DROGI CZYTELNIKU🛒

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?
💪

Tagged: handel

Obrażona kasjerka i wstrętny klient – mroki handlu

Klienci. Można by o nich książkę napisać. O ich zachowaniu, braku szacunku, zapomnianej życzliwości, czy w końcu o rozprzestrzeniającej się pladze roszczeniowości, z którą tak ciężko jest sobie poradzić. Pracownicy handlu wiedzą o tym najlepiej.

Praca w sklepie nie jest drogą usłaną różami. Częściej cierniem. Ich wyrostki czasami potrafią wbić się tak mocno, że niejednego zwalą z nóg. Bywa, że żółtodziób poznawszy smak bycia kasjerem często już po pierwszej zmianie postanawia uciec jak najdalej stąd, byle jak najdalej – dokładnie tak jak wyśpiewała nam to 🎤Edyta Górniak. Mnogość obowiązków, braki kadrowe wiążące się z oszczędzaniem na pracownikach, a do tego trudny klient. To mieszanka iście wybuchowa, która prędzej czy później odbija się na pracowniku i jego zdrowiu psychicznym.

Odwiedzając nie tak dawno sklep, w którym przepracowałam blisko 6 lat, klientka potraktowała mnie jak pracownika, choć była to wizyta prywatna, o której powinien poinformować ją brak uniformu pracowniczego. Pewnie rozpoznała mnie i z przyzwyczajenia zapytała o dostępność testera do konkretnych perfum. Choć wcale nie musiałam jej odpowiadać, to trochę z przyzwyczajenia, a trochę z podejścia “szybciej będzie odpowiedzieć Jej na pytanie, niż tłumaczyć, że już tu nie pracuję” odparłam:

Klientka przerzuciła torebkę na ramię i ostentacyjnie opuściła sklep w imię protestu, który miał mi oznajmić, że właśnie się obraziła. Zawsze w takich sytuacjach zastanawiało mnie co kieruje ludźmi, że w jednej sekundzie potrafią pluć jadem w stronę drugiego człowieka. Dobrobyt XXI w spowodował, że społeczeństwu wydaje się, że może wszystko. Że to wszystko będzie mieć na pstryknięcie palcami, a jeśli tego nie dostanie, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozjechać Cię walcem. 

Dzięki pracy w handlu rozjechano mnie nie raz ani nie dwa. Z czasem człowiek staje się odpornym na tego typu “przepychanki”, a brak serdeczności staje się nieodzowną częścią pracy kasjera. Być może właśnie dlatego tak często zarzuca się pracownikom handlu brak uśmiechu, a oni sami kojarzeni są przez klientów z wiecznie niezadowolonymi ludźmi, którzy porażkę mają wypisaną na twarzy. W gruncie rzeczy to stek bzdur, bo nie powinno oceniać się książki po okładce. Niejednokrotnie doświadczyłam, że na pierwszy rzut oka osoba nieprzystępna okazywała się do rany przyłóż. Dlatego, odłóżmy na bok stereotypy i zacznijmy szukać przyczyny pewnych zjawisk. 

Obrażona kasjerka - geneza

Gdyby środowisko pracy handlowców było takie jak np. programistów, którzy po godzinie pracy przy komputerze mogą oddać się takim rozrywkom jak np. gra w bilard, to pewnie sami kasjerzy tryskali by pozytywną energią i nieustannym uśmiechem. W sytuacji jednak, gdy otaczający ich świat to w dużej części klienci, którzy lubią nie pozostawiać na nich suchej nitki, nie trzeba się dziwić, że na twarzy kasjera widnieje nadęta mina. 

Ludzie lubią wymagać od innych, zapominając że należy zawsze zaczynać od siebie. To zasada, która od wielu lat jest mi bliska i która mocno ukształtowała mój charakter. Co więcej – niejednokrotnie pomagała mi w pracy w handlu, gdy przychodziły słabsze momenty, które często dzięki niej udawało mi się przekuć w sukces.

Dlatego, gdy następnym razem wybierzesz się do sklepu, potraktuj obsługę tak, jak Ty sam chciałbyś zostać potraktowanym. Absolutnie nie oczekuję sztucznej życzliwości, bo i ona nie jest nikomu potrzebna. Jeśli spotkasz się z sytuacją, w której Twoje potrzeby nie zostaną zaspokojone – uderz się w pierś i pomyśl, że może następnym razem się uda lub zwyczajnie odejdź bez odgrywania durnych scen. Zrobisz z siebie tylko błazna i gwarantuje, że nawet i Tobie nie ulży, bo sam sobie podniesiesz niepotrzebnie ciśnienie. To takie proste, a tak trudne. 

Handel to żywe kino, w którym kasjer jest widzem, a klienci grają w nim główną rolę. Czasem dostają za nią Oscara, a czasem zapracują sobie jedynie na nagrodę Złotej Maliny (antynagroda przyznawana najgorszym filmom). 

FANPAGE FACEBOOK

Dołącz do mojej społeczności

 

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Jestem kasjerem🛒

Archiwa

NAPISZ DO MNIE, A BYĆ MOŻE TWOJA OPOWIEŚĆ TRAFI NA BLOGA.🖐🛒

    3. urodziny bloga Jestem kasjerem – Rzuciłam handel?

    Tytuł wpisu mówi sam za siebie. To niewiarygodne jak ten czas pędzi. Aż trudno mi uwierzyć w to, że właśnie mija 3 lata odkąd wypuściłam w świat projekt Jestem kasjerem. Czas więc na podsumowanie minionego roku i małą spowiedź przed Wami.😉

    Ten rok zdecydowanie był dla mnie przełomowy. Zwłaszcza na płaszczyźnie życia zawodowego. Wydarzyło się tak wiele, że niejednokrotnie nie miałam czasu, by odetchnąć, ale to nic, bo lubię wyzwania, a stanie w miejscu to stanowczo nie moja bajka. Czas więc najwyższy opowiedzieć Wam o sobie i zmianach, jakie zaszły w ostatnich miesiącach. Myślę, że trzecia rocznica bloga będzie najlepszą do tego okazją. 

    Handel. Praca za kasą. Towar.
    Zmiany po 12 godzin.

    I tak w kółko. Minione lata upłynęły mi wokół obsługi klienta, a blog sprawił, że jestem najbardziej rozpoznawalną kasjerką w Polsce. Do pewnego momentu czułam, że się spełniam. Zwłaszcza w sferze blogowej, bo tworzenie treści i podejmowanie tematów związanych z naszą branżą sprawiały mi olbrzymią przyjemność.

    Osoby, które pracują lub pracowały w handlu, wiedzą doskonale jak ciężki i niedoceniony jest to zawód. Niedocenienie. To w sumie słowo klucz, które wciąż za mną podążało i nie przestawało mnie prześladować. I nie ma w tym nic złego, gdy chce się od życia trochę więcej – tak przynajmniej myślę. 

    Dzień dobry, dziękuję
    i zapraszam ponownie

     – wypowiadane niczym mantra, dzień za dniem bez cienia szansy, która mogłaby zwiastować jakąkolwiek zmianę. Zrozumiałam, że blog jest swoistym hamulcem. No bo jak prowadzić bloga o handlu, a jednocześnie zmienić branżę, aby praca za kasą stała się zaledwie wspomnieniem? No nie kleiło mi się to zupełnie i ciągle tłumaczyłam sobie, że nie ma mowy, by zmienić cokolwiek. O ironio! Blog był wtedy dla mnie najważniejszy.

