Druga strona kubków - logo Jestem kasjerem
Smycz na identyfikator z nadrukiem sublimacyjnym
torba bawełniana zachowaj dystans
Torba zakupowa bawełniana
Długopisy jestem kasjerem
Maseczka ochronna (bawełniania)
Opaska silikonowa z tłoczeniem

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Kulisy projektu: sklep – gadżety kasjera i DDTVN

W dzisiejszym wpisie, dowiecie się nieco więcej o zeszłotygodniowym reportażu w Dzień Dobry TVN. Zdradzę także kulisy projektu sklep – gadżety kasjera. Miłej lektury!

Sporo się u mnie ostatnio dzieje. Mam wrażenie, jakbym żyła nieustannie na pełnych obrotach. Nawet teraz, gdy mam urlop, w ogóle nie czuję, że odpoczywam. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że dobrze mi z tym i tylko czasami wracam do wspomnień, gdzie swój wolny czas marnowałam przed TV oglądając “Trudne sprawy”. To były czasy!😉 Ale do sedna…

7 kwietnia otrzymałam wiadomość:
Dzień dobry, jestem reporterką Dzień dobry TVN. Chciałabym nagrać z panią rozmowę na Skype o pani blogu i o tym jak kasjerzy patrzą na klientów. Będę wdzięczna za kontakt. 

Po odczytaniu wiadomości, stwierdziłam, że to chyba jakiś żart. Jednak po sprawdzeniu profilu osoby, która do mnie napisała, powoli zaczęło docierać do mnie, że to jednak rzeczywiście dziennikarka ddtvn. Odpisałam z dużą dozą ostrożności, że potrzebuję więcej szczegółów, jak to miałoby niby wyglądać. Nie ukrywam, że było we mnie sporo niepewności i obawy, że słowa które wypowiem mogą zostać niewłaściwie odebrane, a w najgorszym wypadku – sens wypowiedzi zmanipulowany. Po wymianie kilku wiadomości, zorientowałam się jednak, że mam do czynienia z bardzo pozytywną osobą, która w żaden sposób nie chce mi zaszkodzić, a wręcz przeciwnie, po prostu dać szansę na przedstawienie tego, jak wygląda praca kasjera od kuchni. Zgodziłam się, a na rozmowę za pośrednictwem Skype, umówiłyśmy się na 15 kwietnia.

Osoby, które mnie znają, wiedzą doskonale, że raczej takie sytuacje mocno mnie stresują. Nie jestem raczej dobrym mówcą, zdecydowanie lepiej czuję się w słowie pisanym.😏Jednak stwierdziłam, że taka szansa może już nigdy więcej mi się nie przytrafić. Rozmowa przebiegła bardzo sprawnie i płynnie. Pani Marta (reporterka) była dobrze przygotowana i chociaż bombardowała mnie wieloma pytaniami, były one na tyle jasne i w fajny sposób sformułowane, że odpowiedzi w zasadzie same przychodziły mi do głowy. Całość naszej rozmowy trwała ok. 20 minut. Na samym początku zostałam poproszona, aby skupić wzrok na kamerze – co jest totalnie nie do zrobienia! I tutaj należy się niesamowity szacunek dla dziennikarzy, którzy opanowali tą sztukę. Jak można zobaczyć na reportażu, moje oczy non stop biegały z góry do dołu, z prawej do lewej. Z ciekawości, spróbujcie sami opowiedzieć coś o sobie, patrząc tylko w jeden punkt – napiszcie, czy Wam się to udało.🙄

Po rozmowie, przesłałam na e-mail kilka swoich zdjęć, które były potrzebne do zmontowania całości. Jedyny minus całej sytuacji był taki, że nie zobaczyłam finalnego materiału przed emisją, co stresowało mnie jeszcze bardziej. Z jednej strony, byłam świadoma swoich wypowiedzi i wiedziałam, że raczej nie powiedziałam nic, co mogłoby nie spodobać się mojej centrali – bo wiecie, pracując w sieciówce, każdy z nas, reprezentuję firmę. Jednak z drugiej strony, tliła się we mnie niepewność efektu końcowego. Tak więc 17 kwietnia, zasiadłam razem z Wami przez TV i premierowo oglądałam swój pierwszy występ w telewizji. Trochę przez palce, bo to dość dziwna sytuacja, gdy można zobaczyć i usłyszeć siebie. Mój głos serio tak brzmi? Strasznie dziwnie!😅 

