DROGI CZYTELNIKU🛒

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?
💪

Tagged: sprzedawca

3. urodziny bloga Jestem kasjerem – Rzuciłam handel?

Tytuł wpisu mówi sam za siebie. To niewiarygodne jak ten czas pędzi. Aż trudno mi uwierzyć w to, że właśnie mija 3 lata odkąd wypuściłam w świat projekt Jestem kasjerem. Czas więc na podsumowanie minionego roku i małą spowiedź przed Wami.😉

Ten rok zdecydowanie był dla mnie przełomowy. Zwłaszcza na płaszczyźnie życia zawodowego. Wydarzyło się tak wiele, że niejednokrotnie nie miałam czasu, by odetchnąć, ale to nic, bo lubię wyzwania, a stanie w miejscu to stanowczo nie moja bajka. Czas więc najwyższy opowiedzieć Wam o sobie i zmianach, jakie zaszły w ostatnich miesiącach. Myślę, że trzecia rocznica bloga będzie najlepszą do tego okazją. 

Handel. Praca za kasą. Towar.
Zmiany po 12 godzin.

I tak w kółko. Minione lata upłynęły mi wokół obsługi klienta, a blog sprawił, że jestem najbardziej rozpoznawalną kasjerką w Polsce. Do pewnego momentu czułam, że się spełniam. Zwłaszcza w sferze blogowej, bo tworzenie treści i podejmowanie tematów związanych z naszą branżą sprawiały mi olbrzymią przyjemność.

Osoby, które pracują lub pracowały w handlu, wiedzą doskonale jak ciężki i niedoceniony jest to zawód. Niedocenienie. To w sumie słowo klucz, które wciąż za mną podążało i nie przestawało mnie prześladować. I nie ma w tym nic złego, gdy chce się od życia trochę więcej – tak przynajmniej myślę. 

Dzień dobry, dziękuję
i zapraszam ponownie

 – wypowiadane niczym mantra, dzień za dniem bez cienia szansy, która mogłaby zwiastować jakąkolwiek zmianę. Zrozumiałam, że blog jest swoistym hamulcem. No bo jak prowadzić bloga o handlu, a jednocześnie zmienić branżę, aby praca za kasą stała się zaledwie wspomnieniem? No nie kleiło mi się to zupełnie i ciągle tłumaczyłam sobie, że nie ma mowy, by zmienić cokolwiek. O ironio! Blog był wtedy dla mnie najważniejszy.

Być może nie wszyscy wiedzą, ale oprócz pracy etatowej i blogowania, od ponad dwóch lat prowadzę też własną firmę. Zawsze chciałam mieć coś swojego, budować od podstaw, rozwijać tak, aby osiągać zadawalający efekt. Moje ambicje przeniosłam na rzeczy, na które miałam realny wpływ. Dlatego praca w sklepie stała się drugorzędną sprawą. Odpuściłam i już nie zależało mi nawet na awansie, choć przyznaję, że o nim kiedyś mocno marzyłam. Z perspektywy czasu zdecydowanie wyszło mi to na dobre, tym bardziej, że awans przestał kojarzyć mi się z czymś nadzwyczajnym. 

Praca w handlu wkrótce stała się zaledwie motywatorem i inspiracją do tworzenia treści na Jestem Kasjerem. Biorąc pod uwagę, że etat to strasznie dużo czasu, który notabene spędzałam w miejscu, które nie dawało mi nic oprócz inspiracji, doszłam do wniosku, że marnuje sobie kolejne lata życia i najwyższy czas coś z tym zrobić.

Rzuciłam handel na rzecz rozwoju
w branży e-commerce

Zaczęłam więc przeglądać oferty pracy. Na szczęście wiedziałam już jaka branża byłaby dla mnie odpowiednia i w czym czułabym się dobrze, dlatego szukanie jej było o wiele prostsze niż jeszcze kilka lat temu, gdy nie wiedziałam kompletnie, w którą stronę mam pójść. Znalazłam ofertę, która wprost była idealna i spełniała w 100% moje oczekiwania. No i udało się. Mija dokładnie 5 miesięcy odkąd rzuciłam handel na rzecz rozwoju w branży e-commerce. Jednak czy ostatecznie?

Listopad i grudzień to gorący okres sprzedażowy dla wszystkich, dlatego w tym czasie wspierałam jeszcze swoją sieć i pracowałam w niej w oparciu o umowę zlecenie. Po 8 godzinach za biurkiem, pędziłam do sklepu, aby stanąć na kilka godzin za kasą. No cóż… nie tak łatwo było rozstać się z tym zawodem definitywnie, a dzięki uprzejmości Marty (mojej Menager) wciąż mogłam mieć kontakt z klientem. Kto wie, być może jeszcze kiedyś wskoczę w uniform kasjera, aby wesprzeć sklep, z którym związana byłam tyle lat. Nie mówię temu stanowczego NIE, a i blogowi wyszłoby to na dobre.

Co dalej z blogiem?

Absolutnie nie żałuję lat spędzonych w handlu. Cały ten okres nauczył mnie mnóstwa rzeczy, bez których nie byłabym dzisiaj tu, gdzie jestem. Zapytacie pewnie, co dalej z blogiem? Sama ciągle zadawałam sobie to pytanie, na które nie do końca potrafiłam odpowiedzieć. Początkowo myślałam, że nie będę umiała pisać o sprawach związanych z handlem, kiedy niewiele mam z nim już wspólnego. Jednak nic bardziej mylnego! Minęło 5 miesięcy, a bloga nadal traktuje poważnie i zawsze będę stać murem za pracownikami handlu, bo nie ma co ukrywać, że jestem częścią tej branży i pozostanę nią do końca życia. Lata w handlu sprawiły, że pewne zachowania, zrozumienie i empatia w stosunku do pracowników handlu zakorzenione są we mnie tak mocno, że nic nie jest w stanie tego zmienić. Tylko kasjer zrozumie drugiego kasjera, a gdy raz stanie się za kasą – świat nagle staje się zupełnie inny.

A gdyby tak kasjer książkę napisał?

Chciałam być z Wami szczera, bo uważam że każdy na to zasługuje. Nie wyobrażam sobie prowadzić tego bloga i udawać, że nic się nie wydarzyło. Blog być może przybierze nieco inną formę, bo nie bywam już na sali sprzedaży, chyba że w charakterze klienta. A jak wiecie, nie każde zakupy to możliwość zaobserwowania jakichś ciekawych sytuacji, które mogłabym tutaj opisać. Nie mniej, na pewno nie zrezygnuje z tworzenia treści. Co więcej, wciąż kiełkuje w mojej głowie pomysł na książkę. Mam małe marzenie, aby ją napisać i wydać we własnym zakresie, ale oczywiście tylko czas pokaże, czy sobie z tym poradzę.

Grupa Jestem kasjerem zgromadziła już 35 tys. Użytkowników. Każdy z Was przeżywa na co dzień wiele sytuacji z klientem w roli głównej. Jeśli ktokolwiek chciałby się podzielić swoim doświadczeniem, osobistą historią lub incydentem z pracy, pamiętajcie że zawsze jestem dla Was otwarta. Seria wpisów gościnnych jest dla wszystkich, a historie z sali sprzedaży umacniają naszą więź, dzięki której wspólnie możemy się solidaryzować i wspierać. 

Co do mojej firmy, o której wspomniałam, a nie rozwinęłam myśli z nią związanej. Gdyby ktokolwiek był ciekawy, na co poświęcam czas po etacie, to serdecznie zapraszam na www.candysox.pl Świat kolorowych skarpetek wciągnął mnie na dobre i obok bloga, etatu to kolejne zajęcie, które traktuje bardzo poważnie.

atrybut alt kasjer Beata Salamon

Chcieć to móc!

Ten wpis powstał z okazji 3 rocznicy bloga. Jeszcze rok temu w najśmielszych snach nie przypuszczałabym, że tyle zmian może wydarzyć się w moim życiu. Opowiedziałam Wam o nich m.in. dlatego, żeby dać Wam nadzieję na lepsze jutro. Wiem, że są miliony ludzi, którzy nie są pogodzeni ze swoim życiem zawodowym. Ja też kiedyś tkwiłam w lekkiej beznadziei, a handel niejednokrotnie dał mi w kość. Jednak pamiętajcie, że każde potknięcie to kolejna lekcja i nowe doświadczenie, bez których ciężko iść na przód, a przecież chcieć to móc! Handel nie dla wszystkich będzie pracą marzeń i do takich właśnie osób kieruję ten wpis. Nie bójcie się zawalczyć o siebie i nigdy nie dajcie sobie wmówić, że Wam się nie uda.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że wśród nas są też osoby, które uwielbiają swój fach i nie narzekają na pracę w sklepie. Szczerze Was wszystkich podziwiam. Jesteście dla mnie bohaterami! Dobrze, że jesteście, bo właśnie dzięki takim ludziom traktującym swoją pracę z pasją i zaangażowaniem handel może przestać się kojarzyć ze znudzoną, sfrustrowaną kasjerką.