    Być może nie wszyscy wiedzą, ale oprócz pracy etatowej i blogowania, od ponad dwóch lat prowadzę też własną firmę. Zawsze chciałam mieć coś swojego, budować od podstaw, rozwijać tak, aby osiągać zadawalający efekt. Moje ambicje przeniosłam na rzeczy, na które miałam realny wpływ. Dlatego praca w sklepie stała się drugorzędną sprawą. Odpuściłam i już nie zależało mi nawet na awansie, choć przyznaję, że o nim kiedyś mocno marzyłam. Z perspektywy czasu zdecydowanie wyszło mi to na dobre, tym bardziej, że awans przestał kojarzyć mi się z czymś nadzwyczajnym. 

    Praca w handlu wkrótce stała się zaledwie motywatorem i inspiracją do tworzenia treści na Jestem Kasjerem. Biorąc pod uwagę, że etat to strasznie dużo czasu, który notabene spędzałam w miejscu, które nie dawało mi nic oprócz inspiracji, doszłam do wniosku, że marnuje sobie kolejne lata życia i najwyższy czas coś z tym zrobić.

    Rzuciłam handel na rzecz rozwoju
    w branży e-commerce

    Zaczęłam więc przeglądać oferty pracy. Na szczęście wiedziałam już jaka branża byłaby dla mnie odpowiednia i w czym czułabym się dobrze, dlatego szukanie jej było o wiele prostsze niż jeszcze kilka lat temu, gdy nie wiedziałam kompletnie, w którą stronę mam pójść. Znalazłam ofertę, która wprost była idealna i spełniała w 100% moje oczekiwania. No i udało się. Mija dokładnie 5 miesięcy odkąd rzuciłam handel na rzecz rozwoju w branży e-commerce. Jednak czy ostatecznie?

    Listopad i grudzień to gorący okres sprzedażowy dla wszystkich, dlatego w tym czasie wspierałam jeszcze swoją sieć i pracowałam w niej w oparciu o umowę zlecenie. Po 8 godzinach za biurkiem, pędziłam do sklepu, aby stanąć na kilka godzin za kasą. No cóż… nie tak łatwo było rozstać się z tym zawodem definitywnie, a dzięki uprzejmości Marty (mojej Menager) wciąż mogłam mieć kontakt z klientem. Kto wie, być może jeszcze kiedyś wskoczę w uniform kasjera, aby wesprzeć sklep, z którym związana byłam tyle lat. Nie mówię temu stanowczego NIE, a i blogowi wyszłoby to na dobre.

    Co dalej z blogiem?

    Absolutnie nie żałuję lat spędzonych w handlu. Cały ten okres nauczył mnie mnóstwa rzeczy, bez których nie byłabym dzisiaj tu, gdzie jestem. Zapytacie pewnie, co dalej z blogiem? Sama ciągle zadawałam sobie to pytanie, na które nie do końca potrafiłam odpowiedzieć. Początkowo myślałam, że nie będę umiała pisać o sprawach związanych z handlem, kiedy niewiele mam z nim już wspólnego. Jednak nic bardziej mylnego! Minęło 5 miesięcy, a bloga nadal traktuje poważnie i zawsze będę stać murem za pracownikami handlu, bo nie ma co ukrywać, że jestem częścią tej branży i pozostanę nią do końca życia. Lata w handlu sprawiły, że pewne zachowania, zrozumienie i empatia w stosunku do pracowników handlu zakorzenione są we mnie tak mocno, że nic nie jest w stanie tego zmienić. Tylko kasjer zrozumie drugiego kasjera, a gdy raz stanie się za kasą – świat nagle staje się zupełnie inny.

    A gdyby tak kasjer książkę napisał?

    Chciałam być z Wami szczera, bo uważam że każdy na to zasługuje. Nie wyobrażam sobie prowadzić tego bloga i udawać, że nic się nie wydarzyło. Blog być może przybierze nieco inną formę, bo nie bywam już na sali sprzedaży, chyba że w charakterze klienta. A jak wiecie, nie każde zakupy to możliwość zaobserwowania jakichś ciekawych sytuacji, które mogłabym tutaj opisać. Nie mniej, na pewno nie zrezygnuje z tworzenia treści. Co więcej, wciąż kiełkuje w mojej głowie pomysł na książkę. Mam małe marzenie, aby ją napisać i wydać we własnym zakresie, ale oczywiście tylko czas pokaże, czy sobie z tym poradzę.

    Grupa Jestem kasjerem zgromadziła już 35 tys. Użytkowników. Każdy z Was przeżywa na co dzień wiele sytuacji z klientem w roli głównej. Jeśli ktokolwiek chciałby się podzielić swoim doświadczeniem, osobistą historią lub incydentem z pracy, pamiętajcie że zawsze jestem dla Was otwarta. Seria wpisów gościnnych jest dla wszystkich, a historie z sali sprzedaży umacniają naszą więź, dzięki której wspólnie możemy się solidaryzować i wspierać. 

    Co do mojej firmy, o której wspomniałam, a nie rozwinęłam myśli z nią związanej. Gdyby ktokolwiek był ciekawy, na co poświęcam czas po etacie, to serdecznie zapraszam na www.candysox.pl Świat kolorowych skarpetek wciągnął mnie na dobre i obok bloga, etatu to kolejne zajęcie, które traktuje bardzo poważnie.

    atrybut alt kasjer Beata Salamon

    Chcieć to móc!

    Ten wpis powstał z okazji 3 rocznicy bloga. Jeszcze rok temu w najśmielszych snach nie przypuszczałabym, że tyle zmian może wydarzyć się w moim życiu. Opowiedziałam Wam o nich m.in. dlatego, żeby dać Wam nadzieję na lepsze jutro. Wiem, że są miliony ludzi, którzy nie są pogodzeni ze swoim życiem zawodowym. Ja też kiedyś tkwiłam w lekkiej beznadziei, a handel niejednokrotnie dał mi w kość. Jednak pamiętajcie, że każde potknięcie to kolejna lekcja i nowe doświadczenie, bez których ciężko iść na przód, a przecież chcieć to móc! Handel nie dla wszystkich będzie pracą marzeń i do takich właśnie osób kieruję ten wpis. Nie bójcie się zawalczyć o siebie i nigdy nie dajcie sobie wmówić, że Wam się nie uda.

    Oczywiście zdaje sobie sprawę, że wśród nas są też osoby, które uwielbiają swój fach i nie narzekają na pracę w sklepie. Szczerze Was wszystkich podziwiam. Jesteście dla mnie bohaterami! Dobrze, że jesteście, bo właśnie dzięki takim ludziom traktującym swoją pracę z pasją i zaangażowaniem handel może przestać się kojarzyć ze znudzoną, sfrustrowaną kasjerką.

    PS. Przez moment sama nią byłam.😉🤦‍♀️

    FANPAGE FACEBOOK

    Dołącz do mojej społeczności

     

    DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

    Jestem kasjerem🛒

    Archiwa

    NAPISZ DO MNIE, A BYĆ MOŻE TWOJA OPOWIEŚĆ TRAFI NA BLOGA.🖐🛒

      Handel solidarny z Ukrainą

      Wydarzenia ostatnich dni wstrząsnęły całym światem. I choć wojna na Ukrainie trwa już kilka lat, to jej aktualna eskalacja przybiera widmo prawdziwego potwora. Nie umiem sobie wyobrazić co czują nasi wschodni sąsiedzi, jednak jedyne co napawa optymizmem to solidarność i ludzka, bezinteresowna pomoc, która tak chętnie jest udzielana nieznajomym Ukraińcom – często obcym, a jednak tak bardzo bliskim naszemu sercu.

      atrybut lat handel solidarny z Ukrainą

      Handel to jeden z podstawowych filarów gospodarki w każdym kraju. W ostatnich latach z uwagi na sytuację polityczną lub materialną wielu Ukraińców zdecydowało się na opuszczenie swojego kraju. Masa z nich osiedliła się w Polsce. Ściana wschodnia naszego kraju szczególnie jest tego świadkiem. Mieszkając w Rzeszowie od kilku lat sama zauważam jak wielu ukraińskich braci i sióstr zdobyło pracę właśnie w handlu. I to jest świetna wiadomość. Sektor ten z roku na rok wciąż komunikuje o brakach pracowników i tę lukę w sporej mierze zapełniają Ukraińcy. 

