fbpx
DROGI CZYTELNIKU

Mam nadzieję, że nie trafiłeś tutaj przypadkowo, a jeżeli tak, to zdecydujesz się zostać ze mną na dłużej.
Zapraszam Cię w podróż po świecie, który nie należy do najłatwiejszych.
Jestem kasjerem i codziennie walczę o przetrwanie. Powalczysz ze mną?

Czy mogę się przytulić? – nietypowe pytania klientów

Polub i udostępnij bloga znajomym!

Zuzanna Rutkowska

Jedna z trzech Laureatek konkursu na najciekawszą opowieść kasjerską. W handlu pracuje 10 lat, a jej historia ze starszą Panią w roli głównej trafiła prosto do mojego serca. Jestem pewna, że i Wam się spodoba, dlatego nie traćcie czasu – miłej lektury!

Jestem kasjerem już ponad 10 lat i sytuacji zapadających w pamięć, zarówno wesołych, jak i tych mniej przyjemnych, było mnóstwo.

Pewnego słonecznego dnia przyszła na zakupy przesympatyczna starsza Pani. Bardzo miło i ładnie ją skasowałam, bo przypominała mi troszkę moją babcie. Pogawędziłyśmy, nawet pomogłam Jej spakować zakupy do tej torby na kółkach i gdy nadszedł czas płatności, owa Pani nachyliła się do mnie i cichutko zapytała:

Długo nie myśląc nachyliłam się z rozłożonymi ramionami nad ladą i mówię:

Jak się później okazało, Pani chciała zapłacić kartą zbliżeniowo. Przez kilka dobrych minut nie umiałyśmy powstrzymać się od śmiechu. Od tamtej pory Pani została moją stałą klientka i nawet teraz, gdy po 7 latach pracy w tamtym sklepie, zmieniłam ją na inną, to do dnia dzisiejszego, gdy mijamy się na ulicy, przytula mnie i pyta co u mnie słychać. Jak widać, nawet wśród pozornie “zwykłych” klientów, można poznać bardzo wartościowych ludzi i zbudować przyjacielskie relacje. My zostałyśmy przyjaciółkami! 🙂

P.S. I w tym miejscu gorące pozdrowienia dla Pani Wiesi z Katowic.

Z kolei, z tych mniej przyjemnych spraw, sytuacja miała miejsce w grudniu 2019 tuż przed świętami. Klientka robiła u mnie zakupy dłuższą chwile. Na pierwszy rzut oka wcale nie wyglądała na kogoś z wyższych sfer, czy rodziny królewskiej. Obsłużyłam ją, z uśmiechem zaprosiłam ponownie na zakupy, a gdy odchodziła od kasy zapytałam grzecznie, czy zabierze ze sobą koszyczek i odłoży go na miejsce (koszyki u nas odkłada się nieopodal kasy – czyli jakieś 3 metry dalej.) 

Klientka odwróciła się na pięcie i stwierdziła, że nie będzie odkładać koszyka, bo ona u nas nie pracuje i to my kasjerki jesteśmy od tego i nam za to płacą. Z koszykiem w ręku, który uprzejmie chciałam jej podać i z otwartą buzią –  stałam jak wryta. Nie sądziłam, że odłożenie koszyka na miejsce może być dla kogoś aż tak dużym problemem, czy wysiłkiem. Pomijając już fakt, że parę minut wcześniej właśnie z tego koszyczka korzystała, robiąc zakupy.

Cały tamten dzień, chodziłam jak tykająca bomba i myślałam, że już nikt i nic nie jest w stanie poprawić mi humoru… Dopóki tuż przed zamknięciem nie przyszła Pani, która podeszła do mnie i zapytała:

Słysząc po raz pierwszy takowy wyraz z wielkim zdziwieniem odpowiedziałam, że to chyba w papierniczym musi Pani szukać. Na co Pani odparła:
 

Wygrała tym dla mnie wszystko! Bez takich klientów nasza praca byłaby smutna i nudna.

Autor: Zuzanna Rutkowska

Ty także możesz współtworzyć tego bloga! Jeżeli tylko masz ciekawą historię z sali sprzedaży, z którą chciałbyś się ze mną podzielić, napisz do mnie! (Historia może być opisana zarówno z perspektywy kasjera, jak i klienta). Istnieje duża szansa, że nawiąże z Tobą kontakt, a Twój wpis trafi na bloga. Poniżej załączam formularz kontaktowy. 

[contact-form-7 id="1027" title="Mam ciekawą historię!"]

A jeżeli nie chcesz przegapić żadnego wpisu, zostaw mi swój adres e-mail, a ja powiadomię Cię o każdej nowej aktywności.

Newsletter

FANPAGE FACEBOOK

DOŁĄCZ DO GRUPY NA FB

Archiwa

Podaj dalej!

Polub i udostępnij bloga znajomym!