DROGI CZYTELNIKU

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?

Uwaga kasjerzy! Uczniowie szturmem blokują sklepy

Polub i udostępnij bloga znajomym!

Nie tak dawno na blogu opisałam akcję, w której to uczniowie z Zielonej Góry sparaliżowali Lidla. Właściwie cały internet o niej pisał, bo była dość nietypowa, a jej skala przyprawiała o zawrót głowy.  Po tym szturmie, miałam jednak ogromną nadzieję, że był to jednorazowy akt (właściwie nie wiadomo czego)… niestety, siła internetu jest nieoceniona. I w tym przypadku działa to na olbrzymi minus!

Uczniowska moda szturmowa

W międzyczasie w Radomiu, uczniowie Zespołu Szkół Technicznych poszli w ślad zielonogórskiej młodzieży i przeprowadzili akcję szturmową w Żabce przy ul. Limanowskiego, która mieści się nieopodal ich szkoły. Jak wynika z relacji uczniów, akcja miała na celu protest na zbyt małą ilość hot-dogów. Wg nich, ekspedientki gdy widzą większą grupę młodzieży, odmawiają sprzedaży hot-dogów. Co więcej radomscy uczniowie utworzyli kontynuację szturmowej akcji w Żabce, zmieniając lokalizację na Galerię Słoneczną w Radomiu. Uczniowie swoim zachowaniem chcą zwrócić uwagę na narzekania i pretensje ze strony dorosłych osób, które nie są wyrozumiałe, gdy młodzież w większej grupie robi zakupu – sprzyja to tworzeniu się kolejek. Każda akcja swój początek ma na Facebooku. Młodzież tworzy wydarzenie, w którym opisuje przebieg całej akcji. Każdy może zadeklarować swój udział i wypowiedzieć się na jej temat.

Ta niezrozumiała dla mnie szturmowa moda, rozrosła się do niewyobrażalnych rozmiarów. 4 października we Włocławku młodzież z Liceum Ziemi Kujawskiej w pobliskim Kauflandzie przeprowadziła swoją akcję szturmową. 

Źródło: https://www.facebook.com/events/501975723707996/?active_tab=discussion

Udało mi się dotrzeć do organizatora tej akcji, którego zapytałam o sens jej przeprowadzenia. Oto co otrzymałam:

7 października uczniowie Zespołu Szkół Technicznych im. Bohaterów Września 1939 r. w Kolbuszowej zorganizowali z kolei szturm na pobliskie Delikatesy Centrum. W utworzonym wydarzeniu przeczytać można:

– W związku z licznymi prośbami oraz wieloma podobnymi akcjami startujemy z aktem zbrojnym na Delikatesy. W planach była Żabka, lecz niestety nie pomieściła by wszystkich. Zapraszamy do wzięcia udziału. Zdajemy sobie sprawę, że opuszczenie obozu może być nie lada problemem, lecz gdy ZST się zjednoczy, nic nie stanie nam na drodze (nawet legendarni obrońcy szkolnych wrót).”

W ślad za tymi akcjami idą inne szkoły z całej Polski. Dla uczniów to świetna zabawa, która w dalszym ciągu nic nie wnosi, a tylko stwarza zagrożenia. Właściwie każdy szturm kończył się wezwaniem patrolu policji, który musiał sprawować nadzór nad bezpieczeństwem. Fakt obecności mundurowych nie powoduje u młodych ani chwili refleksji. Wystarczy trochę się zastanowić nad głupotą szturmowej mody. Policja w tym samym czasie potrzebna mogła być w poważniejszym zdarzeniu, a nie w uczniowskim zgromadzeniu, które utworzone zostało wyłącznie dla zabawy. 

Czekam wciąż na zabranie głosu w tej sprawie, przedstawiciela Ministerstwa Edukacji Narodowej, bowiem praktycznie każdy szturm na sklep przeprowadzany jest na przerwach międzylekcyjnych, kiedy to uczniowie nie mogą opuszczać terenu szkoły. Póki co, MEN milczy. Wysłałam także wiadomość do Dyrektorów szkół, których młodzież organizowała szturm, z prośbą o odniesienie się do przeprowadzanych przez młodzież akcji. Najwidoczniej mój profil jest zbyt maluczki lub mało poważny – od nich także odpowiedzi żadnej nie uzyskałam.

Wobec tego – jak nie drzwiami, to oknem 😉 – w grupie Ja, nauczyciel (ponad 6 000 członków) zadałam pytanie, czy w którejś szkole, odbyły się może zebrania z uczniami lub rodzicami i czy w ogóle uczniowska moda na szturmowanie sklepów jest nauczycielom znana. ⬇

Pierwsze słyszę o tym zjawisku, ale pewnie dlatego że pracuję na wsi.

U syna w technikum nie wolno wychodzić poza teren szkoły. U mnie w SP również nie wolno. Są za to punkty karne z zachowania

Za moich czasów szkolnych również nie można było opuszczać terenu. I co? I nic, jak gawiedź chce dokonać aktu emptio venditio, to gawiedź go dokona, nawet za cenę jakichś śmiesznych minusów z zachowania.

Wniosek nasuwa się sam. Nauczyciele nie są w ogóle świadomi, co robią ich uczniowie w czasie przerw międzylekcyjnych. Co więcej, mimo że wielu z nich deklaruje zakaz opuszczania terenu szkoły podczas zajęć, to nie jest to równoznaczne z przestrzeganiem przez uczniów tego zakazu. Po trzecie pomimo ogólnopolskiej mody szturmowania sklepów, środowisko pedagogów nie ma o niej bladego pojęcia. I błąd, pora to zmienić.

Podaj dalej...

Jesteś tu nowy? Poznaj moją kasjerską historię:
– Jestem kasjerem i zakładam bloga!

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Podaj dalej!

Polub i udostępnij bloga znajomym!