PS. Przez moment sama nią byłam.😉🤦‍♀️

FANPAGE FACEBOOK

Dołącz do mojej społeczności

 

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Jestem kasjerem🛒

Archiwa

NAPISZ DO MNIE, A BYĆ MOŻE TWOJA OPOWIEŚĆ TRAFI NA BLOGA.🖐🛒

    Handel solidarny z Ukrainą

    Wydarzenia ostatnich dni wstrząsnęły całym światem. I choć wojna na Ukrainie trwa już kilka lat, to jej aktualna eskalacja przybiera widmo prawdziwego potwora. Nie umiem sobie wyobrazić co czują nasi wschodni sąsiedzi, jednak jedyne co napawa optymizmem to solidarność i ludzka, bezinteresowna pomoc, która tak chętnie jest udzielana nieznajomym Ukraińcom – często obcym, a jednak tak bardzo bliskim naszemu sercu.

    atrybut lat handel solidarny z Ukrainą

    Handel to jeden z podstawowych filarów gospodarki w każdym kraju. W ostatnich latach z uwagi na sytuację polityczną lub materialną wielu Ukraińców zdecydowało się na opuszczenie swojego kraju. Masa z nich osiedliła się w Polsce. Ściana wschodnia naszego kraju szczególnie jest tego świadkiem. Mieszkając w Rzeszowie od kilku lat sama zauważam jak wielu ukraińskich braci i sióstr zdobyło pracę właśnie w handlu. I to jest świetna wiadomość. Sektor ten z roku na rok wciąż komunikuje o brakach pracowników i tę lukę w sporej mierze zapełniają Ukraińcy. 

    Biedronka wyciąga pomocną dłoń

    Z uwagi na agresję Rosji w stosunku do Ukrainy wiele firm próbuję wyciągnąć pomocną dłoń do ofiar reżimu Putina. To niezwykle ważne, by w sytuacjach kryzysowych nie patrzeć na portfel, a kierować się empatią i solidarnie udzielać pomocy. Na szczególną uwagę zasługuje Biedronka. I choć o tej sieci krąży wiele negatywnych opinii, to jej postawa w związku z aktualnymi wydarzeniami jest godna podziwu i naśladowania.

    Sieć Biedronka podjęła decyzję o przyznaniu wszystkim pracownikom obywatelstwa ukraińskiego zatrudnionym na umowę o pracę bezzwrotnego wsparcia finansowego w wysokości 1000 zł. To gest solidarności sieci z ukraińskimi pracownikami, szczególnie ważny dla tych, których rodziny pozostały na Ukrainie.

    Jak podaje Biedronka, sieć zatrudnia ok. 1 800 osób z Ukrainy, które codziennie obsługują klientów lub pracują w centrach dystrybucji. Bezzwrotne zapomogi losowe będą wypłacane w ramach programu „Możesz liczyć na Biedronkę”, po złożeniu przez pracownika wniosku przez stronę www.dlanaswjm.pl w szybkiej i uproszczonej procedurze. Pierwsze wypłaty w ramach tego programu trafią do beneficjentów już w przyszłym tygodniu, niemal zaraz po tym jak wpłyną pierwsze wnioski od pracowników.  

    Co więcej, Biedronka komunikuje, że pracuje nad specjalną uproszczoną ścieżką zatrudniania dla członków rodzin pracowników oraz dodatkowym wsparciem dla ukraińskich kolegów i koleżanek – wkrótce sieć przedstawi w tych sprawach szczegóły.👏

    Netto wycofuje ze sprzedaży ukraińskie produkty

    Wierzę, że za Biedronką pójdą też inne sieci, które wyciągną pomocną dłoń do pracowników z Ukrainy. Jak podaje portal Wiadomości Handlowe, kolejną siecią, która solidaryzuje się z Ukrainą jest Netto. Sieć zdecydowała się na wycofanie ze sprzedaży towarów pochodzących z Rosji i Białorusi. Wcześniej dyskonter ogłosił obniżkę cen 40 codziennych, podstawowych produktów o 30% w sklepach zlokalizowanych niedaleko wschodniej granicy. Z promocji skorzystać mogą wszyscy klienci.

    A co my – polscy kasjerzy możemy zrobić, kiedy do naszych zespołów dołączą wschodni sąsiedzi? Przede wszystkim ciepło Ich przyjąć i okazać wsparcie, szczególnie gdy początkowo widoczna będzie bariera językowa. Potraktujmy Ich dokładnie tak samo, jak my chcielibyśmy zostać potraktowani w sytuacji dla nas kryzysowej. Myślę, że nie trzeba o tym przypominać, bo wierzę że w każdym z nas znajdą się olbrzymie pokłady współczucia, empatii i chęci pomocy człowiekowi, którego dosięgła straszna tragedia. 

    A Wy jak pomagacie?

    *dochód z wyświetlonych reklam przeznaczony będzie na pomoc Ukrainie za pośrednictwem Polskiej Akcji Humanitarnej (https://www.pah.org.pl/wplac/)

    FANPAGE FACEBOOK

    Dołącz do mojej społeczności

     

    DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

    Jestem kasjerem🛒

    Archiwa

    Kasjer po świętach – urlop potrzebny od zaraz

    atrybut alt kasjer po świętach - urlop

    Wszyscy uwielbiamy wolne dni od pracy. Niezależnie jaki zawód wykonujesz – czy jesteś kierowcą, górnikiem czy tak jak ja kasjerem przerwa świąteczna lub jakiekolwiek inne święto, które powoduje, że nie trzeba iść do pracy wywołuje masę radości i uśmiechu. Nie ma co się dziwić. Każdy lubi leniuchować, a pracy wielu Polaków ma po dziurki w nosie.  Zwłaszcza taki kasjer po świątecznej gorączce zakupów…

    Jednak… Święta, święta i po świętach. Założę się, że ta jakże błyskotliwa sentencja wypowiadana była w niejednym domu. Pracownicy handlu ledwo co otrząsnęli się po tłumach klientów przed świętami, a tu kolejne super okazje zachęcają konsumentów do robienia zakupów z okazji nocy sylwestrowej, nie wspominając o zwrotach, które wynikają z nietrafionych prezentów świątecznych. No nie ma lekko, niestety.

    Miliony ludzi chcąc zdążyć z przygotowaniami z okazji tego rodzaju świąt bierze sobie urlop. Trzeba przecież posprzątać, zrobić zakupy, ugotować. Zadań jest cała masa, a natłok obowiązków może kumulować złość i frustracje. Te bardzo często wylewane są na pracownikach handlu – najczęściej na kasjerach.

    DZIEŃ PRZED WIGILIĄ

    Bo kasjer to przecież robot. Nie potrzebuje czasu na przygotowania. Ma dyżurować jak policjant i czekać aż Pani Nowak przypomni sobie, że nie kupiła jednej 🧅cebuli, której i tak nie uda jej się zużyć, bo jej mąż Stefan przypomni jej z wielkim wyrzutem, że po cebuli ma wzdęcia. A to kolejny powód do kłótni.

    NIEDZIELA NIEHANDLOWA, SIEĆ SKLEPÓW SPOŻYWCZYCH ŚWIADCZĄCA USŁUGI POCZTOWE

    Nie przyjdzie mu oczywiście do głowy, że właśnie przez takich przyjemniaczków cała masa pracowników handlu musi zapieprzać w niedzielę, bo przecież sklep spożywczy musi być otwarty 7 dni w tygodniu 24 h / dobę. Co będzie jak komuś zabraknie cebuli?

    Nie muszę chyba przytaczać historii, która wraca co roku jak bumerang – po świętach Bożego Narodzenia, czas na Sylwestra. 31 stycznia Pani Roksana o godzinie 16:48 zorientuje się, że nie kupiła rajstop i jej całą kreację ch** bombki strzelił, Sylwestra nie będzie, bo jej najbliższy, osiedlowy sklep wywiesił na drzwiach, że 31.12. ma czynne tylko do 16:00. SKANDAL!

    Być może za dużo w tym wpisie sarkazmu, ale on nie bierze się z niczego. Pracując w sklepie byłam świadkiem tylu dziwnych, wręcz niedorzecznych sytuacji, że czasami naprawdę uszy więdną, a ręce opadają. Człowiek jest prawdziwą hieną, gdy coś nie idzie po jego myśli. Klienci lubią być pępkiem tego świata, jednak na szczęście coraz więcej sprzedawców odważnie artykułuje sprzeciw wobec druzgocących zachowań konsumentów. Czasami trzeba utrzeć im nosa, ot co!

    Szczęśliwego Nowego Roku!

    CZAS NA URLOP🎈

    FANPAGE FACEBOOK

    Dołącz do mojej społeczności

     

    DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

    Jestem kasjerem🛒

    Archiwa

    atrybut alt kubek kasjera
    PRZEJDŹ DO SKLEPU

    Kasjer CHAM! Kierownik AMATOR! Z życia sklepu

    Na moim blogu w przeważającej części pojawiają się treści, gdzie bronie kasjerów i opisuję sytuacje, w których to klienci zachowują się w skandaliczny sposób. Tym razem będzie jednak inaczej. Do wpisu zainspirowała mnie sytuacją z życia wzięta...