      Biedronka wyciąga pomocną dłoń

      Z uwagi na agresję Rosji w stosunku do Ukrainy wiele firm próbuję wyciągnąć pomocną dłoń do ofiar reżimu Putina. To niezwykle ważne, by w sytuacjach kryzysowych nie patrzeć na portfel, a kierować się empatią i solidarnie udzielać pomocy. Na szczególną uwagę zasługuje Biedronka. I choć o tej sieci krąży wiele negatywnych opinii, to jej postawa w związku z aktualnymi wydarzeniami jest godna podziwu i naśladowania.

      Sieć Biedronka podjęła decyzję o przyznaniu wszystkim pracownikom obywatelstwa ukraińskiego zatrudnionym na umowę o pracę bezzwrotnego wsparcia finansowego w wysokości 1000 zł. To gest solidarności sieci z ukraińskimi pracownikami, szczególnie ważny dla tych, których rodziny pozostały na Ukrainie.

      Jak podaje Biedronka, sieć zatrudnia ok. 1 800 osób z Ukrainy, które codziennie obsługują klientów lub pracują w centrach dystrybucji. Bezzwrotne zapomogi losowe będą wypłacane w ramach programu „Możesz liczyć na Biedronkę”, po złożeniu przez pracownika wniosku przez stronę www.dlanaswjm.pl w szybkiej i uproszczonej procedurze. Pierwsze wypłaty w ramach tego programu trafią do beneficjentów już w przyszłym tygodniu, niemal zaraz po tym jak wpłyną pierwsze wnioski od pracowników.  

      Co więcej, Biedronka komunikuje, że pracuje nad specjalną uproszczoną ścieżką zatrudniania dla członków rodzin pracowników oraz dodatkowym wsparciem dla ukraińskich kolegów i koleżanek – wkrótce sieć przedstawi w tych sprawach szczegóły.👏

      Netto wycofuje ze sprzedaży ukraińskie produkty

      Wierzę, że za Biedronką pójdą też inne sieci, które wyciągną pomocną dłoń do pracowników z Ukrainy. Jak podaje portal Wiadomości Handlowe, kolejną siecią, która solidaryzuje się z Ukrainą jest Netto. Sieć zdecydowała się na wycofanie ze sprzedaży towarów pochodzących z Rosji i Białorusi. Wcześniej dyskonter ogłosił obniżkę cen 40 codziennych, podstawowych produktów o 30% w sklepach zlokalizowanych niedaleko wschodniej granicy. Z promocji skorzystać mogą wszyscy klienci.

      A co my – polscy kasjerzy możemy zrobić, kiedy do naszych zespołów dołączą wschodni sąsiedzi? Przede wszystkim ciepło Ich przyjąć i okazać wsparcie, szczególnie gdy początkowo widoczna będzie bariera językowa. Potraktujmy Ich dokładnie tak samo, jak my chcielibyśmy zostać potraktowani w sytuacji dla nas kryzysowej. Myślę, że nie trzeba o tym przypominać, bo wierzę że w każdym z nas znajdą się olbrzymie pokłady współczucia, empatii i chęci pomocy człowiekowi, którego dosięgła straszna tragedia. 

      A Wy jak pomagacie?

      *dochód z wyświetlonych reklam przeznaczony będzie na pomoc Ukrainie za pośrednictwem Polskiej Akcji Humanitarnej (https://www.pah.org.pl/wplac/)

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      Kasjer po świętach – urlop potrzebny od zaraz

      atrybut alt kasjer po świętach - urlop

      Wszyscy uwielbiamy wolne dni od pracy. Niezależnie jaki zawód wykonujesz – czy jesteś kierowcą, górnikiem czy tak jak ja kasjerem przerwa świąteczna lub jakiekolwiek inne święto, które powoduje, że nie trzeba iść do pracy wywołuje masę radości i uśmiechu. Nie ma co się dziwić. Każdy lubi leniuchować, a pracy wielu Polaków ma po dziurki w nosie.  Zwłaszcza taki kasjer po świątecznej gorączce zakupów…

      Jednak… Święta, święta i po świętach. Założę się, że ta jakże błyskotliwa sentencja wypowiadana była w niejednym domu. Pracownicy handlu ledwo co otrząsnęli się po tłumach klientów przed świętami, a tu kolejne super okazje zachęcają konsumentów do robienia zakupów z okazji nocy sylwestrowej, nie wspominając o zwrotach, które wynikają z nietrafionych prezentów świątecznych. No nie ma lekko, niestety.

      Miliony ludzi chcąc zdążyć z przygotowaniami z okazji tego rodzaju świąt bierze sobie urlop. Trzeba przecież posprzątać, zrobić zakupy, ugotować. Zadań jest cała masa, a natłok obowiązków może kumulować złość i frustracje. Te bardzo często wylewane są na pracownikach handlu – najczęściej na kasjerach.

      DZIEŃ PRZED WIGILIĄ

      Bo kasjer to przecież robot. Nie potrzebuje czasu na przygotowania. Ma dyżurować jak policjant i czekać aż Pani Nowak przypomni sobie, że nie kupiła jednej 🧅cebuli, której i tak nie uda jej się zużyć, bo jej mąż Stefan przypomni jej z wielkim wyrzutem, że po cebuli ma wzdęcia. A to kolejny powód do kłótni.

      NIEDZIELA NIEHANDLOWA, SIEĆ SKLEPÓW SPOŻYWCZYCH ŚWIADCZĄCA USŁUGI POCZTOWE

      Nie przyjdzie mu oczywiście do głowy, że właśnie przez takich przyjemniaczków cała masa pracowników handlu musi zapieprzać w niedzielę, bo przecież sklep spożywczy musi być otwarty 7 dni w tygodniu 24 h / dobę. Co będzie jak komuś zabraknie cebuli?

      Nie muszę chyba przytaczać historii, która wraca co roku jak bumerang – po świętach Bożego Narodzenia, czas na Sylwestra. 31 stycznia Pani Roksana o godzinie 16:48 zorientuje się, że nie kupiła rajstop i jej całą kreację ch** bombki strzelił, Sylwestra nie będzie, bo jej najbliższy, osiedlowy sklep wywiesił na drzwiach, że 31.12. ma czynne tylko do 16:00. SKANDAL!

      Być może za dużo w tym wpisie sarkazmu, ale on nie bierze się z niczego. Pracując w sklepie byłam świadkiem tylu dziwnych, wręcz niedorzecznych sytuacji, że czasami naprawdę uszy więdną, a ręce opadają. Człowiek jest prawdziwą hieną, gdy coś nie idzie po jego myśli. Klienci lubią być pępkiem tego świata, jednak na szczęście coraz więcej sprzedawców odważnie artykułuje sprzeciw wobec druzgocących zachowań konsumentów. Czasami trzeba utrzeć im nosa, ot co!

      Szczęśliwego Nowego Roku!

