fbpx
DROGI CZYTELNIKU

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?

Tagged: grudzień

Grudniowi klienci. Zabawne historie z sali sprzedaży

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Już nie tylko wyrwane kartki z kalendarza o tym świadczą. W każdym sklepie witryny zachęcają do wejścia swoim świątecznym klimatem. Magia marketingu z pewnością robi swoje. Plakaty, świecące ozdoby i obietnice wielkich wyprzedaży. Tak w skrócie można opisać grudzień. Tak też jest i u nas, co najlepiej obrazuje fakt, znikających zestawów świątecznych z przeróżnymi kosmetykami. Grudniowi klienci – bo to o Nich głównie będzie mowa w tym wpisie – to niewątpliwie specyficzna grupa konsumentów, na których trzeba się mentalnie przygotować…

Ostatnio stojąc za kasą, podeszła do mnie klientka, która wykorzystując fakt, że nie ma kolejki rozpoczęła ze mną dialog:

Rozbawiło mnie to, bo nigdy nie spotkałam się z takim pomysłem. W całym sklepie znalazłam zaledwie 3 marki, które rozpoczynały się na literę “F”. Żadna jednak, nie odpowiadała Jej wymaganiom. Na domiar złego, wylosowała mężczyznę. Dlatego, produkty do pielęgnacji twarzy nie byłyby trafionym prezentem. Tak samo było z produktami do zmywarki, gdyż nie była pewna, czy mężczyzna ten jest w posiadaniu tego kuchennego sprzętu. Na koniec zaproponowałam zestaw kosmetyków, jednak wybór był niewielki. Jej mina oznaczała lekki zawód i rozczarowanie. Wszak do Świąt zostało raptem kilka dni. Mogłam odwrócić się na pięcie i powiedzieć, że muszę wracać na kasę, jednak szybki uśmiech do koleżanki i porozumiewawcze mrugnięcie, sprawiło, że szybko znalazłam zastępstwo i mogłam bez przeszkód zająć się dalszą obsługą. Zaczęłyśmy dłużej się nad tym zastanawiać i doszłyśmy do wniosku, że trzeba zmienić tok myślenia i nie szukać marek na “F”, a przedmiotów codziennego użytku. W ten sposób, mój sklep odnotował stratę, bo wypuściłam klientkę z pustymi rękoma. Jednak Jej zadowolenie z przebiegu dialogu i pomysłu, na który wspólnymi siłami udało nam się wpaść, było w tamtym momencie cenniejsze. Okazało się, że mężczyzna to wielki koneser wysokoprocentowego alkoholu – a FLASZKA na “F”, będzie dla niego idealnym prezentem.🎄🍾

Kilka dni później ta sama klientka wróciła do naszego sklepu i już od progu drzwi, gdy tylko mnie zauważyła, tryumfalnie oznajmiła, że zakup flaszki na “F” się powiódł. Wstąpiła, mając nadzieję, że będę w pracy, bo w międzyczasie dowiedziała się, że wylosowany przez nią mężczyzna jest posiadaczem zmywarki. Dlatego, poprosiła, żebym skompletowała jej dodatkowo zestaw produktów, który rozpoczynał się na F. Jaki z tego morał? Nie każdy klient, musi wyjść ze sklepu z pełnymi siatkami. Czasami wystarczy dobre nastawienie i ludzkie podejście, które zostanie przez niego zapamiętane, a to często owocuje jego powrotem i nadrobieniem ewentualnie straconych szans sprzedażowych.

Ostatnio klienci przechodzą samych siebie. To chyba ten szał zakupów tak na nich wpływa. Ich kreatywność czasem powala mnie na łopatki i to dosłownie. Nie tak dawno koleżanka opowiedziała mi historię, która miała miejsce w naszym sklepie. Uwielbiam takie akcje, które doprowadzają mnie do łez – oczywiście łez szczęścia.

Zrobiła się spora kolejka, dlatego koleżanka wezwała drugą kasjerkę do sąsiedniej kasy, żeby rozładować nieco natłok klientów. Klientka, która do niej podeszła, rozpoczęła wypakowywanie swoich zakupów.

Gdy wszystkie produkty zostały już spakowane i można było przejść do płatności klientka zaczęła rozglądać się wokół kasy. Za plecami kasjerek, wystawione mamy zawsze produkty promocyjne, a nieco wyżej w okresie świątecznym zestawy kosmetyków, po które chętnie sięgają klienci. To takie zakupy na ostatni dzwonek.

Cała kolejka wybuchła śmiechem, łącznie z klientką, która wystąpiła w roli głównej. To świadczy tylko o tym, że w sklepie na zakupach nie musi być zawsze nudno i standardowo. Czasami dobrze jest się pośmiać, o ile ma się dystans do siebie, bo nie zawsze trafimy na klienta, który zrozumie nasz żart. Tym razem jednak się udało.

Podobnych historii znalazłoby się jeszcze sporo. Grudzień obfituje w zabawne sytuacje. Mimo tego ciągłego pędu i wzmożonego natłoku klientów lubię ten czas. Tym bardziej, gdy na horyzoncie pojawia się kilka wolnych dni, które można spędzić w rodzinnym gronie. Jestem też ciekawa Waszych odczuć, i przeżytych sytuacji z sali sprzedaży w tym najgorętszym handlowo czasie.

Wesołych Świąt kochani Kasjerzy!

KUBKI DLA KASJERÓW

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

atrybut alt kobiety na zakupach
Kobiety na zakupach
atrybut alt dzień z życia kasjera
Dzień z życia kasjera
Wyznanie byłej kasjerki - Walić to! Jutro piątek!