    Jestem sobie ostatnio w markecie🐞. Czekam w kolejce do kasy. Przede mną starsze małżeństwo, które chciało kupić produkty w promocji z kartą. 

    Dosłownie tak wyglądał ten dialog. Oczy wyskoczyły mi niemal z orbit, bo o ile zawsze staję w obronie kasjerów i raczej opowiadam historie, w których to klienci zachowują się w sposób niewłaściwy, tak tutaj sytuacja była totalnie odwrotna. 

    Stoję i czekam, obserwując kasjera, który widać, że niedługo 🧨wybuchnie. Jego zachowanie świadczy o tym, że ten dzień zdecydowanie nie należy do niego. Wreszcie kończy obsługiwać starsze małżeństwo, wręczając paragon i ledwo wyduszając z siebie krótkie: „Do widzenia!”

    Starsza Pani nie odchodząc od kasy, analizuję paragon. Coś szepcze do męża aż w końcu kieruję bardzo spokojnym i uprzejmym tonem zdanie do kasjera:

    DRAMAT! Jakość obsługi klienta właśnie osiągnęła poziom mułu i bagna. Tym bardziej, gdy stojąc w kolejce dokładnie słyszałam, jak klientka przed rozpoczęciem kasowania, informowała kasjera o dwóch kartach.

    Kasjer dzwoni po kierownika. Kierownik przychodzi i okazuje się być  jeszcze większym chamem niż sam kasjer.

    Zakłopotana klientka nie zdołała już nic z siebie wydusić. Kierownik przyjął zwrot (łaski nie zrobił). O słowie PRZEPRASZAM z ust kasjera lub kierownika mogłam sobie tylko pomarzyć.

    Klientka jakby przestraszona, zaczyna podawać nr telefonu przypisany do karty.

    Serio?! Dzięki takiej obsłudze wcale się nie dziwię, że wciąż powielany jest stereotyp kasjera, który z wielkim fochem, jakby za karę siedział na kasie i obsługiwał klientów. Ja rozumiem, naprawdę gorszy dzień. Sama nieraz go mam i nawet jeśli czuję się zdenerwowana, to przynajmniej staram się zachować resztki przyzwoitości. 

    Domyślam się, że praca w tak wielkim molochu to prawdziwa orka na ugorze. Widzę za każdym razem, gdy tam jestem, jak pracownicy tej sieci ZAPIEPRZAJĄ (przepraszam za kolokwializm, ale inaczej nie da się tego określić), jednak poziom zmęczenia i sfrustrowania nie powinien nigdy odbijać się na klientach.

    Odnoszę także wrażenie, że jaki kierownik – tacy pracownicy i to jego winie za tę sytuację. To on powinien załagodzić „spór”, a kasjer powinien dostać słowną reprymendę na zapleczu. Niestety, słabych kierowników, którzy pozbawieni są jakichkolwiek umiejętności zarządzania jest coraz więcej. Takimi łatwiej jest sterować i to jest przykre, bo niestety to odbija się zawsze nie tylko na załodze sklepu, ale też na jakości obsługi klienta.

    FANPAGE FACEBOOK

    Dołącz do mojej społeczności

     

    DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

    Jestem kasjerem🛒

    Archiwa

    Kasjer o grzechach klientów. To sklep, a nie wysypisko!

    Czas ucieka nieubłaganie. Dopiero był początek maja, dlatego ciągle tkwiło we mnie przekonanie, że: “Eee, Beata spokojnie, masz jeszcze cały miesiąc na napisanie czegoś na bloga”. I tak zostały raptem 2 dni do końca miesiąca, a ja wciąż nie mam ani pomysłu, ani gotowego tekstu i tak naprawdę CZASU,  a nie mogę przecież zawieść siebie i założenia, które udaje mi się od ponad 2 lat realizować. Tak więc spinam tyłek i biorę się do roboty – bez zbędnych wymówek!

    Wreszcie mnie natchnęło. Pisałam już o tak wielu aspektach pracy w handlu, że uwierzcie, czasem ciężko wpaść na coś, co nie będzie odgrzewanym 🥩kotletem (oczywiście schabowym – swoją drogą moim ulubionym!) Kasjer o grzechach klientów 

    To o czym napiszę, nie będzie na pewno niczym odkrywczym dla samych kasjerów i pracowników sali sprzedaży. Jednak może to zaskoczyć osoby spoza handlu, a jednocześnie nakreślić im dobre wzorce zachowania podczas robienia zakupów. Życzyłabym sobie, aby każdy klient miał w sobie wypracowane pewne normy i standardy, dzięki którym nigdy więcej, nie będę musiała opisywać absurdalnych zachowań.

    Nie lubię chodzić po sklepach. Odkąd pracuję w handlu, można nawet powiedzieć, że znienawidziłam zakupy. Jednak pewnych rzeczy nie przeskoczę i kilka razy w tygodniu muszę odwiedzić choćby sklep spożywczy. Gdy wcielam się w rolę klienta, jakby z automatu zachowuję się jak typowy pracownik tego sklepu. Nie przejdę obojętnie obok porozrzucanych foliowych reklamówek lub t-shirtu, który akurat zsunął się z wieszaka i leży na podłodze i po którym właśnie depcze jakaś małolata, którą stać nawet na drwiący komentarz rzucony do koleżanki:

    No może i mają, ale szanowny konsumencie – to Ty ten syf uczyniłeś. Depczesz po białej koszulce, która jest własnością sklepu i nie przyjdzie Ci nawet do głowy, aby ściągnąć choć na chwilę tę jakże ciężką 👑koronę ze swej szanownej głowy i zachować się, jak CZŁOWIEK, odkładając ją na wieszak. Sklep odzieżowy jest fenomenalnym miejscem, w którym można zaobserwować całą gamę patologii. Pracowałam kiedyś w jednym z nich i to co można zastać w przymierzalniach, to czasami przechodzi ludzkie pojęcie. Klienci mają jakieś mylne przeświadczenie, że jeśli nie są u siebie to wolno im wszystko, bo przecież KLIENT NASZ PAN. Nic bardziej mylnego! To, że zostawiasz swoje pieniądze w sklepie, nie upoważnia Cię do tego, abyś w nim bałaganił i nie szanował dostępnych tam produktów. 

    Pani w eleganckim garniturze. Czuć od niej piękną i zdecydowaną woń perfum, a jej głowa nosi się wysoko i dumnie. Wybrała się na popołudniowy shopping i rewiruje każdy centymetr sklepu. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że ubrania, których dotyka i przymierza do siebie, traktuje jak zwykłe szmaty. Zdjąć z wieszaka koszulkę – nie problem. Założyć ją z powrotem i odwiesić na swoje miejsce – zdaje się być wspinaczką na 🗻Kilimandżaro. I tak odkłada na półkę z jeansami wieszak, a koszulkę rzuca na stojak. Nie trzeba długo czekać, aby inny klient tę koszulkę strącił (nieświadomie) i żeby małolata (o której pisałam wyżej) właśnie ją podeptała.

    To samo tyczy się sklepów spożywczych. Dział warzywa i owoce, a tam dostępne jednorazowe rękawiczki i siatki dla klientów. Standardem już są kosze, do których można zużytą rękawiczkę wyrzucić, ale po co to robić, skoro można ten plastik rzucić na jabłka i iść dalej, aby nasyfić w innym miejscu. Nie trzeba daleko szukać. Oto Pan X. który choć dorósł już dawno, jak dziecko musi tu i teraz (w sklepie) otworzyć napój i go wypić. Widać, że spragniony, bo łyka płyn na raz. Dobrze, że nie zapomniał pustej butelki włożyć do koszyka i za nią zapłacić. Szkoda natomiast, że zapomniał, że kompletny produkt zawiera także nakrętkę, którą zostawił na palecie z papierem toaletowym. Przecież są pracownicy, to po księciu posprzątają.

    Hitem są sytuację, gdzie klient wchodzi do sklepu z jakimś jedzeniem zakupionym w innym miejscu. Konsumuje go na sali sprzedaży, poczynając dalsze zakupy. I tak np. jabłko – a właściwie jego pozostałość, czyli ogryzek zostaje przez niego wrzucony do koszyka zakupowego – to taki napiwek dla kasjera, jakby jeszcze ktokolwiek miał jakieś wątpliwości.

    Koszyki lub wózki zakupowe to przydatna rzecz. Fajnie, gdy są pod ręką zaraz tuż przy wejściu. Wtedy tak łatwo i przyjemnie robi się zakupy. Każdy sklep ma wydzielone miejsce, w którym wg pewnych NORM powinno się odstawiać koszyk lub wózek po zakończonych zakupach. Ale po co się fatygować i wjechać wózkiem w wózek lub odstawisz koszyk na koszyk, skoro jest tyle wolnej przestrzeni. Zostawię koszyk na środku (najlepiej pod nogami innych klientów), a wózkiem wyjadę w najbardziej odległą część parkingu i go tam porzucę. Przecież tabuny pracowników aż proszą się, aby po królowych i królach posprzątać. Nigdy tego nie zrozumiem, naprawdę!