      CZAS NA URLOP🎈

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      atrybut alt kubek kasjera
      PRZEJDŹ DO SKLEPU

      KASY SAMOOBSŁUGOWE OKIEM KASJERA

      O kasach samoobsługowych każdy kasjer z pewnością mógłby książke napisać. Jeśli lubisz humor i dużą dawkę rozrywki, wystarczy zatrudnić się w sklepie z ów kasami, a zaoszczędzisz na biletach na stand-up lub dobry kabaret. Przestrzegam jednak, że podczas pracy z kasami samoobsługowymi, mogą wystąpić skutki uboczne określane mianem wku*wienia pospolitego (przepraszam za wyrażenie, ale tym razem musiałam).

      Kasy samoobsługowe miały być dobrodziejstwem ludzkości, natomiast z mojej perspektywy – perspektywy kasjera, są jej przekleństwem. Mija ok. 1,5 roku, kiedy to na łamach tego bloga, opublikowałam wpis: Dlaczego kasy samoobsługowe nigdy nie zastąpią człowieka? Poczynając ten wpis nie sądziłam, że przeżyję na własnej skórze tyle dziwnych sytuacji z nimi związanych. Wtedy jeszcze w sklepie, w którym pracuję nie było zainstalowanej żadnej kasy samoobsługowej, a tamten wpis powstał na skutek obserwacji tego co dzieję się w innych sklepach. Pora więc na małą aktualizację, gdyż sztuczna inteligencja zagościła u nas na dobre i chyba prędko się nie wyniesie…

      KASY SAMOOBSŁUGOWE OKIEM KASJERA

      Kolejki – nikt ich nie lubi. To zrozumiałe, że każdy chce załatwić swoje zakupy tak szybko, jak to tylko możliwe. Kasjer delikatnie wychyla się zza kasy, żeby rozeznać się w sytuacji. O losie! Kolejka jak stąd do nieba. Czas ogłosić krótki komunikat:

      Wzrok klientów do połowy wypowiedzianego zdania wymierzony był w stronę kasjera. Gdy usłyszeli wzmiankę o kasach samoobsługowych ich oczy automatycznie powędrowały ku sufitowi, tak jakby ta sprawa wcale ich nie dotyczyła.

      Jednak nie jest aż tak źle. Oto jeden ze śmiałków podejmuje wyzwanie i choć niepewnym krokiem, to rusza ku maszynie. Kasjer kątem oka sprawdza co dzieje się na linii kas samoobsługowych, dokonując jednocześnie obsługi przy tradycyjnej kasie.  Śmiałek traktuje sztuczną inteligencję z wyższością. Zapomina, że z nią także należy się “zapoznać” – już nie słownie i o ile “dzień dobry” można sobie darować, to należałoby co najmniej przeczytać komunikat, który wyświetla się na jej ekranie. Ale po co, kiedy człowiek chce zabłysnąć prędkością światła i znajomością tego co tak naprawdę jest nieznane.

      Śmiałek bierze produkt do ręki i poszukuję kodu kreskowego. Znalazł. Wkrótce zaczyna się nerwowe błądzenie wzrokiem w poszukiwaniu skanera. To najczęściej przezroczysta pleksa z czerwoną diodą – nie sposób jej nie zauważyć, ale zdarzają się takie przypadki jak ten… Klient nerwowym już ruchem próbuje nabić szampon i macha nim w pobliżu skanera (ufff, brawo przynajmniej wie, gdzie jest skaner). 🤦‍♀️Jednak nie! Moja radość była przedwczesna. Widocznie źle przyłożył produkt, skaner go nie odczytał i zamiast spróbować raz jeszcze, klient postanawia sprawdzić, czy jednak ów skaner nie został umieszczony na ekranie kasy.

      Przykłada więc szampon do ekranu i przesuwa go wzdłuż jego szerokości, później wzdłuż długości, następnie po przekątnej. W tym momencie mam ochotę uruchomić teleportację i uciec z pracy na bezludną wyspę. I choć jeszcze nie opanowałam tej sztuki, to wciąż wierzę, że kiedyś mi się to uda. Kontynuuję zatem obsługę klientów przy tradycyjnej kasie. Śmiałek zaczyna nerwowo mamrotać coś pod nosem, a szampon nadal nie został zeskanowany. Nie poddaje się jednak, robi krok w tył, żeby złapać większą perspektywę kasy samoobsługowej i jest! Wpada na kolejny, genialny pomysł. Postanawia podjąć próbę skanowania szamponu w miejscu, gdzie jest przytwierdzony terminal płatniczy. Skoro potrafi posługiwać się kartą, to chyba powinien wiedzieć do czego służy PIN Pad. Przykłada więc szampon do terminalu z nadzieją, że ten wreszcie zeskanuje jego produkt. Kolejny raz pudło!❌

      Na ratunek przybywa inny klient, który podchodzi z własnej woli do kasy samoobsługowej obok. Bez trudu wybiera kolejne opcje na ekranie, następnie bezbłędnie odnajduję kod kreskowy, skaner i wreszcie słychać to wyczekiwane PIP ze strony kasy samoobsługowej. Eureka! Produkt został zeskanowany! Śmiałek z otwartymi ustami spogląda na sąsiada i bierze z niego przykład. Wreszcie mu się udało i zadowolony opuszcza sklep, jakby nigdy nic. Nie ma nawet pojęcia, że jego zachowanie będzie inspiracją do październikowego wpisu na moim blogu.👩‍💻

      Morał z tego jest jeden. Nie ma co udawać, że jest się we wszystkim biegłym. Prawda jest też taka, że kasy samoobsługowe w każdym sklepie wyglądają inaczej i mają inny model obsługi. Niezależnie jednak od ich opcji, najpierw należy poświęcić kilka sekund na przeczytanie tego co znajduję się na jej ekranie startowym. Tam zawsze umieszczone są instrukcje postępowania i każdy (nawet największy laik technologiczny) będzie umiał sobie z nią poradzić. 

      O kolejnych dziwnych sytuacjach z kasami obsługowymi w roli głównej będę informować na bieżąco – pozostajemy w kontakcie!🖐🛒

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      Karma kasjera. Jaka obsługa, tacy klienci?

      Obsługa klienta z roku na rok staje się coraz bardziej wymagająca. Dostrzegam to niemal każdego dnia. Wszechobecne standardy, obsługa wg ściśle wytyczonych reguł, raporty, statystyki, tajemniczy klient… witamy w piekle zwanym HANDEL. obsługa klienci

      Przeciętnemu Kowalskiemu nie przyjdzie nawet do głowy, co tak naprawdę kryje za sobą zawód kasjera. Dla wielu (żeby nie powiedzieć dla większości), to zaledwie skanowanie produktów i wyryte formułki: “Dziękujemy i zapraszamy ponownie”. Istny banał, który ogarnie każdy idiota. Czyżby?

      Praca z klientem, który zostawia przy kasie swoje pieniądze rodzić może wiele nieprzyjemnych sytuacji. Ludzie z reguły nie lubią wydawać swoich, ciężko zarobionych pieniędzy. Niestety, taka kolej rzeczy – zarabiamy po to, aby stać nas było na co najmniej podstawowe produkty niezbędne do życia. Niektórzy znoszą to z godnością, inni mają z tym duży problem, który odbija się często na kasjerach. 

      GBUROWACI, CHAMSCY, AROGANCCY, WŁADCZY, OPRYSKLIWI...😤

       – tacy bywają klienci, którzy wciąż nie mogą się pogodzić z faktem, że za pewne dobra trzeba zapłacić. Rzucają banknotem niemal w twarz kasjerowi (dobrze, że są teraz pleksy), nierzadko wyjmując z portfela cały plik banknotów, którym ostentacyjnie tasują, jakby to miało w ogóle na kimkolwiek zrobić wrażenie. Wiecie… buractwo to straszna plaga, 😉

      Jednak nie o tym będzie dzisiaj ten wpis, bo szkoda tracić czas na niewielki odsetek klientów, skoro wciąż są tacy, którzy szanują pracowników handlu. Nie tak dawno temu, pewna klientka, która stale robi u nas zakupy, uzmysłowiła mi jedną bardzo ważną rzecz. Warto się nad nią pochylić, bo jestem pewna, że wykonując mechanicznie swoje obowiązki możemy o niej zapomnieć.