Finalnie, bądź co bądź jestem bardzo zadowolona z całości realizacji. To była świetna szansa na zyskanie nowych odbiorców i być może utwierdzenie stałych czytelników w przekonaniu, że ja naprawdę jestem etatowym kasjerem i przeżywam identyczne sytuację na sali sprzedaży, zupełnie tak jak oni. Jednak przede wszystkim, co warto podkreślić – miałam możliwość opowiedzenia o tym, jak praca kasjera potrafi być niewdzięczna. I choć są to znikome przykłady lub sytuacje, to każdy, kto pracuje w naszej branży zapewne wie, o czym mówię. To dla mnie bardzo ważne, aby głośno komunikować społeczeństwu kwestie stygmatyzacji i patrzenia z góry na sprzedawców. Jak wiecie, ja się na to nie godzę i nieustannie to podkreślam.

Dziękuję Wam wszystkim za każdą prywatną wiadomość lub komentarz w trakcie i po emisji reportażu. Było tego tak wiele, że chyba jeszcze nie odgrzebałam się z całości, za co przepraszam. Niemożliwym było odpisanie na wszystkie wiadomości, ale wiedźcie, że przeczytałam każdą! Bardzo Wam dziękuję, że darzycie mnie sympatią i stoicie za mną murem w każdej sytuacji, o czym przekonałam się już niejednokrotnie choćby na naszej grupie. 🙂 Dziękuję też sporej ilości osób, które do mnie napisały i nigdy nie pracowały w naszym zawodzie, a są klientami – to bardzo miłe i tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Polacy to naprawdę świetni konsumenci,  choć zdarzają się pojedyncze przypadki niestosownych zachowań. 

To ciekawa przygoda, którą warto było przeżyć.

Niemal równocześnie z reportażem, ruszyłam z otwarciem sklepu internetowego, w którym dostępne są gadżety kasjera. Ten projekt zrodził się w mojej głowie już jakiś czas temu i musiał porządnie dojrzeć, żeby wdrożyć go w odpowiedniej formie. Nie ukrywam, że targały mną mieszane uczucia. Nie chciałam bowiem, być posądzona, że dorabiam się czegoś na Was. Na szczęście, właściwie nie pojawił się żaden tego typu komentarz. Dwóch czytelników jednak napisało:

Co do pierwszego komentarza – odsyłam do obejrzenia mojej parodii pewnego, znanego utworu – warto skupić się na refrenie😉 (kliknij, aby zobaczyć).

Co do drugiego, że za drogo – w mojej ocenie za tanio. Nie pisałam o tym, ale chyba właśnie pora na przedstawienie faktów takimi, jakie one są. Od 1 lutego Beata Salamon, to już nie tylko etatowy kasjer i osoba fizyczna, ale także jednoosobowa działalność gospodarcza. Musiałam założyć firmę, bo bez niej, nie byłoby mowy o sprzedawaniu Wam tych wszystkich rzeczy. Dlatego, sklep działa totalnie legalnie i jestem z niego rozliczana. Korzystam z usług biura księgowego oraz opłacam składkę ZUS. Jak możecie się domyślać, to nie są tanie rzeczy. Do tego dochodzą materiały, w które pakuję Wam te gadżety. Nie chciałam, żeby wyglądało to mało profesjonalnie, dlatego sięgnęłam po materiały z wyższej półki. Jak się okazało, kubek nie jest łatwym produktem do wysyłki – należy go odpowiednio zabezpieczyć, żeby przetrwał podróż. Kolejny czynnik to kwestie utrzymania serwera, opłata za domenę i certyfikat SSL, który zapewnia widoczność strony. Warto zwrócić też uwagę na ilość poświęconego czasu, który wkładam, aby przygotować Wam zamówienie. 

