fbpx
DROGI CZYTELNIKU

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?

Polub ten wpis
Polub i udostępnij bloga znajomym!

Kasjer na urlopie: Na zakupach sprawdzam daty ważności

Nie od dziś wiadomo, że kasjer to też człowiek, który chce od czasu do czasu iść na urlop wypoczynkowy, przysługujący mu jak psu pełna miska!
A co z nim zrobi? Jak wykorzysta ten czas? To zależy tylko i wyłącznie od niego. Kasjer na urlopie.

Cześć. Jestem Paulina i jestem pracoholiczką.

W tajemnicy muszę się Wam przyznać, że ja chyba nie potrafię odpoczywać. I żaden z dotychczasowych urlopów w moim życiu nie był idealny. Pół biedy jeśli gdzieś wyjechałam. Wtedy chociaż na chwilę zapominałam o pracy. Aczkolwiek to też nie tak do końca. Potrzebuje zmian, więc tydzień w tym samym miejscu to dla mnie za dużo. Poza tym  tęskniłam za psem, zaś jeśli chodzi o mieszkanie, to w mojej głowie krążyły jakieś katastroficzne wizje na temat jego zalania lub pożaru (Haaaalo?! Czy jest na sali lekarz?). 

Obecnie z powodu braku towarzysza lub ekipy do wspólnych wypadów moje urlopy ograniczają się do siedzenia w domu, a zanim udam się na upragnione wolne to muszę się zmierzyć z koszmarami sennymi. Jakieś kilka dni przed wybiciem godziny zero zaczyna się jazda bez trzymanki. Jeżeli po ośmiu godzinach pracy zrobię sobie drzemkę to bardzo szybko zrywam się na równe nogi i nie wiem jaki jest dzień, która godzina i czy muszę zaraz lecieć do pracy.😨 To dla mnie kluczowy znak, że czas na reset. Gdy jestem na skraju wyczerpania to śnię o aktywnej sprzedaży oraz za bardzo rozpamiętuje przykre zachowania ze strony klientów. Mogę się tak zadręczać nawet przez cały dzień.

A gdy wreszcie nadchodzi czas mojej wolności i swobody to z uporem maniaka za każdym razem planuje listę rzeczy do zrobienia, czyli chcę nadrabiać zaległości. 

Oprócz tych wyzwań, których nigdy nie mogę zrealizować, mam jeszcze jeden sekret. Jako nałogowy pracoholik lubię iść do siebie na zakupy i posprawdzać terminy ważności na nabiale, a także mimochodem ogarnąć warzywniak.😅 Ot, takie nieszkodliwe hobby.  A jak zadbam o swoje miejsce pracy to w takim Kauflandzie pościągam kilka nieaktualnych cen z gazetki, w Biedronce podomykam lodówki , a w Szachownicy zrobię rozmiarówkę (rok pracy w odzieżowym zrobił swoje) i wtedy spokojnie wracam do domu.

Niech rzuci kamieniem ten, kto tego nie robi...

Ten urlop, który właśnie dobiega końca jest dla mnie prawdziwym przełomem. Nigdzie nie wyjeżdżałam, ale pierwszy raz w życiu udało mi się wrzucić na luz i cieszyć błogą bezczynnością. To wspaniałe uczucie. Koniec z marnymi postanowieniami i nadrabianiem zaległości! Warto znaleźć czas na zwyczajną radość z życia i zasmakować w powolnym jedzeniu śniadania o 11, długiej kąpieli czy wylegiwaniu się na łóżku i wpatrywaniu się w sufit. Teraz naładowana pozytywną energią wracam do klientów i koleżanek.

Autor: Paulina Obara

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Podaj dalej!

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Polub ten wpis
Polub i udostępnij bloga znajomym!