      Sklep, w którym pracuję usytuowany jest w obrębie galerii handlowej. Klientka, o której wspomniałam pracuje w jednym z butików, dlatego jest częstym gościem naszej drogerii. Kojarzę ją, znam jej zakupy niemal na pamięć, bo praktycznie zawsze kupuje to samo. Ostatnio podczas obsługi kasowej rozwiązała się między nami rozmowa (sytuacyjna, nie pamiętam już o co chodziło). Niemniej, gdy już kończyłam ją obsługiwać, klientka ta spojrzała mi w oczy i stwierdziła:

      Prawdopodobnie w tym miejscu strzeliłam buraka, niemniej zrobiło mi się bardzo miło. Krótko po jej wizycie, zaczęłam zastanawiać się, czy aby na pewno klientka ma rację, bo przecież znam siebie i wiem doskonale, że bywają dni, gdzie tego uśmiechu u mnie brakuje. Krótki rachunek sumienia względem klienta. Czy zawsze jestem chętna do pomocy, kiedy mnie o nią poproszą? Czy zawsze cieszę się na widok osób oczekujących w kolejce? Czy pomimo zmęczenia pracą jestem w stanie obsłużyć wszystkich w taki sam profesjonalny sposób?

      NIE.

      Dlatego warto ciągle o tym myśleć, że my kasjerzy jesteśmy wystawieni na nieustanną ocenę. Są klienci, których obsłużymy tylko raz w życiu, bo wpadli do sklepu zwyczajnie po drodze. Są też tacy, którzy będą odwiedzać nas częściej, bo lubią nasz asortyment, ceny, albo po prostu właśnie obsługę. A co jeśli klient zapamięta sklep poprzez pryzmat focha na twarzy kasjera i opowie o fatalnej jakości obsługi klienta swoim znajomym? Fama pójdzie. Od razu będzie wiadomo, że w sklepie X pracuje taka dziewczyna w okularach z czarnymi oprawkami, ok. 170 cm wzrostu, która wszystkich obsługują z wielką łaską, aż strach do niej podejść. 

      Nikt chyba nie chce być w taki sposób oceniany. Pamiętajcie, że jak nas widzą, tak nas piszą. I oczywiście należy wziąć pod uwagę pewne zmienne, jak chociażby złe samopoczucie, na które często nie mamy wpływu. Nie jesteśmy robotami, tylko ludźmi. Warto jednak pracować nad sobą, nad swoimi emocjami i postawą względem drugiego człowieka. Masz gorszy moment w pracy? Wiadomo, nie będziesz tryskać energią. Ale minimum z siebie zawsze wykrzesasz. 

      Pamiętam, nie tak dawno temu miałam słabszy okres w pracy. Demotywacja – level hard, mniejsza już o powód. Moja obsługa nie była najwyższych lotów, ale szczerze? Mało mnie to obchodziło. Poczucie niesprawiedliwości w zespole było na tyle silne, że odbijało się to na klientach. Wtedy, jakimś dziwnym trafem, co rusz przydarzali mi się klienci, którzy byli gburowaci, chamscy, aroganccy, władczy, opryskliwi… zupełnie jak ich kasjer, czyt. ja (być może jestem zbyt surowa dla siebie, ale chcę Wam podkreślić, jak bardzo nasza postawa względem klienta jest ważna). 

      Tak, jak słusznie zauważyła klientka – karma lubi wracać. I tak jest! Jeśli my kasjerzy będziemy względem klientów niemili, to nie ma co oczekiwać, że oni odpłacą się czymś innym. Oczywiście, nie jest to reguła, bo na zwykłe buractwo czasami po prostu nie ma rady i zawsze zdarzy się klient, który zmiesza nas z błotem bez powodu. No cóż, takie to właśnie ryzyko zawodowe kasjera.😅  Pamiętajcie jednak, że…

      KARMA WRACA. DOBRO WRACA.

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      Kasjer CHAM! Kierownik AMATOR! Z życia sklepu

      Na moim blogu w przeważającej części pojawiają się treści, gdzie bronie kasjerów i opisuję sytuacje, w których to klienci zachowują się w skandaliczny sposób. Tym razem będzie jednak inaczej. Do wpisu zainspirowała mnie sytuacją z życia wzięta...

      Jestem sobie ostatnio w markecie🐞. Czekam w kolejce do kasy. Przede mną starsze małżeństwo, które chciało kupić produkty w promocji z kartą. 

      Dosłownie tak wyglądał ten dialog. Oczy wyskoczyły mi niemal z orbit, bo o ile zawsze staję w obronie kasjerów i raczej opowiadam historie, w których to klienci zachowują się w sposób niewłaściwy, tak tutaj sytuacja była totalnie odwrotna. 

      Stoję i czekam, obserwując kasjera, który widać, że niedługo 🧨wybuchnie. Jego zachowanie świadczy o tym, że ten dzień zdecydowanie nie należy do niego. Wreszcie kończy obsługiwać starsze małżeństwo, wręczając paragon i ledwo wyduszając z siebie krótkie: „Do widzenia!”

      Starsza Pani nie odchodząc od kasy, analizuję paragon. Coś szepcze do męża aż w końcu kieruję bardzo spokojnym i uprzejmym tonem zdanie do kasjera:

      DRAMAT! Jakość obsługi klienta właśnie osiągnęła poziom mułu i bagna. Tym bardziej, gdy stojąc w kolejce dokładnie słyszałam, jak klientka przed rozpoczęciem kasowania, informowała kasjera o dwóch kartach.

      Kasjer dzwoni po kierownika. Kierownik przychodzi i okazuje się być  jeszcze większym chamem niż sam kasjer.

      Zakłopotana klientka nie zdołała już nic z siebie wydusić. Kierownik przyjął zwrot (łaski nie zrobił). O słowie PRZEPRASZAM z ust kasjera lub kierownika mogłam sobie tylko pomarzyć.

      Klientka jakby przestraszona, zaczyna podawać nr telefonu przypisany do karty.

      Serio?! Dzięki takiej obsłudze wcale się nie dziwię, że wciąż powielany jest stereotyp kasjera, który z wielkim fochem, jakby za karę siedział na kasie i obsługiwał klientów. Ja rozumiem, naprawdę gorszy dzień. Sama nieraz go mam i nawet jeśli czuję się zdenerwowana, to przynajmniej staram się zachować resztki przyzwoitości. 

      Domyślam się, że praca w tak wielkim molochu to prawdziwa orka na ugorze. Widzę za każdym razem, gdy tam jestem, jak pracownicy tej sieci ZAPIEPRZAJĄ (przepraszam za kolokwializm, ale inaczej nie da się tego określić), jednak poziom zmęczenia i sfrustrowania nie powinien nigdy odbijać się na klientach.

      Odnoszę także wrażenie, że jaki kierownik – tacy pracownicy i to jego winie za tę sytuację. To on powinien załagodzić „spór”, a kasjer powinien dostać słowną reprymendę na zapleczu. Niestety, słabych kierowników, którzy pozbawieni są jakichkolwiek umiejętności zarządzania jest coraz więcej. Takimi łatwiej jest sterować i to jest przykre, bo niestety to odbija się zawsze nie tylko na załodze sklepu, ale też na jakości obsługi klienta.