    Oczywiście, żeby nie demonizować… Nakreślone przeze mnie wyżej sytuację stanowią pewien procent konsumentów. Na całe szczęście istnieje też całkiem spora część osób, których kultura i obycie powodują, że potrafią oni doskonale odnaleźć się w społeczeństwie i odegrać jakże trudną rolę klienta, jednocześnie nie pozostawiając po sobie rozczarowania w oczach tych, którzy na co dzień są stałymi widzami komedii i dramatu.

    Dla takich klientów – warto być kasjerem.👍 

    Warto wrócić do korzeni i odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki jest cel mojego bloga. To właśnie ciągła edukacja społeczeństwa i ukazywanie pewnych zachowań, z którymi pracownicy handlu muszą się mierzyć w swojej pracy. Nie chodzi tutaj o nieustanne narzekanie na klientów i mówieniu o nich wyłącznie w złym tonie. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Chcę wierzyć, że niektórzy może są nieświadomi  i uważają, że czynią dobrze. Czasami wystarczy zwrócić na coś uwagę, a nóż coś się zmieni w myśleniu i w nawykach. Oby tylko na lepsze.🤞

    FANPAGE FACEBOOK

    Dołącz do mojej społeczności

     

    DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

    Jestem kasjerem🛒

    Archiwa

    Współczesny kasjer: redukcja etatów, presja czasu

    To będzie nieco inny wpis, tym razem być może strzelę sobie w stopę, ale to ważne, żeby zacząć uświadamiać sobie, że czasem nasze zachowanie, na pozór niewidoczne – może zostać zauważone… najgorzej, gdy dostrzeże je klient. Darku, dziękuję że do mnie napisałeś. I choć znamy się kupę lat, to jeszcze nigdy nie mieliśmy okazji pogadać o klientach w odniesieniu do bloga. A to ciekawe, gdy moi znajomi sprzed lat, odzywają się do mnie, by właśnie o tym pogadać – fajnie, zawsze to jakaś forma kontaktu, ale do sedna.

    Mam sporo przemyśleń, które związane są z tym, jak zachowujemy się w pracy. I to nie chodzi wyłącznie o handel. Mam wrażenie, że tak jest wszędzie. Każdy bywa przepracowany, a natłok obowiązków potęguje jeszcze bardziej niechęć i być może czasem nieadekwatne komentarze.

    Po odczytaniu Jego wiadomości miałam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiałam Darka frustrację, bo idąc na zakupy każdy chciałby po prostu kupić to co chce bez zbędnych komentarzy obsługi sklepu. To w oczywisty sposób mało profesjonalne, gdy obsługa wypowiada takie teksty, tym bardziej, gdy zawierają one wulgaryzmy. Na takie komentarze (w ramach odreagowania) można pozwolić sobie na zapleczu, tak aby nikt tego nie słyszał. W moim odczuciu niedopuszczalne jest to, aby prawić takie tezy w obecności klientów. To bardzo źle rzutuje nie tylko na osobę, która je wypowiada, ale także na wizerunek całej firmy – należy pamiętać, że każdy z nas reprezentuje jakieś logo i to od nas głównie zależeć będzie, jak dana firma będzie postrzegana przez osoby z zewnątrz. W kontrze do tego, chciałabym jednak zwrócić uwagę na jedną kwestię.

    Richard Branson – brytyjski przedsiębiorca, miliarder i twórca Virgin Group twierdzi:

    Klienci nie są najważniejsi. Pracownicy są najważniejsi. Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów.

    I to jest święta prawda. Nie będzie dobrych pracowników, jeśli warunki w jakich przychodzi pracować pozostawiają wiele do życzenia. Redukcja etatów, zwiększenie wachlarza obowiązków, nieustanna presja – oto z czym współczesny kasjer / sprzedawca / konsultant musi się mierzyć. To stało się pewnego rodzaju normą. Niestety, prezesi czy dyrektorzy wielkich przedsiębiorstw zapominają, że takie działanie na pewno przełoży się na gorszą jakość obsługi klienta, a z czasem nawet jej brak. To rodzi frustracje, poczucie ciągłego niezadowolenia – liczy się ilość, a nie jakość i to jest PRZYKRE. Choć na co dzień jestem etatowym kasjerem, to po godzinach wcielam się w klienta. Nie trzeba rozległych analiz, by wysnuć wniosek, że właściwie w każdym, większym sklepie widoczny jest chaos. Palety, kartony, wózki widłowe na środku alejki – brak rąk do pracy. Oto współczesny sklep na miarę XXI w. Jest to mało komfortowa sytuacja zarówno dla pracowników, jak i dla klientów. Winę takiego stanu rzeczy ponosi zawsze centrala – nie dany pracownik, o czym warto pamiętać. Nie sztuka zredukować etaty do minimum. To zawsze będzie się równać z nieporządkiem i złą organizacją pracy. 

    Z drugiej jednak strony należy wziąć też pod uwagę czynnik ludzki. Byłbym obłudna, gdybym powiedziała, że zawsze – każdego dnia wypełniam swoje obowiązki w należyty mi sposób. Nie mam na myśli migania się od pracy, bo tego raczej w handlu zrobić się nie da, tym bardziej, gdy jest się takim cholerykiem jak ja, którego wprost do szewskiej pasji doprowadza nieład panujący na zapleczu lub na sklepowych półkach.😉Chodzi mi głównie o to, że natłok klientów, potrafi czasem mocno nadszarpnąć nasz stan psychiczny i wtedy mogą dziać się cuda. Wszystko oczywiście zależy od tego, jak radzimy sobie ze stresem i emocjami. I tak jest wszędzie – nie tylko w handlu. Nasza praca jest szczególnie narażona na ocenę, gdyż nie jest to tylko np. zwykłe układanie produktów na półkach, ale nieustanne obcowanie z klientami. Chciałabym mimo wszystko zrozumieć kobietę, która w tak niedopuszczalny sposób zwróciła się do swojej koleżanki po fachu. Prawdopodobnie ten komentarz miał zostać usłyszany tylko przez pracowników sklepu, jednak stało się inaczej. 

    Myślę, że warto wyciągnąć z tej sytuacji wnioski na przyszłość. Jeżeli czujemy, że po prostu mamy słabszy dzień, wszystko nas irytuję – no losie, jesteśmy tylko ludźmi! – to zejdźmy na zaplecze, wystosujmy kilka soczystych epitetów sami do siebie lub do zaufanego nam człowieka, tak by powrót na salę sprzedaży nie musiał przynieść nam kłopotów i być może niepotrzebnego wstydu. A Tobie Darku w imieniu tamtej dziewczyny – dziękuję, że nie poszedłeś na skargę. W tym wypadku, byłoby to całkowicie uzasadnione, wszak niektórzy klienci lubią pisać donosy z byle powodu…

    Gadżety kasjera🛒

    Kubek kasjera Jestem bohaterem bo jestem kasjerem!
    Kubek: Jestem bohaterem, bo jestem kasjerem
    Kubek kasjera Królowa na kasie jest tylko jedna
    Kubek: Królowa na kasie jest tylko jedna!
    atrybut alt kasjer jestem kasjerem
    Kubek: Kasa nieczynna, bo kawa stygnie
    kubek kasjera
    Kubek: Najlepszy kasjer na zmianie
    kubek kasjera
    Kubek: Jestem kasjerem i jest mi z tym dobrze
    Kubek jestem kasjerem
    Druga strona kubków - logo Jestem kasjerem
    Smycz na identyfikator z nadrukiem sublimacyjnym
    torba bawełniana zachowaj dystans
    Torba zakupowa bawełniana
    Długopisy jestem kasjerem
    Maseczka ochronna (bawełniania)
    Opaska silikonowa z tłoczeniem

    FANPAGE FACEBOOK

    Dołącz do mojej społeczności

     

    DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

    Jestem kasjerem🛒

    Archiwa

    Praktyczny poradnik fatalnego klienta w 26 punktach

    Wpis ten, jest kolejnym wpisem gościnnym. Tym razem autorzy, poprosili o anonimowość. Chcę jednak podkreślić, że Ich wspólne dzieło jest fenomenalne, a jeżeli ktoś pozbawiony jest poczucia humoru – proszę o wyłączenie tej strony. Nie potrzebuję tutaj wylęgarni frustratów. 😉 

    UWAGA: poniższy tekst ma wydźwięk wyłącznie satyryczny i nie ma na celu urażenia kogokolwiek!

    1. Wejdź do sklepu, nie witając się z nikim. Olej „dzień dobry” sprzedawcy. Mrucz półsłówka pod nosem, a zapytany po raz kolejny o to samo, zaprezentuj swoją imponującą skalę głosu, narzekając donośnie na nieuprzejmą i niekompetentną obsługę.