Bardzo się cieszę, że tak wiele osób utożsamia się z blogiem i tak chętnie sięgacie po te gadżety. Miniony tydzień, minął mi pod znakiem pakowania paczek i nieustannych wysyłek do tego stopnia, że w 4 dni wykupiliście mój cały magazyn smyczy – niewątpliwie one cieszą się największym zainteresowaniem (pomijam już fakt, że moje mieszkanie aktualnie bardziej przypomina tekturowy świat, niż miejsce do życia😅). Już niebawem uzupełnie braki, o czym na pewno Was poinformuję. Nie mogę się doczekać momentu, kiedy ja jako klient, zobaczę kogoś na sali sprzedaży z opaską, albo smyczą. Od razu ostrzegam, że będę się na Was rzucać i przybijać z Wami piątki! 😀 W sklepie, co jakiś czas będą pojawiać się nowości – mam wiele pomysłów, ale nie wszystko na raz.

Gadżety kasjera🛒

https://jestemkasjerem.pl/jestem-kasjerem-i-zakladam-bloga/
Kubek: Kasa nieczynna, bo kawa stygnie
kubek kasjera
Kubek: Najlepszy kasjer na zmianie
kubek kasjera
Kubek: Jestem kasjerem i jest mi z tym dobrze
Kubek jestem kasjerem
Druga strona kubków - logo Jestem kasjerem
Smycz na identyfikator z nadrukiem sublimacyjnym
Opaska silikonowa z tłoczeniem

Przesłane przez Was zdjęcia:⬇

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Premia dla kasjerów vs. koronawirus

Media wciąż się rozpisują na temat wysokości premii, uzyskanych przez pracowników sklepów w związku ze szkodliwymi warunkami pracy związanymi z epidemią koronawirusa. W gupie JK trwa nieustanna dyskuja i licytowanie, która firma da więcej. Zapraszam do artykułu: Premia dla kasjerów vs. koronawirus.

Mam bardzo mieszane uczucia, co do dodatkowego wynagradzania pracowników w obecnej sytuacji. Oczywiście, super że pracodawcy chcą w ten sposób docenić swoich podwładnych, bo co tu dużo mówić – aktualnie praca w handlu, to jak balansowanie nad przepaścią. Ryzyko zarażenia się koronawirusem na sali sprzedaży, z minuty na minuty zwiększa się coraz bardziej. To niezwykle ciężkie wyzwanie dla całej branży handlu. Niemniej jednak, najpierw należy zapewnić wszystkim pracownikom maksimum środków ochrony, a dopiero później wodzić ich za nos…

Pieniądze od zawsze były głównym motywatorem do wykonywania pracy. Im większe – tym wyższa satysfakcja pracownika. Jednak, czy dzisiaj możemy mówić o jakiejkolwiek satysfakcji, gdy w oczach kasjerów dostrzec można nieustanną walkę: strachu, obawy i frustracji? Obciążenie psychiczne, które towarzyszy wszystkim sprzedawcom odbić się może trwale na ich zdrowiu. Ci, których obawy przewyższają ich możliwości, zdecydowali się skapitulować i wybrali opcję pójścia na L4. Pracodawcy doskonale zdają sobie sprawę, że gdyby nie oferowana przez nich premia, zwolnień byłoby dużo więcej. Czy można zatem powiedzieć, że ludzie ślepo podążają za pieniędzmi, nie licząc się z ewentualnym zagrożeniem? Jak zweryfikować i ustalić stawkę za zdrowie i życie człowieka?

0
zł premii❓
0
zł premii❓
0
zł premii❓
0
zł premii❓

Można byłoby wysnuć wniosek, że ci którzy wybrali pracę w obecnej sytuacji, kierują się zwykłą pazernością. W komentarzach internautów pod różnymi artykułami, odwołującymi się do kasjerów, są setki wypowiedzi, które atakują sprzedawców, tylko dlatego, że ich pracodawcy chcą ich dodatkowo wynagrodzić.  Należy jednak PODKREŚLIĆ, że nie każdy może sobie pozwolić na urlop, płatną opiekę lub zwolnienie L4. W handlu bywa różnie. Wiele osób pracuje w oparciu o umowę zlecenie, a i ci, którzy mają umowę o pracę nie myślą o kapitulacji, bo traktują swoją pracę, jak misję. Inni z kolei zostają na polu bitwy, bo najnormalniej w świecie boją się późniejszych konsekwencji, które mogą zostać nałożone po powrocie, a premia (o ile jest) to sprawa najmniej istotna. ⬇

… czyli: “Nie Ty, to będzie następny. Na Twoje miejsce mamy 100 chętnych”.