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      Kasjer omnibus. „To Pani tu pracuje i Pani nie wie?!”

      Podchodzi Klientka do kasy i pyta:

      Żyjemy w trudnych czasach. W czasach, w których reklama wywiera ogromny wpływ na konsumentów. Zdarza się, że Klienci przychodzą i zadają pytania o produkt, który widzieli w reklamie TV i wtedy zaczyna się komedia. A właściwie to dramat.😅

      Nie wiem, jak Wy, ale ja telewizji praktycznie nie oglądam. Niestety Klienci często myślą, że my – pracownicy sklepów, jesteśmy znawcami wszystkiego, tym bardziej, gdy jest to reklamowane w telewizji. Do tego dochodzą różnego rodzaju współprace sponsorowane, poprzez które znane osoby, rekomendują produkty w zamian za wysokie honorarium. Autorytet celebryty w obecnych czasach jest dość mocno zaburzony, tym bardziej, jeżeli na swoich kanałach społecznościowych jednego dnia reklamuję on produkt FIT, a drugiego zachęca do kupna chipsów, które wprost ociekają tłuszczem. No ale… czego się nie robi dla pieniędzy, prawda?😉

      I teraz Ty sprzedawco ( kasjer omnibus ), jesteś narażony na bombardowanie setkami zdjęć, screenów z telefonów, zdjęciami z kolorowych gazet lub w NAJGORSZYM wypadku – słowotokiem Klienta, który usiłuje opisać coś, co widział raz na oczy, ale sam nie do końca wie, czym dana rzecz jest. Co więcej, nie ma on bladego pojęcia, czy ten produkt jest mu do czegokolwiek potrzebny lub czy przynajmniej jest skuteczny, ale to na Tobie drogi sprzedawco ciąży odpowiedzialność za to, aby wiedzieć wszystko o wszystkim. 

      Widzicie sami – Klienci przychodzą do sklepu, chcą coś kupić, co reklamuje celebryta, bez znaczenia, czy jest mu to do czegokolwiek potrzebne. Dla mnie to jest dramat. Wiem, że od zawsze reklama była dźwignią handlu, ale gdzie podziewa się zdrowy rozsądek? Czy to, że użyję balsamu, który rekomenduje królowa 👑Elżbieta, sprawi, że dożyję co najmniej 90tki i będę tak jak ona brylować wśród brytyjskich arystokratów?

      Co więcej, w Twoim sklepie znajdują się tysiące produktów, każdy o innych właściwościach. Oczekiwania konsumentów w dzisiejszych czasach są brutalne:

      atrybut alt kasjer omnibus

      W oczach Klienta dostrzec wtedy można dozę zażenowania, politowania, a jego spuszczony nos na kwintę – oznajmia focha, jak stąd (publikuję z Rzeszowa) do Los Angeles.

      Zdarza się, a i owszem, że nie wiem, nie znam się… zarobiona jestem.😉 Tym bardziej, gdy w niemal każdej dostawie towaru znajdą się produkty, których nigdy wcześniej nie było w sprzedaży i są 🆕nowością. Nie ma gorszej sytuacji, jak ta, gdy wracasz po jednodniowym dniu wolnym (kasjer też czasem ma urlop), zaczepia Cię klient na sali sprzedaży i pyta o produkt z półki, który pierwszy raz widzisz na oczy, bo wjechał on we wczorajszej dostawie. Improwizacja to umiejętność, którą pracownicy handlu powinni opanować do perfekcji. Jeżeli jesteś dobrym aktorem, to sprzedasz wszystko. Jeżeli jednak, wyrzuty sumienia nie pozwolą na naginanie rzeczywistości, zaczniesz się motać, a klient znów spojrzy na Ciebie z tą samą 🤨drwiną, jak wyżej. 

      CANDYSOX - NAJSŁODSZE SKARPETKI W SIECI❤ (kliknij, aby przejść)

      Co w sytuacji, gdy widzisz dany produkt po raz pierwszy na oczy, a Klient oczekuję jakichś informacji na jego temat?

      Czytasz na głos etykietę. Co słyszysz od Klienta?

      - Tyle to i ja przeczytałam. Myślałam, że powie mi Pani coś więcej o tym produkcie.

      Coś więcej… powiedz coś więcej o produkcie, który widzisz po raz pierwszy na oczy. Z mojego doświadczenia najlepiej sprzedaje się hasło:

      Nie wiem jak jest u Was, ale w miejscu, w którym ja pracuję zakazano użycia sformułowań: “Nie wiem nic na temat tego produktu”. To dość perfidne, to prawda, ale z drugiej strony, jeśli klient uzyska taką odpowiedź, to jakie będzie jego wrażenie na temat jakości obsługi i samego sklepu? Raczej kiepskie.

      Niemniej, drodzy Klienci, nie oczekujcie od sprzedawców, że są w stanie wypróbować wszystkiego, co znajduje się na półkach. To wręcz jest nierealne. Jesteśmy sprzedawcami, nie testerami! To chyba logiczne, że nie posiądziemy wiedzy o wszystkim. Możemy doradzić, jeśli coś rzeczywiście sami wypróbowaliśmy na własnej skórze, ale no nie ma co się oszukiwać. Każdy z nas ma swój zestaw ulubionych kosmetyków i jeżeli ktoś ma problem z cerą, to raczej nie eksperymentuje, żeby sobie nie zaszkodzić. Dlatego, jeśli usłyszycie od sprzedawcy, że sam czegoś nie użył, ale produkt ma dobre opinie – zaryzykujcie i sprawdźcie go sami, czy jest wart swojej ceny lub rekomendacji jakiegoś celebryty.

      Nigdy nie pracowałam w branży spożywczej, ale bardzo mnie ciekawi, czy tam Klienci też przychodzą z dziwnymi pytaniami, w wyniku których kasjer nie jest tylko kasjerem – ale też jasnowidzem.😉 Dajcie znać w komentarzach. Chętnie poczytam o Waszych perypetiach związanych z obsługą Klientów podążających za reklamą.

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      Newsletter

      atrybut alt kobiety na zakupach
      Kobiety na zakupach
      atrybut alt dzień z życia kasjera
      Dzień z życia kasjera
      Wyznanie byłej kasjerki - Walić to! Jutro piątek!

      Kasjer – opowieść jednej zmiany | Jestem Kasjerem

      Codziennie przed snem sprawdzam grafik. Choć znam go już niemal na pamięć, wciąż się łudzę, że być może jakimś cudem coś mi umknęło i pomyliłam rubryki. No nie. Nie tym razem. Beata, jutro znów musisz rano wstać i pójść do pracy, aby spędzić w niej 12 godzin Twojego życia. Na pocieszenie powiem Ci, że gdy wrócisz o 21:00 do domu, pójdziesz się wykąpać i znów podejdziesz do lodówki, gdzie wisi Twój grafik, aby dowiedzieć się, że kolejny dzień będzie dniem świstaka. Zapraszam do wpisu Kasjer – opowieść jednej zmiany, którym wspólnym mianownikiem jest ironia. Nie bierzcie tego jakoś bardzo do siebie.🛒

      Pobudka 6:30. Jeszcze ciemno. Odsuwam rolety, aby sprawdzić co dzieje się za oknem. Cholera, nasypało lekko śniegu. Niby dobrze, bo zima od tego jest, ale czemu akurat dzisiaj? Stan porannego narzekania ON. 