    2. Ostentacyjnie machaj kasjerowi pieniędzmi przed nosem, gdy ten obsługuje jeszcze inną osobę. Niech wiedzą, że Cię stać!

    3. Rzucaj pieniędzmi w kasjerkę. Przecież pozbiera.

    4. Zaraz po otwarciu sklepu, kup pierdołę za 2.49 zł. Rzuć banknotem stuzłotowym o blat. Odegraj scenkę dantejską pt. „ALE JAK TO NIE MACIE WYDAĆ?!”

    5. Po zakończeniu poprzedniego punktu, przypomnij sobie o gumach do żucia za 3.29 zł. Rzuć w kasjerkę wydaną ci przed chwilą pięćdziesiątką.

    6. Kulturę zostaw w domu, nie potrzebujesz jej przecież na zakupach. Do sprzedawcy zwracaj się tylko per ty i wyłącznie w trybie rozkazującym.

    7. Głośno oświadczaj swojej latorośli, że jak nie będzie się uczył to skończy na kasie, jak ten pan. Upewnij się, że kasjer to słyszy. Rozkoszuj się jego smutną miną, kiedy wspomina swoje trzy z trudem ukończone fakultety i obronioną magisterkę. 

    8. Pamiętaj, że będąc w sklepie ze swoją progeniturą, nie powinieneś jej ograniczać. Niech pobiega, pokrzyczy, postrąca rzeczy z półek. Rozbiło kosmetyki za łączną kwotę równowartą połowie twojej wypłaty? Oj tam oj tam, to przecież tylko dziecko. 

    9. Bądź święcie zbulwersowany, że pół godziny przed zamknięciem sklepu nie ma już świeżego pieczywa, a to, które jest, nie opuściło pieca przed chwilą.

    10. Domagaj się prywatnego numeru do kierownika, dobrze wiesz, że infolinia nie odbierze po raz dziesiąty tego samego frustra… to znaczy, zirytowanego klienta.

    11. Narzekaj absolutnie na wszystko. Bułki za suche, owoce za miękkie, warzywa za mało dojrzałe, z mięsem też coś nie tak. Domagaj się niekończącej się wymiany towarów, po czym ureguluj zawrotny rachunek na kwotę 3.29 zł.

    12. Zrób dokładnie to samo, uprzedzając wcześniej pytaniem: „A bo ja wiem, co mi pani poleci?”

    13. Pytaj o skład/pochodzenie/historie życia dziesięciu różnych produktów, a po usłyszeniu satysfakcjonującego Cię długością elaboratu stwierdź, że jednak nie jesteś zainteresowany.

    14. Będąc trzeci w kolejce, domagaj się otwarcia drugiej kasy w trybie natychmiastowym, bo strasznie Ci się spieszy. Wychodząc ze sklepu idź spacerkiem na przystanek, zatrzymując się by odpalić fajkę.

    15. Widząc, jak kasjerka obsługuje właśnie kogoś przy kasie, zażądaj podania sobie piw z lodówki. Nic z tego, że to sklep samoobsługowy. I tak jej za to płacą.

    16. Na dosłowną chwile przed zamknięciem, idź na spore zakupy, bo przecież nie ma nic na śniadanie. Informacje obsługi o zamknięciu zignoruj, bo i tak Cię nie wyrzucą. Rób zakupy bardzo powoli.

    17. Zacznij oskarżać kasjera o brak towaru, którego nigdy w sklepie nie było. Zażądaj dodatkowo rozmowy z kierownikiem, bo inaczej pójdziesz gdzie trzeba, by załatwić ten sklep.

    18. Gadając przez telefon w najlepsze podejdź do kasy, rzuć prośbę o fajki i pięćdziesiąt złotych na ladę. Ignoruj pytania ze strony kasjera, bo plotki są ważniejsze od jakiejś płotki. Po przebiciu paragonu, weź fajki do ręki i naubliżaj kasjerowi, bo dał Ci złe i na dodatek pewnie sprzedał droższe.

    19. Wejdź do sklepu i poproś o setkę wódki. Zapytany o dowód osobisty powiedz, że masz to gdzieś i chcesz fajki. Na info o procedurach, odpowiedz że procedurę to Ty zrobisz, jak zadzwonisz na policję i dodatkowo poczekasz sobie aż ten kasjer wyjdzie i skończy prace.

    20. Widząc na terminalu odmowę, związaną ze zbyt małą ilością gotówki powiedz kasjerowi, że to Jego wina i nie umie go obsłużyć, a pewnie dodatkowo i tak Ci ściągnął pieniądze z konta. Powiedz, że wrócisz z policją i kontrolą i rzuć w ścianę alkoholu przedmiotem, który chciałeś kupić. Pokaż w końcu, kto tu rządzi.

    21. Na dworze minusowa temperatura. Wchodząc do sklepu zaczynasz się wściekać na kasjerkę za to, że ma włączone ogrzewanie, a Tobie się robi za ciepło i za chwilę się spocisz i Ciebie zawieje, jak wyjdziesz.

    22. Widząc, że kierownik przyjmuje dostawę, wchodzisz do sklepu, jak pan na włości. Na informację, że sklep otwarty od siódmej, odpowiedz że drzwi są otwarte i nie ma informacji o godzinach pracy. Zaprowadzony pod drzwi, z kartką pod nosem, odpowiadasz że nic nie widać i wychodzisz obrażony.

    23. Krążąc po sali piszesz romantyczne poezje do dziewczyny. Zrzuć piwo ze stojaka i idź do kasy z zakupami. Gdy kierownik każe doliczyć do rachunku zbite piwo, to mówisz że nie zapłacisz i co ci teraz zrobią?

    24. Żądaj napoczęcia nowej partii produktu. Zawsze.

    25. Wejdź do sklepu z koleżanką, której nie widziałaś całe dwa miesiące i przez kwadrans głośnym tonem wymieniajcie się intymnymi nowinkami ze swojego życia. Dodatkowe punkty za pieluchy, kupy, nietrzymanie moczu i wizytę u proktologa.

    26. Poproś o podanie Ci jednej sztuki/plasterka/kawałka z każdego posiadanego przez sklep w asortymencie produktu na wagę. Mrucz pod nosem, że trwa to strasznie długo.

    Autorzy: Pokrzywa i Rafał

    Ty także możesz współtworzyć tego bloga! Jeżeli tylko masz ciekawą historię z sali sprzedaży, z którą chciałbyś się ze mną podzielić, napisz do mnie! (Historia może być opisana zarówno z perspektywy kasjera, jak i klienta). Istnieje duża szansa, że nawiąże z Tobą kontakt, a Twój wpis trafi na bloga. Poniżej załączam formularz kontaktowy. 

      Jesteś tu nowy? Poznaj moją kasjerską historię:
      – Jestem kasjerem i zakładam bloga!

      FANPAGE FACEBOOK

      Dołącz do mojej społeczności

       

      DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

      Jestem kasjerem🛒

      Archiwa

      Typy kasjerów – zdejmij maskę kasjerze!

      W ostatnim wpisie, mogliście przeczytać o tym, w jaki sposób postrzegam klientów. Podzieliłam ich na kilka typów, które w moim odczuciu występują najczęściej i są najbardziej charakterystyczne – kto nie zdążył jeszcze przeczytać, zachęcam do nadrobienia (KLIKNIJ TUTAJ). Już w czasie tworzenia poprzedniego wpisu, jakby z automatu, przyszła mi myśl, że to trochę niesprawiedliwe i nawet może  krzywdzące z perspektywy klienta, gdy próbuję go wcisnąć w określone wzorce zachowania. Nikt nie lubi, gdy się go ocenia lub kategoryzuje. Oczywiście dodać muszę, że typy klientów to wpis humorystyczny, który w krzywym zwierciadle przedstawia codzienność na sali sprzedaży. 

      Dla jasności… nie tłumaczę się z poprzedniego wpisu, bo komuś się on nie spodobał. Wręcz przeciwnie, odbiór był bardzo pozytywny. Chciałam jednak zrobić pewien wstęp do tego, co przeczytać będziecie mogli za chwilę.

      – to właśnie ta myśl, towarzyszyła mi nieustannie, podczas tworzenia poprzedniego wpisu. I choć broniłam się przed nią, jak tylko mogłam, to i tak wciąż siedziała mi w głowie i nie wyjdzie z niej dopóki tego nie zrobię. Także wybaczcie mi. Wiem, że mogę sobie strzelić tym wpisem w kolano, gdyż większa część moich odbiorców to właśnie kasjerzy, ale podejmuję się wyzwania. Wpis ten tworzę na bazie własnych doświadczeń, bo przecież do licha, ja też jestem klientem. Przyznaje także, że niektóre zachowania dostrzegam w sobie, więc biję się niestety w pierś i od dzisiaj rozpoczynam pracę nad sobą, aby stać się kasjerem na medal.🥇  No to zaczynamy!