Tymczasem, pracodawcy za pracę w ciężkich warunkach proponują:

FIRMA

WYSOKOŚĆ PREMII

ALDI

Do 1000 zł brutto za przepracowany marzec. Wysokość uzależniona od tego jak bardzo dana osoba przyczynia się do utrzymania łańcucha dostaw.

BIEDRONKA

300 zł brutto za okres 9 -14 marca i 250 zł brutto za okres 16 – 21 marca. Trzeba być w pracy, nie być na zwolnieniu i nie brać uż.

CARREFOUR

0 zł (trwa analiza sytuacji)

DELIKATESY CENTRUM

0 zł

DINO

0 zł (trwa analiza sytuacji)

HEBE

0 zł 

KAUFLAND

 500 zł brutto jeśli się przepracuje do 16 marca i 500 zł brutto jeśli od 16 już do końca miesiąca.

LIDL

 1-15.03 100% premii
16-31.03 kolejne 100% jeśli nie pójdzie się na L4, UŻ czy opiekę (za miesiąc od 500 – 600 zł brutto)

LEWIATAN

Każdy sklep = inny właściciel / indywidualne rozwiązania 

NETTO

Premia 500 zł brutto. L4 lub opieka nie zabiera premii, ale takie osoby będą miały tę premię odpowiednio niższą (zależy od przepracowanych dni).

POLO MARKET

Trwa analiza sytuacji.

ROSSMANN

750 zł brutto za okres 16.03. – 15.04. Premia (jej wysokość) jest uzależniona od wyrobionych godzin w czasie wymienionym.
 Jeśli ktoś pójdzie na l4 albo opiekę nie dostaje premii nawet, jeśli ma wyrobione godziny.

STOKROTKA

100 zł brutto.

TESCO

500 zł brutto za przepracowanie
165 h w marcu.

Dane z dnia 24.03.2020 r.

Jak widać, premia za wykonywanie tych samych obowiązków w innych miejscach pracy jest bardzo zróżnicowana. Wszystko zależy od kondycji firmy, a powyższe zestawienie służy jedynie celom informacyjnym – warto, aby każdy kasjer wiedział na przyszłość, gdzie najbardziej “docenia się” pracownika. 😉 Pamiętać jednak należy, że spory procent kasjerów, nie otrzyma ŻADNEGO dodatkowego wynagrodzenia za pracę w ciężkich warunkach, a mimo to ciągle pracują i należy Im się bezwzględny szacunek!

Po drugie… w dalszym ciągu, nie we wszystkich placówkach zostały wdrożone wszelkie środki ostrożności. Kasjerzy wciąż skarżą się na brak podstawowych środków, np. rękawiczek, maseczek lub pleks odgradzających stanowiska kasowe. W niektórych placówkach, wprost prowizorycznie zostały zamontowane pleksy, jakby ich obecność miała zostać odhaczona zaledwie na liście – bez znaczenia w jakiej postaci one będą (kliknij, aby obejrzeć filmik ⬇). Mimo to, pracownikom oferuję się premię – nonsens! Wkurza mnie fakt, szerzenia propagandy w social mediach przez osoby zasiadające w centrali różnych firm, jakoby zapewniają pełną ochronę swoim pracownikom we wszystkich placówkach. Internet przyjmie wszystko – rzeczywistość jednak, wygląda totalnie inaczej. Komuś powinno być po prostu wstyd! Budowanie pozytywnego wizerunku powinno opierać się na pełnej transparentności, zaufaniu i prawdzie. Ludzie nie są głupi – pamiętajcie.

W moim odczuciu, pracodawcy w pierwszej kolejności, powinni zabezpieczyć swoich pracowników w sposób maksymalny, a dopiero później motywować ich do pracy dodatkowymi pieniędzmi. Pamiętać należy, że nikt zdrowia i życia nie zwróci. Takie jest moje zdanie – nie każdy musi się ze mną zgadzać. Trzymajcie się wszyscy w zdrowiu – zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Oby to świństwo, z którym zmaga się cały świat szybko minęło i wszyscy mogli z powrotem odetchnąć pełną piersią.