      Szybkie ogarnięcie, śniadanie i obowiązkowa dieta pudełkowa własnego autorstwa – rzecz jasna na wynos. Pakuję wodę, kawę do kubka termicznego i jedzenie jak dla wojska. Nie ma nic gorszego niż głodny kasjer – przysięgam, wiem co mówię. Zamykam za sobą drzwi, schodzę schodami w dół, a w głowie tylko jedna myśl. Oby przeżyć do 21:00. 

      Szlag! Auto zasypane, jakby Rzeszów leżał, gdzieś w okolicach Arktyki. Nie ma co się użalać nad sobą. No dalej Beata, wsiadasz, odpalasz i odśnieżasz, bo jak ci się nie podoba, to zawsze możesz iść na autobus. Ach to alter ego – mistrz mojej motywacji. Auto odśnieżone, a pech dzisiejszego poranka polega na tym, że szyby od środka też czasem lubią zamarznąć. Właśnie trafiło na ciebie. Na ratunek przybywa karta klienta jednej z sieciówek. Po tylu latach wreszcie odkryłam ich prawdziwe przeznaczenie. Teraz już rozumiem, gdy pytam klienta o kartę, dlaczego w odpowiedzi ciągle słyszę: “Nie mam przy sobie” / “Zostawiłam w aucie”. Tyle lat zastanawiałam się, co oni robią z tymi kartami. Wreszcie znalazłam odpowiedź.

      Dotarłam pod drzwi mojej pracy. Zanim sięgnę do dzwonka, aby poprosić o otwarcie w głowie pojawia się myśl: “A gdyby tak rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady?” Nie zdążę sobie odpowiedzieć na to genialne, retoryczne pytanie, bo drzwi uchylają się, a z wnętrza wyłania się znajoma twarz, której mina mówi wszystko. Kasjer Jestem Kasjerem

      Na więcej nas nie stać. Tak wygląda nasz poranny entuzjazm. No nic. Czas się przebrać i logować. Kilka rutynowych zachowań sprawia, że następuję rozruch mojego organizmu i wreszcie zaczynam funkcjonować, jak człowiek. Można nawet ze mną swobodnie porozmawiać, chyba że Menadżer przerwie nam rozmowę w połowie zdania i zapyta, czy byłam już na sklepie i fejsowałam. To znak, że czas się ewakuować i zniknąć z pola widzenia (najlepiej na kolejne 12h). 

      Biorę więc kubek termiczny z kawą i idę na sklep. Nic się nie zmieniło od 20:30 dnia poprzedniego, kiedy to ściągnęłam się z kasy. No ale ok, idę więc fejsować to, co sfejsowałam wieczorem i czekam, aż sklep zostanie otwarty i przyjdą klienci, którym zawsze służę pomocą. Kolejny pracownik ma rozpisaną zmianę od 13:00. Świetnie. Jesteś sama na sali sprzedaży i tylko ratuję Cię magazynier, bez którego na pewno nie dałabyś rady. Ciesz się, że go masz – kolejna jakże cenna uwaga mojego alter ego. Gościu – uwielbiam Cię!

      Pierwsi Klienci zaczynają pojawiać się na horyzoncie. To dobrze. Teraz każdy jest na wagę złota. Zaczynasz rutynową obsługę na stanowisku kasowym: kasjer

      Pik, karta zeskanowana, a ludzkość została uratowana. 🦸‍♀️🌎

      Jest godzina 9:45, a ludzie przed sześćdziesiątką próbują niczym na zawodach sportowych zdążyć przed godzinami dla seniorów. Niektórzy wpadają do sklepu z prędkością światła, bo chcą jeszcze kupić chleb w sąsiednim sklepie, a czasu pozostało niewiele. Zostawiają często komentarz przy kasie, że te całe godziny dla seniorów to największy cyrk naszego rządu. Uśmiecham się i przytakuję, bo co innego mi pozostaje. Łączę się z Nimi w bólu, bo też uważam to za totalny nonsens, ale muszę zbierać siły psychiczne na prawdziwą batalię, która niedługo się zacznie…

      10:00 - 12:00

      Magazynier porzuca swoje obowiązki i przychodzi mi na ratunek. Stoi niedaleko drzwi i odprawia z kwitkiem wszystkich nieuprzywilejowanych. Pech chce, że mamy osobno wejście i wyjście. Droga od wejścia do wyjścia to jakieś 10 metrów. Klient, który wszedł i usłyszał, że nie może zostać obsłużony ze względu na godziny dla seniorów może wylać na nas fale goryczy, którą musimy wysłuchać aż do momentu przebycia przez niego wcześniej wspomnianych 10 metrów. Od marca 2020 r. nasłuchałam się tego tyle, że aż uszy więdną. Dowiedziałam się, że jestem pozbawiona uczuć, prosta, niewykształcona, nie znam się na prawie, że karma do mnie wróci, że tak naprawdę to nie chce mi się pracować i jest mi to na rękę. Były też próby zastraszania, a zdanie: “JUŻ NIGDY WIĘCEJ DO WAS NIE PRZYJDĘ” to hasło przewodnie wielu nieuprzywilejowanych Klientów. 

      Nie chcielibyście obsługiwać Klienta, którzy pomimo wcześniej rzucanych słów decyduje się przyjść po 12:00 i zrobić zakupy. Ja wykonuje jedynie to, co do mnie należy, a on wtedy postanawia ulżyć sobie i lekceważyć każdy mój ruch i słowo. Nie wiadomo wtedy, czy w ogóle się odzywać, czy może obsługiwać w milczeniu. No nic, już się tego nauczyłam i staram się nie zwracać na to uwagi. Taki mamy naród – tak to sobie tłumacze. Jest też garstka zakręconych Klientów, którzy zwyczajnie zapomnieli o godzinach dla seniorów i stać ich nawet na słowo “przepraszam” za swoje gapiostwo, choć nikt od nich tego nie wymaga. Niemniej, milej się robi na sercu, gdy ktoś Cię szanuję, a nie miesza z błotem. 

      Bo kasjerkę to przecież można. To przecież tylko kasjerka.

      Czas nawet jakoś leci. Jest już blisko 15:00. Dobrze, że pojawił się drugi kasjer. Wszystkim od razu pracuje się lepiej i jest czas, by pójść na przerwę. Nie trwa ona jednak zbyt długo, bo przerwę dzwonek na kasę przerywa. Jak trafisz na fajną zmianę, to Menadżer wybawi Cię i pozwoli Ci zjeść w spokoju, zastępując Cię na kasie, chyba że sam pochłonięty jest milionem raportów, z których musi się tłumaczyć, a gdy się już wytłumaczy pojawia się kolejny i tak w kółko. Choćby chciał pomóc – nie zawsze może. Zakres obowiązków, który podpisujesz na papierze nagle z gumy się staje i okazuje się, że możesz wciąż więcej i więcej. Ciekawe tylko, kiedy ta guma pęknie… bo pęknie kiedyś na pewno. Kasjer Jestem kasjerem

      Roznosisz więc towar. Fajne zajęcie. Możesz sobie uporządkować dział, który jest do ciebie przypisany. Ja lubię. Od czasu do czasu zaczepią Cię klienci, którym musisz pomóc aż przychodzi czas zamiany i znów stajesz na kasie. Reszta zmiany przebiega spokojnie. Masz szczęście, bo przychodzą neutralni klienci, którzy odpowiadają na Twoje dzień dobry i do widzenia. Z reguły jest całkiem przyjemnie. Wyjątkiem od reguły są klienci, którzy w dłoni dzierżą telefon komórkowy i prowadzą video rozmowę – ostatnio modny trend zakupowy. Spacerują po sklepie z dobre 15 minut w totalnym rozkojarzeniu nie wiedząc nawet w jakim sklepie obecnie się znajdują. W połowie rozmowy decydują się podejść do kasjera, żeby zapytać go, gdzie znajduje się żel pod prysznic. To nic, że klient przechadzał się tą alejką już z 4 razy. Mógł przecież nie zauważyć. 