      1. Kasjer - automat.

      To typ kasjera, który ze względu na swój charakter pracy, występuje chyba najczęściej. Spotkać go można dosłownie wszędzie – w kinie, w spożywczym lub na poczcie. Klienta traktuje bardzo oschle i z automatu. W jego mimice nie dostrzeżemy życzliwego uśmiechu. Ma być szybko! Klient, za klientem – to jego całodniowy cel. Jest zapowiedzią kas samoobsługowych, a pracę traktuje bardzo zadaniowo. Nie ma czasu na spontaniczny żart z klientem. Choć to przykre, kasjer jak automat stał się trybikiem w olbrzymiej maszynie zwanej handlem. I tutaj na myśl przychodzi mi coś, co mi osobiście zdarza się bardzo często. W szczególności, gdy w kolejce ustawiło się sporo osób oczekujących do kasy… Podchodzi klient i niepytany o kartę lojalnościowa, sam mi ją wręcza. Ja ją z automatu skanuję i oddając mu ją, rozpoczynam znaną wszystkim formułkę:

       – mina klienta jest wtedy bezcenna. Totalnie nie wie co powiedzieć, patrzy się na swoją dłoń, w której trzyma kartę lojalnościową i próbuję tłumaczyć, że przed chwilą ją właśnie zeskanowałam. Na szczęście w porę się reflektuję i przepraszam go za swoje roztargnienie. W takiej sytuacji zawsze staram się wyjść z uśmiechem, żeby klient nie pomyślał, że ma do czynienia z kretynką. 🤭 To kolejny dowód na to, że powielane schematy (w tym wypadku obsługa kasowa) przyczynia się do wyrobienia nawyków, które często przekładają się na niski poziom obsługi. Niemniej wciąż utrzymuję, że uśmiechem i pozytywnym nastawieniem można wybrnąć z każdej sytuacji. 

      2. Kasjer - ignorant.

      Zdarzyło mi się kilka razy robić zakupy, podczas gdy personel prowadził ze sobą rozmowy o życiu prywatnym. Uwierzcie mi, nie wygląda to zbyt dobrze. I choć wiem, że jesteśmy tylko ludźmi i czasem każdy ma potrzebę opowiedzenia o swoich problemach koleżance z pracy… zawsze można zrobić to na zapleczu. A jeżeli już na sali sprzedaży, to błagam nie przy kliencie. Nie tak dawno robiłam zakupy w moim ulubionym sklepie (swoją drogą nie odważyłam się jeszcze na to, aby wręczyć pracownikom tego sklepu wizytówki JK, przyznam że z tego sklepu czerpie sporo inspiracji 😃)…

      Za kasą stały 2 dziewczyny, jedna wykładała towar, druga kasowała produkty. Nie należę do klientów, którzy gdy nadchodzi ich kolej, głośno przypominają o swoim istnieniu. Chciałam skorzystać z opcji wypłaty gotówki, bo pobliski bankomat niestety był nieczynny, dlatego zwyczajnym tonem próbując nawiązać choć minimum kontaktu wzrokowego rozpoczęłam:

      Dziewczyny za kasą w dalszym ciągu gderały w najlepsze. Kasjerka zeskanowała wszystkie moje produkty, a gdy przyszedł moment zapłaty uzyskałam kwotę całego rachunku. Włożyłam więc kartę do terminala (wymóg podczas wypłaty gotówki), po czym otrzymałam paragon i na koniec:

      A gdzie moje 100 zł? Nie odchodzę więc od kasy i kulturalnie zadaje pytanie, co z moim cashbackiem, a kasjerka jakby z księżyca oznajmia, że nie wiedziała że chcę wypłacić pieniądze. No tak, jak mogła wiedzieć, skoro zajęta była opowiadaniem o swoim synku? Dla sprostowania – nie jestem idealnym kasjerem i też zdarza mi się prowadzić rozmowy z koleżankami na sali sprzedaży. Niemniej, zawsze gdy widzę w pobliżu klienta, przerywam, bo po pierwsze nie chcę, żeby wiedział o czym opowiadam (jeżeli są to moje sprawy osobiste to tym bardziej), a po drugie to jest okropnie nieprofesjonalne. Bądźmy profesjonalni w tym co robimy, tym bardziej gdy jest to praca za kasą. Tylko w ten sposób możemy odczarować stereotyp kasjera. Uwierzcie, że obsługa na wysokim poziomie potrafi wywrzeć niesamowite wrażenie i raz zapamiętana może przynieść pozytywną odpowiedź zwrotną w postaci: 

      … aż serce rośnie.💓🧡💛💚💙💜

      3. Kasjer - skaner.

      Jakby to ująć, żeby nikogo nie urazić? Myślę, że w gruncie rzeczy nie ma w tym nic złego, ale jakby się tak głębiej nad tym zastanowić to tkwi w tym pewien ułamek dyskryminacji. Kasjer – skaner, to nie tylko osoba, która skanuje produkty. Ona także skanuje klienta, często od stóp do głowy. Zwraca uwagę na ubiór, postawę, sposób poruszania się klienta, by po obsłudze jegomościa poplotkować na jego temat z pierwszą lepszą napotkaną koleżanką. 

      Przyznać się, komu chociaż raz się zdarzyło? No właśnie… Osobiście rzadko kiedy przyglądam się klientom w taki sposób. Ogólnie mam problem z zapamiętywaniem i gdy podejdzie do mnie koleżanka i stwierdzi: “Ale modowego świra przed chwilą obsługiwałaś” – nie jestem w stanie jej przytaknąć, bo najczęściej nie wiem o co chodzi. Po drugie, uważam że to nie jest ok, bo przecież każdy może mieć swój styl i takie powierzchowne oceny zawsze wzbudzały we mnie negatywne odczucia. Po prostu staram się nie szufladkować, a niektórzy robią to po mistrzowsku. 

      4. Kasjer 55+

      Żeby nie było, że kasjer to zło wcielone, opowiem o kategorii, która przypadła mi do gustu najbardziej. Bardzo szanuję starszych od siebie ludzi. Uwielbiam ich mądrość życiową, jednak w sklepie ich życiowe zmęczenie jest bardzo widoczne. Oczywiście wszystko zależy od nastroju w danym dniu, więc niekoniecznie jest tak, że to doświadczenie przyczynia się do wypalenia zawodowego. Nie tak dawno miałam sytuację, w której to robiłam zakupy w moim drugim ulubionym sklepie (tak, mam same ulubione sklepy, wszystkie kocham, żadnym nie gardzę.)🙃

      Jeżeli mam wybór, to zawsze podchodzę do Pani 55+, bo jakoś mi tak milej, tym bardziej że wiem, jak bardzo praca w handlu daje się we znaki, dlatego staram się zawsze pozostawić takiemu kasjerowi jakieś miłe słowo. Kasjer 55+ niestety tego dnia nie był w dobrej formie, ale takiemu kasjerowi wybacza się wszystko❗ Zakupy robiłam rano jeszcze przed pracą (zmiana 12 h). Późnym popołudniem sytuacja się obróciła o 180 stopni. Kasjer 55+ przyszedł do mojego sklepu na zakupy. Jakie było jego zdumienie, gdy zobaczył mnie za kasą. Przez chwilę nawet się speszył, przypominając sobie naszą transakcję. 

      Przełamanie lodów było potrzebne. Od tamtej pory, można powiedzieć, że jesteśmy dobrymi znajomymi i gdy robimy u siebie wzajemnie zakupy, zawsze zostawimy sobie dobre słowo. Po co o tym piszę? A no po to, by zawsze, ale to zawsze brać pod uwagę to, że każdy jest tylko człowiekiem i każdy ma prawo do chwili słabości. Nie ma ludzi idealnych, a każdy błąd można naprawić. Wystarczy chcieć. Takie banały, ale jakże ważne w życiu. Co do kasjerów 55+. Uważam, że należą się Im jakieś 📌ordery wytrwałości, za lata przepracowane w sektorze handlu. To niezwykle ciężka praca, nie tylko fizyczna, ale obciążająca także psychicznie. I to komunikuję głośno i zwracam się przede wszystkim do młodych osób, które za nic mają kasjerów, a tym bardziej nie szanują ludzi starszych. Pamiętajcie, że karma zawsze wraca. 

      Na dzisiaj to tyle. W głowie mam jeszcze kilka pomysłów, ale to może innym razem. Mam nadzieję, że tym wpisem żaden kasjer nie poczuje się urażony, ale nie może tak być, że na moim blogu to zawsze klient jest po złej stronie mocy.🥊

      Kolejny wpis planuję dopiero w grudniu – wybaczcie, ale praca na etacie + prowadzenia bloga są strasznie wyczerpujące. Aktualnie, jeżeli śledzicie moją aktywność, jestem na etapie projektu 🎥świątecznej piosenki kasjerskiej. Bądźcie na bieżąco, bo jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jej premiera wraz z teledyskiem odbędzie się 1 grudnia 2019 r. O kulisach całego projektu zamierzam napisać właśnie w kolejnym wpisie. 

      A czy w Was jest jakiś nieidealny pierwiastek kasjera? Koniecznie napiszcie mi o swoich słabościach.💬 Ciekawi mnie, czy macie jakieś przemyślenia na swój temat i czy próbujecie jakoś radzić sobie z nerwami, które na pewno towarzyszą w każdym dniu naszej pracy za kasą.

      P.S. Dziękuję za każdą wiadomość i Wasz niepokój związany z niedziałającą grupą Jestem kasjerem. Niestety, nie mam żadnego wpływu na to, kiedy Facebook uraczy mnie zdjęciem blokady, która została nałożona z nieznanych mi przyczyn – pozdrawiam życzliwych. Jeżeli problem się nie rozwiąże – założę nową, o czym będę Was informować. 

      Jesteś tu nowy? Poznaj moją kasjerską historię:
      – Jestem kasjerem i zakładam bloga!

      Zajrzyj także do wpisów gościnnych innych kasjerów:
      https://jestemkasjerem.pl/wpisy-goscinne/

      Masz ciekawą historię z sali sprzedaży? Napisz do mnie, a całkiem możliwe, że trafi ona na bloga, jako wpis gościnny.

        FANPAGE FACEBOOK

        Dołącz do mojej społeczności

         

        DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

        Jestem kasjerem🛒

        Archiwa

        Na pierwszy rzut oka: klient buc, świr i bezczelny?

        atrybut alt jestem kasjerem

        Wpis ten dedykuję wszystkim Klientom...

        Podchodzisz do kasy i bez słowa oczekujesz szybkiej transakcji. Nie uraczysz mnie spojrzeniem i automatycznym uśmiechem. Nigdy nie wiem, jak mam się wtedy zachować. Wyczuwam bowiem, że taka transakcja powinna być niema. Nie mogę jednak tak postąpić. Każdy klient, to kolejno wypowiedziane formułki zdań, które niczym mantra wybrzmiewają z ust kasjera, tylko po to by dopełnić procedury obsługi klienta. BUC. Zawsze jako pierwsze skojarzenie na niemego klienta przychodzi mi słowo: BUC. Swoją drogą to taki śmieszny, trzyliterowy wyraz. Ale jak inaczej określić kogoś, kto nie potrafi nawet odpowiedzieć na “dzień dobry”? Odchodzisz od lady, zabierając produkty i kierujesz się do wyjścia. Bez słowa pożegnania wychodzisz. A ja jeszcze przez chwilę stoję przy kasie i zastanawiam się, co jest z ludźmi nie tak oraz gdzie podziały się dobre maniery i i kultura osobista.

        Kojarzę Cię. Jesteś częstym gościem w naszym sklepie. Nieco częstszym niż potrzeby przeciętnego klienta. Nie zawsze przychodzisz po zakupy. Obsługa sklepu wymienia między sobą znaczące spojrzenia. W ten sposób sygnalizuje, że na sali sprzedaży jest ktoś, przed kim należy uciekać. Jednak nie wszyscy mogą schować się w pomieszczeniu służbowym. Jeden kasjer musi zostać na posterunku. To było pewne, że podejdziesz do mnie i kolejny raz (myślę, że już tysięczny) zapytasz o to samo – o to, co zwykle. Wyprzedzam Twoje pytanie i odpowiadam bez zawahania, doskonale wiedząc, że i tak w żaden sposób nie wykorzystasz uzyskanej informacji. ŚWIR. Zawsze wtedy, przychodzi mi na myśl słowo: ŚWIR. Bo jak inaczej określić kogoś, kto minimum 4 razy w tygodniu przychodzi do sklepu, tylko po to, by zaczepić kogoś z obsługi i zadać mu wciąż powtarzające się pytania? Gdy wreszcie wychodzisz, reszta załogi z uśmiechem na twarzy współczuję mi, że akurat dzisiaj wypadło na mnie. A Ty zapewne tu wrócisz jutro lub pojutrze – a my jak zwykle będziemy gotowi.

        Nie widzę Cię jeszcze, ale słysze z drugiego końca sklepu. Bawię się więc w detektywa i podążam kolejno alejkami, by wreszcie Cię wytropić. Poruszasz się w bardzo chaotyczny sposób. W jednej dłoni trzymasz telefon, przystawiony mocno do ucha. Mam wrażenie, że uchwyt jest tak silny, że za chwilę włożysz go sobie do wnętrza głowy. Mogłabyś być speakerem – Twój ton głosu jest taki silny. Nie zwracam uwagi na treść rozmowy, bo sposób jej prowadzenia wywiera na mnie negatywne emocje. BEZCZELNA. Zawsze wtedy do głowy przychodzi mi słowo: BEZCZELNA. Przychodzisz do sklepu i bez najmniejszego wstydu pozostawiasz w nim ułamek swojego życia. Nie obchodzą Cię inni. Każdym kolejnym słowem taranujesz wszystkich dookoła. Nie sposób nie zwrócić na Ciebie uwagi. Nie szanujesz pracowników obsługi, której głowa pęka od harmideru panującego w sklepie. Jasne… dołóż jej jeszcze kolejne decybele, których siła mam wrażenie przekracza wybuch bomby atomowej. Ok, przesadzam. Ale nie znoszę osób, które przychodzą do sklepu i rozmawiają przez telefon. Ty i tak się nie skupiasz na zakupach. Zrobiłaś obchód wszystkich alejek. W końcu machasz ręką i wychodzisz, a w Twoich oczach dostrzegam jakby łzę. To pewnie alergia na klimatyzację.

        Wbrew temu, co myślicie, nie będzie to kolejny wpis w obronie kasjerów, a jednocześnie przeciwko klientom. Zastanawiałam się długo, czasami sama nad sobą i swoim postępowaniem względem nich. Oczywiście wyżej wymienione przypadki, stanowią codzienność. Postanowiłam jednak przyjrzeć się temu zjawisku nieco bliżej, by choć trochę zrozumieć ich postępowanie. 

        Ten niemy klient (BUC), którego wzrok nie uraczył moich oczu, a głos nie dotarł do mych uszu, być może – czysto hipotetycznie jest aspołeczny. Dla niego samo przyjście do sklepu jest niesamowitym wyzwaniem, a starcie przy ladzie stanowi sytuację niczym z filmu sensacyjnego. W jego głowie być może, już na dzień przed zakupami, klarują się obrazy i przypuszczenia ewentualnych zagrożeń. Zagrożeniem rzecz jasna jest obsługa klienta. Jego celem jest po prostu zakup niezbędnych produktów i jak najszybsza ewakuacja z niewygodnego dla niego miejsca. Wszelki dialog jest dla niego zbędny i właściwie nie do osiągnięcia. Choć być może, wciąż próbuje stawiać sobie wyzwania i któregoś dnia wróci, by samemu rozpocząć dyskusję – przezwyciężając lęk społeczny. Trzymam kciuki i nie mogę się doczekać!

        Ten uprzykrzający wszystkim życie (ŚWIR) to klient, który być może w minionych miesiącach stracił osobę, która była dla niej najlepszym przyjacielem. Kimś, z kim mógł porozmawiać, wymienić się spostrzeżeniami, wyżalić, opowiedzieć po prostu o sobie. Jeśli człowiek zawęża swoje kręgi towarzyskie tylko i wyłącznie do partnera, pewnego dnia może się ocknąć i uświadomić sobie, że tak naprawdę poza nim nie ma nikogo, kto byłby dla niej przyjazny i bliski. Być może ten ŚWIR szuka wsparcia wśród obcych osób. Nie chce być szaleńcem w dosłowny sposób, dlatego nie zaczepia ludzi na ulicy. Przychodzi do sklepu, by choć przez chwilę skupić na sobie uwagę. Zadaje pytania o rzeczy, które tak naprawdę w ogóle go nie interesują. Chce zaspokoić potrzebę przynależności, która w ostatnich miesiącach jest na tak rozpaczliwym poziomie. Ten nazwany przeze mnie ŚWIR to osoba, od której bije wręcz poczucie samotności. Podczas 5 minutowej wizyty w sklepie pragnie zostać zauważony, bo tak bardzo tęskno mu za byciem potrzebnym.

        A Pani BEZCZELNA? Wkurzam się, gdy wchodzisz z słuchawką przyklejoną do ucha i zapominasz o podstawowych formach savoir-vivre. Nie widzę jednak tego, że telefon, który otrzymałaś właśnie wywraca Ci świat do góry nogami. Zaplanowałaś sobie zakupy po ciężkim dniu w pracy. Realizujesz plan lecz po drodze dopada Cię nieszczęście. Dowiadujesz się, że Twoja Mama ciężko choruje i nie wiadomo, czy istnieje jakakolwiek forma ratunku. Przedzierasz się więc kolejno przez wszystkie alejki sklepu w poszukiwaniu wyjścia. Robisz to chaotycznie, nie zdając sobie z tego sprawy, bo najważniejsza dla Ciebie w tym momencie jest Twoja Mama. Masz w nosie obsługę i pozostałych klientów – i słusznie. Ja też miałabym ich w głębokim poważaniu, gdy w grę wchodzi zdrowie najbliższej osoby. Oczywiście, że wychodzisz z pustymi rękoma, bo jak do diaska można myśleć o płynie do wc lub kredce do oczu. A propos tych oczu… ta łza, która na pierwszy rzut oka wydawać by się mogła konsekwencją alergii na klimatyzator – wcale nią nie jest. To łza smutku i rozpaczy – ale tego kasjer nie widzi… tego kasjer nie dostrzega.

        Myślę, że poczyniony przeze mnie wpis można przełożyć na wiele warstw życia. Takie sytuacje nie zdarzają się tylko nam kasjerom. Każdy, kto pracuje z drugim człowiekiem jest narażony na takie wypadkowe. I tylko od nas samych zależeć będzie, jak podejdziemy do tematu. Czy będziemy w myślach wyzywać danego człowieka, bo nie zachował się tak, jak my sami byśmy tego oczekiwali? Czy jednak wystarczy nam siły i zrozumienia na właściwą interpretację ludzkiego zachowania? Wszyscy jesteśmy równymi ludźmi. Bądźmy dla siebie dobrzy, tylko tyle. Z taką refleksją Was zostawiam… i do następnego wpisu. Trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie. 🤚

        [player id=862]

        Newsletter

        FANPAGE FACEBOOK

        Dołącz do mojej społeczności

         

        DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

        Jestem kasjerem🛒

        Archiwa

        Newsletter

        Dlaczego Pani jest taka zmęczona?

        To dość niecodzienne pytanie, które zadał mi jeden z klientów, który właśnie podszedł do stanowiska kasowego. Być może w tym dniu nie wyglądałam zbyt dobrze lub po prostu zwyczajnie na mojej twarzy zabrakło uśmiechu. Trudno uśmiechać się do każdego klienta, gdy średnio obsługuje się ich ok. 250 w ciągu jednej zmiany. Pytanie klienta odebrałam bardzo pozytywnie. W jego głosie wyczułam coś w rodzaju troski.

        Moja błyskotliwość, czasem mnie samą wprawia w osłupienie 😉, jednak była to jedyna odpowiedź, która przyszła mi do głowy.

        Odparł klient, zabierając produkty z lady. Na pożegnanie rzucił jedynie znacząco, dziwne spojrzenie. Szkoda, że nasze życie nie jest filmowane 24h/dobę, by w dowolnym momencie móc przewinąć taśmę i przeanalizować pewne wydarzenia. Jeżeli przed obsługą tego klienta wyglądałam na zmęczoną, to jak mogłam wyglądać po jej obsłudze?

        To nieprawdopodobne, w jaki sposób ludzie potrafią oceniać i jak nie boją się głośno wypowiadać swoich mądrości. Pozornie miło rozpoczynający się dialog, może w krótkim czasie okazać się pełnym niechęci i złych intencji. Zastanawiam się, jak potoczyłaby się nasza rozmowa, gdybym sformułowała swoją odpowiedź w inny sposób. Np. coś w stylu “boli mnie głowa”. Czy klient wyraziłby współczucie, czy może już z góry przewidział, że chce mi dowalić, bo np. ma gorszy dzień, a kasjer to najlepszy obiekt do wyładowania swoich frustracji? Po tej sytuacji doszłam do wniosku, że ludzie za nic mają zawód kasjera. Przykładów na to jest cała masa, ale pozostawię je sobie na kiedy indziej…

        Pozytywnym wydźwiękiem tej sytuacji jest fakt, że ten jakże przemiły klient, stał się natchnieniem do poczynienia niniejszego wpisu. Jako, że moja pamięć bywa ulotna, momentalnie oderwałam kawałek papieru z rolki kasowej, by zanotować słowo w słowo zdanie klienta: DLACZEGO PANI JEST TAKA ZMĘCZONA?

        A jaka mam być? Wypoczęta, zrelaksowana, pełna energii, uśmiechnięta, wdzięczna, bo klient robi zakupy? Poświęcił swój cenny czas specjalnie tylko po to, by kupić szampon do włosów za 13,99 zł. Jest bohaterem, bo udało mu się zapłacić drżącą ręką – kartą zbliżeniowo, a na koniec zadrwić z pracy kasjera. Drogi kliencie, mam małe marzenie, aby ten wpis jakimś cudem dotarł do Ciebie, byś może przez chwilę chociaż zastanowił się nad dziwnością swojego zachowania. I oczywiście za chwilę grupa klientów (bo przecież nie kasjerów 😉) z oburzeniem zacznie komentować i krytykować słuszność tego wpisu, bo przecież skoro już pracuje na kasie, to chyba znam swój zakres obowiązków. Tak, oczywiście że znam. Jednak nie przypominam sobie, by w tym zakresie istniał zapisek: “Tolerować, akceptować, wysłuchiwać, przytakiwać klientowi, gdy ten ma potrzebę wylania pomyj. Dla klienta – wszystko”.

        Po drugie, jeśli już mowa o zakresie obowiązków, to warto podkreślić, że zawód kasjer, to nie tylko obsługa na kasie. To przede wszystkim ciężka, fizyczna praca, która często wiąże się z pracą na nogach. Podczas 8 godzinnej zmiany, mam prawo tylko do 15 minut przerwy, podczas której moje nogi mogą odpocząć w pozycji siedzącej. Podczas zmiany 12 godzinnej przywilej ten wydłuża się o kolejne 15 minut, czyli 30 minut w pozycji siedzącej vs 11 godzin 30 minut na nogach. No, ale… DLACZEGO PANI JEST TAKA ZMĘCZONA?

        I brawo dla pracodawcy, który umożliwia siedzenie przy stanowisku kasowym i obsługę w tej pozycji. Niestety, mój pracodawca nie wpadł na pomysł, aby w ten sposób odciążyć kasjera. Być może dlatego, bo stwierdzenie “stanie na kasie” straciłoby dla niego jakże ważny sens znaczenia. 😉

        Pewnego dnia, zupełnie eksperymentalnie wyposażyłam się w inteligentny zegarek (to nie jest artykuł sponsorowany, dlatego nie podaje marki :D), który monitoruje m.in. poziom tętna, ilość zrobionych kroków, ilość przebytych kilometrów, czy też ilość przebytych pięter. Wynik można oglądnąć poniżej na załączonych zdjęciach.

        W czasie 12 godzinnej zmiany zrobiłam prawie 11 tys. kroków, co przekłada się na dystans blisko 8 km. Dla porównania norma dla mnie stanowić miała zaledwie 5920 kroków. Szybka kalkulacja, pozwala stwierdzić, że blisko dwukrotnie wykonałam tę normę. W czasie tej samej zmiany wspięłam się na wysokość 21 pięter (norma dla mnie w danym dniu to 10 pięter), ale przecież DLACZEGO PANI JEST TAKA ZMĘCZONA?

        Idąc dalej w statystyki, w tym samym dniu obsłużyłam 232 klientów na stanowisku kasowym i mam wrażenie, że drugie tyle na sali sprzedaży, odpowiadając na pytania:

        Oprócz przedstawionych statystyk, podczas 12h zmiany zajmowałam się również rozkładaniem towaru, który nie został jeszcze uporządkowany po ostatniej dostawie i zalegał na strefie dostaw. Zawsze w takich sytuacjach musi wjechać kolejna, która uszczęśliwia pracowników jakże okazałymi i pękatymi paletami. W związku z cięciem etatów na zmianie jest tylko dwóch kasjerów, ale przecież DLACZEGO PANI JEST TAKA ZMĘCZONA?

        I wiecie co jest najgorsze w całej tej sytuacji? Fakt, że gdy to piszę i odtwarzam sobie ten feralny dzień, to naprawdę jestem zmęczona i już nawet nie samą pracą fizyczną, a ludźmi, którzy bez chwili zastanowienia potrafią zdenerwować kasjera dziwną uwagą, zachowaniem, miną, tzw. “sapiechą”, tak by cała reszta zmiany, była już totalnie nieudana. Na szczęście po każdym nieciekawym dniu w pracy przychodzi kolejny, pełen energii i dobrego nastawienia. Wszystko to aż do momentu pojawienia się klienta, który “uszczęśliwi” nas na całą resztę dnia – a to niewątpliwie nieuniknione. Taka jest właśnie praca kasjera, ale no… 

        A jak Wy radzicie sobie z docinkami klientów? Chętnie przeczytam o Waszych nieprzyjemnych sytuacjach z sali sprzedaży, bo zakładam że jest ich całe mnóstwo. Czekam na komentarze. Trzymajcie się ciepło!

        P.S. Istnieje (jakieś na pewno) prawdopodobieństwo, że jeżeli wpis ten będzie przez Was udostępniany, to Klient od „Dlaczego jest Pani taka zmęczona?” go przeczyta  – podobno marzenia się spełniają… POMOŻECIE?😉

        [player id=858]

        FANPAGE FACEBOOK

        Dołącz do mojej społeczności

         

        DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

        Jestem kasjerem🛒

        Archiwa

        Newsletter