Z kodem rabatowym: jestemkasjerem każdy może otrzymać rabat na darmową wysyłkę🚚 szyb ochronnych lub pleks. Więcej szczegółów oraz cała oferta dostępna pod: www.szybyochronne.pl 

🟥WARTO PRZECZYTAĆ…⬇🟥

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Warunki pracy kasjerów w czasie koronawirusa

Od wielu dni otrzymuję od Was wiadomości, w których zwracacie uwagę na podjęte działania przez Waszych pracodawców w związku z pandemią koronawirusa. Postanowiłam przyjrzeć się temu tematowi jeszcze bliżej, tym bardziej, że jak się okazuje – nie każdy pracodawca dba o swoich podwładnych w należyty sposób. W tym wpisie, zwracam uwagę na warunki pracy kasjerów w czasie koronawirusa.

Zaczęło się niewinnie. Najpierw ostrzeżenia i prośby o zachowanie odpowiedniej  higieny rąk. Z dnia na dzień, wśród wielu osób rosło napięcie, aż w końcu nastąpiła totalna jego eskalacja. Wielu kasjerów uważało, że są przysłowiowym mięsem armatnim, wystawionym na pierwszej linii frontu, o którym nikt nie mówi głośno. 

W dobie pandemii koronawirusa wszyscy myślą tylko o jednym – co zrobić, aby nie zostać zarażonym. Jedni decydują się na zwolnienia L4, inni wybierają możliwość płatnej opieki nad dziećmi, a jeszcze inni wykorzystują zaległe urlopy. Jest jednak spora grupa kasjerów, która nie może sobie pozwolić na tego typu “przywileje”, bo pracę traktuje jako swoje być, albo nie być. Dlaczego? Uwaga cytuje:

Przykładów takich, jak te powyżej jest dużo więcej. Nie ma właściwie dnia, w którym nie otrzymałabym od Was alarmujących wiadomości na temat postawy Waszego pracodawcy. Postawy, która pozostawia wiele do życzenia. I to jest dziwne, bo jak się okazuje w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia pracowników w miejscu pracy, pracodawca jest zobowiązany do zapewnienia im środków ochrony indywidualnej. 

Szczegółowe zasady stosowania środków ochrony indywidualnej reguluje załącznik nr 2 do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz. U. z 2003, Nr 169, poz. 1650, ze zm.).
Zgodnie z § 2 tego załącznika pracodawca dokonując doboru środków powinien pamiętać by:
– były one odpowiednie do istniejącego zagrożenia i nie powodowały same z siebie zwiększonego zagrożenia,
– odpowiadały warunkom panującym na stanowisku pracy,
– uwzględniały wymagania ergonomii oraz stan zdrowia pracownika,
– były odpowiednio dopasowane do użytkownika po niezbędnym wyregulowaniu.

W teorii całkiem nieźle to brzmi. A jak się ma do tego praktyka?

warunki pracy kasjerów w czasie koronawirusa

Fot. Magdalena Dobrowolska

Zdjęcie zostało zrobione w ubiegłym tygodniu w jednej z warszawskich sieci dyskontów i choć dla wielu z Was może wydawać się głupim żartem – to nie był dowcip, tylko rzeczywistość. Pracodawca być może, nie zdążył na czas zapewnić maksimum ochrony, dlatego pracownicy na własną rękę zadbali o poczucie własnego bezpieczeństwa. Tak, czy inaczej – sytuacja ze zdjęcia to kompletny absurd! Zamiast skupiać się na produkcji nikomu niepotrzebnych i nic nie wnoszących filmików, warto może czasem zatroszczyć się o to, co naprawdę ważne – o pracowników, którzy są filarem Waszej firmy.

W grupie Jestem Kasjerem  19.03.2020 r. opublikowałam ankietę, w której zapytałam o:

Czy w obecnej sytuacji Wasz pracodawca zapewnił Wam maksimum ochrony? Jeśli tak, to proszę o zaznaczanie w jakim zakresie. Można wybrać wiele odpowiedzi, a także dopisać swoją - jeśli nie została wcześniej ujęta.

 (kliknij w wykres, aby przybliżyć)

Z odpowiedzi wyraźnie wynika, że pracodawcy w pierwszej kolejności postawili na rękawiczki ochronne oraz żele antybakteryjne. Tylko nieliczni, zdecydowali się o zamontowaniu płyt plexi w obrębie kas. Niepokojącym sygnałem, jest także odpowiedź 65 kasjerów, którzy twierdzą, że sami sobie muszą zapewnić środki ochrony osobistej, co można połączyć z odpowiedzią kolejnych 35 osób – mój pracodawca nie zapewnia nam żadnych środków ochrony / jak sama nie zadbam o siebie to nie będę miała nic. I ten fakt jest przerażający. 

Znajdą się oczywiście komentujący (choćby klienci), którzy z przekąsem podkreślą, że taka ochrona i tak nie da nikomu pewności, co do zachowania zdrowia (w kontekście koronawirusa). Trzeba jednak zwrócić uwagę na komfort psychiczny wszystkich kasjerów, którzy zostali wyposażeni w maksimum środków ochrony osobistej. I to jest niepodważalne!

Kolejne zdjęcie prezentuje prowizoryczne zabezpieczenia, poczynione przez pracowników banku. W tym wypadku wykorzystana została folia stretch. Brawo za Ich kreatywność, jednak z perspektywy klienta – wygląda to co najmniej nieestetycznie. Wiele firm w tym okresie chcąc zabezpieczyć swoich pracowników, nie zwraca kompletnie uwagi na estetykę wyglądu danej placówki. Często sięgają po półśrodki, które mają funkcjonować tylko tu i teraz. Jednak, jak przewidują eksperci, koronawirus to tylko jedna z pandemii, która aktualnie opanowała świat. Podobnych może być w przyszłości wiele więcej. 

warunki pracy kasjerów w czasie koronawirusa

Źródło: Boxiterior

Dlatego, warto aby pracodawcy przy montowaniu choćby płyt plexi wzięli pod uwagę wykorzystanie ich długoterminowo. Pandemia koronawirusa w końcu zostanie opanowana, ale ja osobiście jestem za wdrożeniem we wszystkich placówkach usługowych zabezpieczeń typu plexi – i to nie tylko na czas epidemii. Klienci są różni, niektórzy naprawdę lubią sobie pochuchać na sprzedawcę, a ten nie ma możliwości nic z tym zrobić. Każdy sprzedawca na pewno potwierdzi, że nie jest to nic przyjemnego. 

Spójrzcie dalej na warunki pracy kasjerów…⬇

warunki pracy kasjerów w czasie koronawirusa

Fot. Joanna Świrta

warunki pracy kasjerów w czasie koronawirusa

W tym wypadku, pracodawca zatroszczył się o zapewnienie kasjerom bezpieczeństwa, jednak estetyka, jaka idzie za tym pozostawia wiele do życzenia. W obu przypadkach, po ok. 20 minutach kasjerzy skarżą się na zawroty głowy, wynikające z  formy ochrony – kolor mat, pofalowanie nie są korzystne dla naszych receptorów. Na dłuższą metę, takie rozwiązanie nie ma sensu i nie zapewnia komfortu pracy. Najwyższy czas, zastanowić się nad wdrożeniem rozwiązania, które będzie mogło posłużyć długoterminowo, a nie jak zwykle sięgać po półśrodki. Tym bardziej, gdy wygląd kasy dla klientów też ma olbrzymie znaczenie. Wszyscy lubimy przebywać w estetycznych miejscach, a te z wyżej załączonych zdjęć, do takich nie należą. Postanowiłam nieco poszperać w internecie w poszukiwaniu alternatywy w trosce o bezpieczeństwo kasjerów. Znalazłam wiele firm, które proponują akceptowalne rozwiązania. Jedną z nich jest firma Boxinterior.

Materiały źródłowe:
www.pip.gov.pl
warunki pracy warunki pracy warunki pracy kasjerówkasjerówkasjerówwarunki pracy kasjerów