      O ironio – moja siostro. Nie wiem, jak u Was zawodowo przebiegał styczeń, ale u mnie nie był zbyt ciekawy. Mam nadzieję na lepszy luty. Trzymam kciuki za otwarcie galerii handlowych i zniesienie godzin dla seniorów, które śnią mi się już po nocach. Wraz z opadami śniegu, spadł mój poziom motywacji. Chcę go odzyskać. Mam nadzieję, że się uda. Nie wstydzę się swojej słabości – z resztą z czegoś ona wynika. Czasem trzeba głośno wypowiedzieć co się czuje i myśli. Może coś się zmieni? A co u Was?

      Kasjer Jestem kasjerem

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      atrybut alt kobiety na zakupach
      Kobiety na zakupach
      atrybut alt dzień z życia kasjera
      Dzień z życia kasjera
      Wyznanie byłej kasjerki - Walić to! Jutro piątek!

      kasjer jestem kasjerem

      kasjer jestem kasjerem

      Kasjer Jestem Kasjerem

      Współczesny kasjer: redukcja etatów, presja czasu

      To będzie nieco inny wpis, tym razem być może strzelę sobie w stopę, ale to ważne, żeby zacząć uświadamiać sobie, że czasem nasze zachowanie, na pozór niewidoczne – może zostać zauważone… najgorzej, gdy dostrzeże je klient. Darku, dziękuję że do mnie napisałeś. I choć znamy się kupę lat, to jeszcze nigdy nie mieliśmy okazji pogadać o klientach w odniesieniu do bloga. A to ciekawe, gdy moi znajomi sprzed lat, odzywają się do mnie, by właśnie o tym pogadać – fajnie, zawsze to jakaś forma kontaktu, ale do sedna.

      Mam sporo przemyśleń, które związane są z tym, jak zachowujemy się w pracy. I to nie chodzi wyłącznie o handel. Mam wrażenie, że tak jest wszędzie. Każdy bywa przepracowany, a natłok obowiązków potęguje jeszcze bardziej niechęć i być może czasem nieadekwatne komentarze.

      Po odczytaniu Jego wiadomości miałam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiałam Darka frustrację, bo idąc na zakupy każdy chciałby po prostu kupić to co chce bez zbędnych komentarzy obsługi sklepu. To w oczywisty sposób mało profesjonalne, gdy obsługa wypowiada takie teksty, tym bardziej, gdy zawierają one wulgaryzmy. Na takie komentarze (w ramach odreagowania) można pozwolić sobie na zapleczu, tak aby nikt tego nie słyszał. W moim odczuciu niedopuszczalne jest to, aby prawić takie tezy w obecności klientów. To bardzo źle rzutuje nie tylko na osobę, która je wypowiada, ale także na wizerunek całej firmy – należy pamiętać, że każdy z nas reprezentuje jakieś logo i to od nas głównie zależeć będzie, jak dana firma będzie postrzegana przez osoby z zewnątrz. W kontrze do tego, chciałabym jednak zwrócić uwagę na jedną kwestię.

      Richard Branson – brytyjski przedsiębiorca, miliarder i twórca Virgin Group twierdzi:

      Klienci nie są najważniejsi. Pracownicy są najważniejsi. Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów.

      I to jest święta prawda. Nie będzie dobrych pracowników, jeśli warunki w jakich przychodzi pracować pozostawiają wiele do życzenia. Redukcja etatów, zwiększenie wachlarza obowiązków, nieustanna presja – oto z czym współczesny kasjer / sprzedawca / konsultant musi się mierzyć. To stało się pewnego rodzaju normą. Niestety, prezesi czy dyrektorzy wielkich przedsiębiorstw zapominają, że takie działanie na pewno przełoży się na gorszą jakość obsługi klienta, a z czasem nawet jej brak. To rodzi frustracje, poczucie ciągłego niezadowolenia – liczy się ilość, a nie jakość i to jest PRZYKRE. Choć na co dzień jestem etatowym kasjerem, to po godzinach wcielam się w klienta. Nie trzeba rozległych analiz, by wysnuć wniosek, że właściwie w każdym, większym sklepie widoczny jest chaos. Palety, kartony, wózki widłowe na środku alejki – brak rąk do pracy. Oto współczesny sklep na miarę XXI w. Jest to mało komfortowa sytuacja zarówno dla pracowników, jak i dla klientów. Winę takiego stanu rzeczy ponosi zawsze centrala – nie dany pracownik, o czym warto pamiętać. Nie sztuka zredukować etaty do minimum. To zawsze będzie się równać z nieporządkiem i złą organizacją pracy. 

      Z drugiej jednak strony należy wziąć też pod uwagę czynnik ludzki. Byłbym obłudna, gdybym powiedziała, że zawsze – każdego dnia wypełniam swoje obowiązki w należyty mi sposób. Nie mam na myśli migania się od pracy, bo tego raczej w handlu zrobić się nie da, tym bardziej, gdy jest się takim cholerykiem jak ja, którego wprost do szewskiej pasji doprowadza nieład panujący na zapleczu lub na sklepowych półkach.😉Chodzi mi głównie o to, że natłok klientów, potrafi czasem mocno nadszarpnąć nasz stan psychiczny i wtedy mogą dziać się cuda. Wszystko oczywiście zależy od tego, jak radzimy sobie ze stresem i emocjami. I tak jest wszędzie – nie tylko w handlu. Nasza praca jest szczególnie narażona na ocenę, gdyż nie jest to tylko np. zwykłe układanie produktów na półkach, ale nieustanne obcowanie z klientami. Chciałabym mimo wszystko zrozumieć kobietę, która w tak niedopuszczalny sposób zwróciła się do swojej koleżanki po fachu. Prawdopodobnie ten komentarz miał zostać usłyszany tylko przez pracowników sklepu, jednak stało się inaczej. 

      Myślę, że warto wyciągnąć z tej sytuacji wnioski na przyszłość. Jeżeli czujemy, że po prostu mamy słabszy dzień, wszystko nas irytuję – no losie, jesteśmy tylko ludźmi! – to zejdźmy na zaplecze, wystosujmy kilka soczystych epitetów sami do siebie lub do zaufanego nam człowieka, tak by powrót na salę sprzedaży nie musiał przynieść nam kłopotów i być może niepotrzebnego wstydu. A Tobie Darku w imieniu tamtej dziewczyny – dziękuję, że nie poszedłeś na skargę. W tym wypadku, byłoby to całkowicie uzasadnione, wszak niektórzy klienci lubią pisać donosy z byle powodu…

      Gadżety kasjera🛒

      Kubek kasjera Jestem bohaterem bo jestem kasjerem!
      Kubek: Jestem bohaterem, bo jestem kasjerem
      Kubek kasjera Królowa na kasie jest tylko jedna
      Kubek: Królowa na kasie jest tylko jedna!
      atrybut alt kasjer jestem kasjerem
      Kubek: Kasa nieczynna, bo kawa stygnie
      kubek kasjera
      Kubek: Najlepszy kasjer na zmianie
      kubek kasjera
      Kubek: Jestem kasjerem i jest mi z tym dobrze
      Kubek jestem kasjerem
      Druga strona kubków - logo Jestem kasjerem
      Smycz na identyfikator z nadrukiem sublimacyjnym
      torba bawełniana zachowaj dystans
      Torba zakupowa bawełniana
      Długopisy jestem kasjerem
      Maseczka ochronna (bawełniania)
      Opaska silikonowa z tłoczeniem

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa